NIK krytycznie o programie zapobiegającemu ASF

Najwyższa Izba Kontroli krytycznie oceniła realizację programu bioasekuracji, który miał zapobiec rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń (ASF). Z raportu izby wynika, że program okazał się nieskuteczny. Choroba rozprzestrzenia się na kolejne województwa.

Za wprowadzenie i realizację programu odpowiadali: minister rolnictwa oraz Główny Lekarz Weterynarii. Chodzi o lata 2015-2016 i pierwsze półrocze 2017 roku.

NIK stwierdziła, że aż 74 proc. gospodarstw nie posiadało niezbędnych zabezpieczeń. Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK, powiedział, że program nie mógł być skuteczny, bo twórcy nie uwzględnili realnych możliwości jego wprowadzenia.

– Okazał się po prostu zbyt drogi dla większości gospodarzy. Niemal wszystkie hodowle, w których program miał być wprowadzony, to małe gospodarstwa, utrzymujące do 50 sztuk świń. Średni koszt dostosowania gospodarstwa do wymogów bioasekuracji oszacowano na ok. 33 tys. złotych. Realnie więc na wprowadzenie koniecznych zabezpieczeń mogło sobie pozwolić zaledwie ok. 6 proc. rolników. NIK zauważa, że właścicielom gospodarstw umożliwiono dobrowolną rezygnację z utrzymania stad i zapewniono rekompensaty, jednak zdecydowali się na to tylko nieliczni – mówił Krzysztof Kwiatkowski.

Dlatego NIK wnioskuje m.in. do szefa resortu rolnictwa m.in. o rozważenie objęcia programem bioasekuracji całego terytorium kraju, a także o wzmocnienie Inspekcji Weterynaryjnej. Izba zwróciła się także do Głównego Lekarza Weterynarii. Postuluje m.in. o rygorystyczne egzekwowanie wymogów bioasekuracji od wszystkich gospodarzy.

Na realizację programu bioasekuracji w ciągu 2,5 roku wydano ponad 4 mln zł.

Do raportu NIK odniósł się już przedstawiciel resortu rolnictwa.

RIRM

drukuj