fot. PAP

Nietrafiona wizyta w Chinach

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz rozpoczęła budzącą od samego początku wiele kontrowersji wizytę w Chinach. Polską delegację reprezentują politycy PO, SLD i Ruchu Palikota.

Jutro przypada 24 rocznica masakry na Placu Tiananmen. 4 czerwca chińskie służby spacyfikowały demokratyczne protesty, zabijając kilkaset osób. Ewa kopacz przekonuje, że jej wizyta ma charakter biznesowy.

Politycy PiS, podkreślają, że jest to podróż niestosowana w tym czasie; może być wykorzystana przez stronę Chińską do legitymizowania tamtejszego rządu a także wydarzeń z przed 24 lat.

Poseł Witold Waszczykowski podkreśla, że w Pekinie nie ma polskiego odpowiednika sejmu, dlatego nie ma potrzeby, aby marszałek rozmawiała z przedstawicielami niedemokratycznie wybranej instytucji, zgromadzenia.

Były wiceminister spraw zagranicznych dodaje, że takie wizyty powinny mieć charakter gospodarczy i składać się przede wszystkim z ekspertów.

– Powinny się składać z przedstawicieli ministerstw zajmujących się gospodarką. W tych wizytach powinny wziąć udział przedstawiciele firm gospodarczych. Poza tym te wizyty powinny być skierowane do stolic prowincji chińskiej, tam gdzie są skupiska centrów gospodarczych. Pwinny celować w wystawy, targi gospodarcze, dlatego że co nas łączy z Chinami to głownie gospodarka i chęć wyrównania bilansu handlowego, który jest niesłychanie niekorzystny – powiedział Witold Waszczykowski.

Takich niefortunnych czy nieprzemyślanych wizyt tego rządu jest więcej przykładem jak mówi poseł jest np. ucieczka premiera Donalda Tuska 10 kwietnia do Nigerii.

– Przez ostatnie lata rząd zamykał placówki w Afryce i próbował przekonać, że nie mamy tam interesu i nagle – 10 kwietnia 2013 r. w trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej – okazało się, że jest wybitna potrzeba, aby premier Tusk pojechał do Nigerii i tam prowadził rozmowy gospodarcze. Takich nietrafionych wizyt można sobie przypomnieć więcej – dodał Witold Waszczykowski.

RIRM

drukuj