fot. M. Marek/Nasz Dziennik

Obudzić ludzi sumienia

Obie podjęły się walki z cywilizacją śmierci, za co naraziły się lobby aborcyjnemu. O kim mowa? O Mary Wagner i Lindzie Gibbons, o których uwolnienie upomnieli się uczestnicy pikiety solidarności. Pod ambasadą Kanady w Warszawie po raz kolejny wybrzmiał głos sprzeciwu wobec zabijania poczętych dzieci i prześladowaniu kanadyjskich obrońców życia.

Kobiety przebywają w więzieniu w Milton koło Toronto. Dziś pod kanadyjską ambasadę przybyli obrońcy życia z całej Polski, aby wyrazić swoją solidarność z Wagner i Gibbons. Ale nie tylko. Protesty pod placówką dyplomatyczną Kanady mają na celu zwrócenie uwagi na haniebny proceder całkowitej dostępności aborcji w tym kraju.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO – Prawo do Życia, organizatora pikiety, zwraca uwagę w rozmowie z Radiem Maryja, że prześladowania obrońców życia w Kanadzie nasilają się.

Nie tylko Mary Wagner znalazła się w więzieniu, ale również Linda Gibbons. To pokazuje, że Kanada zmierza w kierunku państwa totalitarnego. Przypomnę słowa Jana Pawła II, świętego Papieża, że demokracja bez wartości przeradza się w ukryty lub jawy totalitaryzm – wyjaśnia Mariusz Dzierżawski.

Nasz rozmówca wskazuje, że w chwili obecnej kanadyjski totalitaryzm nie jest dostrzegany.

Trzeba alarmować, aby nie było gorzej. (…) W Kanadzie zabija się, co roku – według danych oficjalnych – 100 tys. dzieci. Jak doniósł portal LifeSiteNews kilka setek tych dzieci w trakcje aborcji przychodzi na świat żywych. Te dzieci są porzucane na śmierć. To pokazuje kompletna utratę człowieczeństwa przez tych, którzy takie prawa dopuszczają i przez tych, którzy te prawa wykonują – zaznacza podkreślając, że mamy obowiązek sprzeciwu sumienia.

Nie możemy współuczestniczyć w zabijaniu i nie możemy być obojętni – dodaje.

Uwięzienie Mary Wagner, do którego doszło 23 grudnia 2014 roku, wywołało ogromne poruszenie wśród Polaków. Głos sprzeciwu, który spontanicznie wypłynął z Polski dotarł do różnych części świata.

Po Warszawie pikiety solidarności z Kanadyjką odbyły się m. in. w Moskwie i Kijowie.

Chodzi o to, żeby obudzić ludzi sumienia na całym świecie. Ten zbrodniczy totalitaryzm, traktowanie nienarodzonych, jako podludzi, to jest coś, czemu musimy się sprzeciwić – zaznacza Mariusz Dzierżawski.

Wśród uczestników pikiety obecny był Marek Fołtyn.

Przyjechałem dlatego, że jest to dla mnie nie do pomyślenia. We współczesnym świecie demokracja, niby szczyt cywilizacji: już mamy komputer, latamy w kosmos i nagle okazuje się, że demokracja może być tak paskudna. Ktoś, kto w tak fundamentalnej sprawie jak życie dziecka, tak delikatnie protestując spędza tyle czasu w więzieniu. To jest Kanada, można powiedzieć koniec świata, ale z drugiej strony widać jak proces ten postępuje. Chociażby możemy bezproblemowo zabijać dzieci z zespołem Downa – podkreśla uczestnik pikiety.

Z kolei pani Anna wyjaśnia, że rozwijanie procederu aborcyjnego w Kanadzie jest dla niej dodatkowym cierpieniem, ponieważ tam mieszka jej rodzina.

Jestem tutaj, bo życie ludzkie od samego poczęcia jest największym darem i człowiek w pysze – odrzucając ten dar – nie jest człowiekiem wierzącym. Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Uważam, że Polacy powinni być w pierwszym szeregu w obronie życia – zaznacza.

Dzisiejsza pikieta specjalnie została zorganizowana w dniu kolejnej rozprawy Mary Wagner. Katoliczka na pierwszym procesie zapowiedziała, że nie ma nic więcej do powiedzenia i postanawia milczeć. W trakcie dwugodzinnej manifestacji odczytano listy więzionych obrończyń życia. Nie zabrakło także modlitwy. Uczestnicy pikiety odmówili w intencji życia oraz Mary Wagner i Lindy Gibbons Różaniec. Trzecia pikieta solidarności z prześladowanymi za obronę życia Kanadyjkami na pewno nie jest ostatnią.

Izabela Kozłowska/RIRM

drukuj