
Red. A. Fedorska: Niemcy mają poważny kryzys ekonomiczny. Może on jeszcze przybrać na sile
Rząd Olafa Scholza już był tak wyjałowiony, że oczywiste było, że nie może on stawić czoła rzeczywistości, która otacza Niemcy i tym lękom, które mają obywatele. Niemcy mają bardzo poważny, strukturalny kryzys ekonomiczny. Ten kryzys może jeszcze przybrać na sile. Niemcy się obawiają, że Trump nałoży na ich towary wysokie cła, a oni żyją z eksportu – mówiła w środowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie Radia Maryja red. Aleksandra Fedorska, redaktor naczelna agencji prasowej „Radio Debata”, ekspert ds. niemieckich.
Już w niedzielę w Niemczech odbędą się przyspieszone wybory parlamentarne. Może dojść do znaczącego przetasowania na berlińskiej scenie politycznej. Liderem jest tzw. chadecja, czyli CDU/CSU. [Wysokie wyniki w sondażach odnotowuje też AfD].
– Przyjmijmy, że AfD osiągnie wynik na poziomie 20 proc. – to jest ta populistyczna prawica. (…) Co czwarty (może nawet ciut więcej), wyborca nie zostanie reprezentowany w należyty sposób. Oczywiście ich posłowie będą w Bundestagu, ale właściwie (…) będą wykluczeni, bo w Niemczech jest zwyczaj wprowadzania kordonu sanitarnego, żeby partii populistycznych – w szczególności prawicowych partii populistycznych – nie dopuszczać do życia parlamentarnego – zaznaczyła red. Aleksandra Fedorska.
Może to doprowadzić do spotęgowania trwającego w Niemczech kryzysu. Do tego dochodzą obawy politycznego mainstreamu związane z prezydenturą Donalda Trumpa. Zdaniem redaktor naczelnej agencji prasowej „Radio Debata” to właśnie dojście nowojorskiego miliardera do władzy przeważyło o upadku rządu Olafa Scholza.
– Ten rząd już był tak wyjałowiony, że oczywiste było, że nie może on stawić czoła rzeczywistości, która otacza Niemcy i tym lękom, które mają obywatele. Niemcy mają bardzo poważny, strukturalny kryzys ekonomiczny. Ten kryzys może jeszcze przybrać na sile. (…) Niemcy się obawiają, że Trump nałoży na ich towary (…) wysokie cła, a oni żyją z eksportu – podkreśliła rozmówczyni TV Trwam.
Niemieckie elity rządzące, obawiając się gospodarczego „ataku” Donalda Trumpa na Unię Europejską, podkreślają, że UE musi teraz pokazać swoją siłę.
– Olaf Scholz powiedział, że Unia Europejska jest tak silna, że będzie w stanie na takie cła odpowiedzieć w przeciągu godziny. Wątpię, czy tak będzie, ale chciał pokazać swoim wyborcom, że to Niemcy są graczem, który decyduje o polityce gospodarczej w Unii Europejskiej. To jest jedna linia obrony: „Europejczycy, stójmy wszyscy razem!”. Druga linia obrony to coś w rodzaju dealu, który jest planowany, żeby zaoferować Amerykanom, że będzie się kupowało ich gaz skroplony na większą skalę. W ten sposób można by było zapobiec nieprzyjaznym reakcjom Donalda Trumpa – mówiła ekspert ds. niemieckich.
Wobec nadchodzących wyborów w Niemczech pojawiają się pytania o wpływ ich wyniku na relacje polsko-niemieckie. Te są coraz gorsze. W ostatnim czasie szczególnie bulwersującą kwestią jest przerzucanie nielegalnych migrantów z RFN do Polski, rzekomo dlatego, że dostali się tam z terytorium naszego kraju. Przy granicy powstaje nawet [wielki ośrodek mający usprawnić wysyłanie do Polski nielegalnych migrantów]. Polski rząd w ogóle nie reaguje na tę sytuację.
– Nasza wspólna granica kontrolowana jest tylko przez jedną stronę. Niemcy posiadają też taką możliwość, żeby określić pas graniczny. On został obecnie już wydłużony w głąb kraju do 30 kilometrów i ten pas graniczny jest bardzo dokładnie kontrolowany przez niemiecką służbę graniczną (to jest w przypadku Niemiec akurat Policja Federalna). (…) W tym pasie granicznym służba graniczna jest oczywiście jak w każdym kraju uprawniona, aby legitymować te osoby, które chce. O dziwo, ja z moją twarzą nie zostałam nigdy legitymowana, ale widocznie osoby, które wyglądają inaczej lub z powodów językowych, czy jakichkolwiek są legitymowane i jeśli te osoby nie posiadają papierów, jakiejś wizy czy jakiegokolwiek uprawnienia do przebywania w Niemczech, są określane jako osoby nielegalnie przebywające w Niemczech i wydalane do kraju sąsiedniego – w tym przypadku jest to Polska. Na początku, to znaczy jeszcze do lipca, było względnie wielu Ukraińców. Niemcy tłumaczyli się tym, że te osoby nie mają uprawnień do pobytu w Niemczech, ponieważ mają status uchodźcy przyznany w Polsce. (…) Potem jednak udział grupy Ukraińców malał, a zwiększał się udział osób z Bliskiego Wschodu – zwróciła uwagę red. Aleksandra Fedorska.
Niemcy podrzucają nielegalnych migrantów nie tylko Polsce. Redaktor naczelna agencji prasowej „Radio Debata” wskazała, że problem ten dotyczy wszystkich krajów sąsiadujących z Niemcami. Najbardziej poszkodowani są Szwajcarzy.
radiomaryja.pl



