fot. PAP/Paweł Supernak

„Nowa piątka PiS” impulsem dla gospodarki

„Nowa piątka PiS” to impuls prorozwojowy, ma pomóc polskiej gospodarce łagodniej przejść przez okres spowolnienia. To zapowiedzi rządu, który poprzez obniżenie kosztów pracy chce jednocześnie podnieść zarobki Polaków.

„Nową piątka PiS” to więcej pieniędzy w kieszeni obywatela – zapowiada rząd.

– Z całą pewnością będą strumieniem popytowym, skorzystają na tym przedsiębiorcy, dostawcy – wskazuje prof. dr hab. Henryk Wnorowski, ekonomista.

Wprost mówi o tym prezes Narodowego Banku Polskiego. Adam Glapiński wskazuje, że pakiet pięciu nowych obietnic pobudzi i konsumpcję, i popyt.

– To wszystko ożywia tkankę społeczną, gospodarczą, cywilizacyjną, a przy okazji daje w tej sytuacji – bo tak to się zbiegło – pobudzenie gospodarcze. Trochę podwyższa tempo wzrostu PKB – akcentuje prof. Adam Glapiński.

Według zapowiedzi prezesa NBP, inflacja nadal pozostanie na bardzo niskim poziomie, wzrost cen będzie niewielki. Środki, które trafią do obywateli, i tak w części wrócą do budżetu – tłumaczy prof. Mariusz Andrzejewski i dodaje, że ten rząd szuka mini-inwestorów.

– Tak ja określam zwykłych klientów, zwykłych obywateli, którzy – wydając może nie duże kwoty – ale wydając je na różne cele, również cele konsumpcyjne, też przysparzają się do wzrostu gospodarczego – podkreśla prof. Mariusz Andrzejewski – ekonomista, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie.

Konsumpcję pobudzi i program „500 plus” na pierwsze dziecko, i trzynasta emerytura. Poprzez likwidację PIT-u dla osób do 26. roku życia, rząd chce zatrzymać w kraju młodych.

– O to nam chodzi, żeby zerowy PIT oznaczał zerową emigrację z Polski, żeby przyciągał ludzi do Polski. Przecież to jest nasze pragnienie – te słowa premiera Mateusza Morawieckiego padły w sobotę na konwencji w Jasionce. I podpisuje się pod nimi ekonomista prof. Henryk Wnorowski.

– W mojej ocenie impuls do tego, żeby wyjeżdżać zniknie, czyli z całą pewnością jakaś część młodych pozostanie w naszym kraju – wskazuje.

Młodzi szybciej wejdą w rynek pracy – dodaje ekonomista dr Mariusz Kękuś.

– Po skończeniu szkoły oni mają kłopot z tą pierwszą pracą, nie mają doświadczenia, są relatywnie drodzy dla pracodawcy – przypomina.

I często są zmuszeni do pracy bez umowy.

– Najczęściej zdarza się tak, że za pierwszą pracę tym młodym ludziom płaci się nielegalnie, czyli w szarej strefie – podkreśla prof. Mariusz Andrzejewski.

Kolejny element tzw. piątki PiS-u, czyli obniżenie kosztów pracy, to już propozycja adresowana do wszystkich.

– Właśnie przez obniżkę o 6 proc., o 1 punkt proc. z 18 na 17, a dodatkowo o podniesienie kosztów uzyskania przychodu, my zwiększamy szanse na rynku pracy i podnosimy płace – zapewnia premier RP.

Dziś koszty uzyskania przychodu to 111 lub 139 zł miesięcznie w zależności od tego, czy ktoś pracuje w miejscu zamieszkania, czy poza miejscem zamieszkania – mówi prof. Mariusz Andrzejewski.

– Jeżeli rząd zdecyduje się podnieść te koszty uzyskania przychodów tzn., że od przychodu, która podlega opodatkowaniu będą odejmowane większe kwoty. Jeśli to będą dwa razy większe kwoty to jest to zasadnicza, dobra sytuacja dla podatnika – mówi ekonomista.

Nowe obietnice Prawa i Sprawiedliwości pozwolą gospodarce łagodniej przejść przez okres spowolnienia – mówi dr Mariusz Kękuś.

– Dodatkowe środki będą jednak utrzymywały sprzedaż na określonym poziomie – akcentuje.

Ale na tym rząd nie może poprzestać. Motorem wzrostu gospodarczego – obok konsumpcji – powinny być też inwestycje. I tutaj wciąż jest wiele do zrobienia.

– Dzisiaj, te nakłady inwestycyjne w polskim PKB, niestety są poniżej 20 proc., wahają się między 17, a 18 proc – podkreśla dr Mariusz Kękuś.

W dłuższej perspektywie – jak tłumaczy ekonomista – gospodarka potrzebuje drugiej nogi, właśnie inwestycji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj