fot. PAP/Radek Pietruszka

Niepewna przyszłość subwencji Prawa i Sprawiedliwości

Państwowa Komisja Wyborcza – w stanowisku przyjętym większością głosów – dzieli sędziów na starych i nowych. W przyszłości może nie uznawać orzeczeń Sądu Najwyższego, a to jedna z jego izb zbada odwołania Prawa i Sprawiedliwości. Polityczne decyzje PKW oznaczają, że partia może zostać bez pieniędzy i bez prawa do sądu. Prezes Jarosław Kaczyński zaalarmował, że to sposób koalicji rządzącej na wygranie wyborów prezydenckich.

Ugrupowania tworzące obecną koalicję rządzącą wskazały pięciu spośród dziewięciu członków Państwowej Komisji Wyborczej – ta większość najpierw przesądziła o pozbawieniu PiS-u 11 mln zł na zwrot kosztów kampanii, a teraz ta sama większość chce odebrać partii trzyletnią subwencję.

Prezes Jarosław Kaczyński wyliczał, że rząd zawłaszczył PKW, bo obsada Komisji jest niezgodna z sejmową arytmetyką.

– Lewica ma 0,4 proc. wkładu Sejmu i w związku z tym nie należy jej się nic – mówił Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Lewica ma swojego przedstawiciela. Został nim Ryszard Kalisz głosujący za odebraniem pieniędzy PiS-owi, nieuznający sędziów zasiadających w Sądzie Najwyższym powołanych przy udziale obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Poglądy Ryszarda Kalisza znalazły się w dokumencie opublikowanym na stronie PKW. Wynika z niego, że Komisja chce wpływać na obsadę sądu.

„Państwowa Komisja Wyborcza deklaruje, że w przypadku wyznaczenia do postępowań, których Państwowa Komisja Wyborcza jest uczestnikiem, (sędziów powołanych po 2017 roku – red.) […] będzie występować o ich wyłączenie” – napisano w dokumencie PKW.

Stanowisko, jakie opublikowała Państwowa Komisja Wyborcza, nie jest jednomyślne. Przewodniczący PKW, sędzia Sylwester Marciniak, podkreślił, że przepisy prawa jasno określają zadania Komisji.

– W zakresie tych zadań nie mamy żadnego przepisu, który pozwala nam na podejmowanie tego typu stanowiska, apelu. Na pewno nie jest to uchwała – wskazał Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

Jeśli jednak Państwowa Komisja Wyborcza w przyszłości poważnie potraktuje własne stanowisko, może to oznaczać, że zignoruje orzeczenia podjęte przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To do tej izby Sądu Najwyższego swoje skargi na decyzje PKW kieruje Prawo i Sprawiedliwość i robi to zgodnie z ustawą.

– To wynika wprost z Konstytucji RP, że każdy ma prawo do sądu – oznajmił Sylwester Marciniak.

W tym wypadku, jak tłumaczył dr Michał Skwarzyński, prawnik, Państwowa Komisja Wyborcza uzurpuje sobie prawo do bycia sądem, by odrzucić sądowy werdykt.

– To jest ciężkie złamanie konstytucji. To oznacza w przyszłości odpowiedzialność – także o charakterze majątkowym – członków Państwowej Komisji Wyborczej– zauważył dr Michał Skwarzyński, prawnik.

Potwierdza to oświadczenie, jakie zajął sędzia Trybunału Konstytucyjnego, Wojciech Sych, zastępca przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej.

„Żaden organ władzy publicznej nie ma kompetencji do oceny prawidłowości powołania sędziego […]; rzecz jasna – nie ma jej także Państwowa Komisja Wyborcza” – oświadczył sędzia Wojciech Sych.

Państwowa Komisja Wyborcza kieruje się podziałem na starych i nowych sędziów. Podział taki odrzuca prezydent Andrzej Duda, który wytknął Komisji, że łamie demokratyczne reguły.

– W tej chwili została obsadzona przez obecną większość parlamentarną, ludźmi, którzy nie potrafią zachować klasy i niezbędnej w tym zakresie bezstronności politycznej – mówił Andrzej Duda, Prezydent RP.

Odebranie środków Prawu i Sprawiedliwości może odbić się na wyborczym wyścigu o prezydenturę.

– To już nie będą w tej chwili normalne, równe wybory. To będą wybory, w których jedni mają większe, a inni mniejsze szanse, czyli nie są to wybory demokratyczne – akcentował Jarosław Kaczyński.

Żadna decyzja PKW nie jest prawomocna, jeśli zostanie zaskarżona do Sądu Najwyższego. Już dziś jednak PiS nie otrzymuje subwencji. Ryszard Kalisz nie widzi w tym problemu.

– To jest decyzja ministra finansów – powiedział Ryszard Kalisz, członek Państwowej Komisji Wyborczej.

Problem widzi za to przewodniczący PKW. Sędzia Sylwester Marciniak przywołał przepisy prawa, a z tych jasno wynika, że PiS dalej ma prawo do subwencji.

– Przepis mówi wyraźnie, kiedy PKW podejmuje decyzję o odrzuceniu, a Sąd Najwyższy oddali skargę na to postanowienie – wyjaśnił Sylwester Marciniak.

Prawo i Sprawiedliwość pozbawione środków zwróciło się po pomoc do swoich zwolenników. Partia dalej zwleka z ogłoszeniem kandydata na prezydenta. W Platformie trwają prawybory, a na kampanijny szlak wyruszyli już Rafał Trzaskowski i Radosław Sikorski.

TV Trwam News

drukuj