[NASZ WYWIAD] R. Winnicki: MEN, kuratoria oświaty i rząd pozwalają na rozpowszechnianie tzw. gender w szkołach

Tej homopropagandy nie wprowadza Ministerstwo Edukacji Narodowej czy samo Prawo i Sprawiedliwość, ale absolutnie MEN, kuratoria oświaty i rząd, który nie zapobiega temu, na to pozwalają – mówił w rozmowie z Karoliną Gierat z Redakcji Portalowej Radia Maryja Robert Winnicki, poseł niezrzeszony.

W nocy z wtorku na środę Sejm większością głosów Prawa i Sprawiedliwości pozytywnie rozpatrzył kandydaturę dr Agnieszki Dudzińskiej na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka. Dwa tygodnie temu część posłów partii rządzącej nie udzielała jej poparcia.

Karolina Gierat: Dlaczego pani dr Agnieszka Dudzińska została wybrana na Rzecznika Praw Dziecka?

Robert Winnicki: Nie jestem przekonany, co do tej kandydatury, ponieważ pani Agnieszka Dudzińska po pierwsze, nie odpowiedziała na pytanie w sprawie aborcji eugenicznej. Nie powiedziała, czy jest za, czy jest przeciw, czy jest za tym, żeby objąć dzieci poczęte ochroną prawną. Po drugie, niestety jak wyniknęło to na przesłuchaniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, pani Dudzińska jest m.in. w gronie osób, które współpracują i znają się z panią Moniką Zimą. Pani Monika Zima jest autorką podręcznika „Tęczowe rodziny w Polsce. Prawo a rodziny lesbijskie i gejowskie” wydanego przez środowiska aktywistów homoseksualnych spod znaku kampanii przeciwko homofobii. Te czynniki budzą poważne obawy o to, czy pani Dudzińska, jako Rzecznik Praw Dziecka, będzie zdecydowanie i twardo broniła tradycyjnego modelu rodziny i świata wartości, który wynika z naszej chrześcijańskiej kultury. Dlatego też nie poparłem tej kandydatury i dlatego też wielu posłów partii rządzącej dwa tygodnie temu miało wobec tej kandydatury wątpliwości. Dziwię się, że Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się na kandydaturę, która budzi takie wątpliwości.

KG: Czy współpraca pani Agnieszki Dudzińskiej z panią Moniką Zimą może być nawiązaniem bądź pomysłem do planowanego jutrzejszego tzw. „tęczowego piątku”?

RW: Chciałem poznać opinię pani rzecznik na temat „tęczowego piątku” i homopropagandy wkraczającej do polskich szkół. Uważam, że Rzecznik Praw Dziecka – nawet przed formalnym objęciem urzędu – powinna zdecydowanie się wypowiedzieć w obronie dzieci i przeciwko takim inicjatywom. Uważam, że sprawując ten urząd powinna zdecydowanie reagować. Czy tak będzie? Mam poważne wątpliwości. Dlatego tym bardziej dziwię się, że posłowie i kierownictwo partii rządzącej zdecydowało się na taką niejednoznaczną kandydaturę.

KG: Dlaczego Ministerstwo Edukacji Narodowej na to zezwala i nic nie robi w tym kierunku, kiedy to planowane są takie wydarzenia jak jutrzejsze?

RW: Przede wszystkim zakazać homopropagandy w szkołach czy nawet w życiu publicznym partia rządząca mogła już przez ostatnie trzy lata. W tej chwili można takie prawo przegłosować. Takie prawo obowiązuje, jeśli chodzi o Unię Europejską, np. na Litwie. Węgry ostatnio wyrzuciły z uczelni tzw. pseudonaukę gender study. Także są wzorce, po które można sięgać. Niestety od trzech lat PiS nic w tym kierunku nie zrobił. Nie tylko, że nic nie zrobiono, ale też np. w 2016 r. zaakceptowano tzw. Kartę Praw Osób LGBT. Rząd PiS jakby przychylił się do tego dokumentu na forum UE, nie wniósł sprzeciwu. Można powiedzieć, że ta bierność i całkowita nieporadność dzisiaj skutkuje tym, że homopropaganda wkracza do szkół. Tej homopropagandy nie wprowadza Ministerstwo Edukacji Narodowej czy samo Prawo i Sprawiedliwość, ale absolutnie MEN, kuratoria oświaty i rząd, który nie zapobiega temu, na to pozwalają.

KG: Kiedy możemy oczekiwać zmian, czy zmiany są możliwe, czy cały czas będzie rozpowszechniane tzw. gender w szkołach?

RW: Myślę, że wtedy, kiedy władzę w Polsce i władzę nad polską edukacją przejmą ludzie o zdecydowanym światopoglądzie tradycyjnym i chrześcijańskim. Jak widać, tacy ludzie dzisiaj nie rządzą w Polsce.

KG: W jakich państwach istnieją podobne przypadki takich wydarzeń, jakie mają miejsce obecnie w Polsce?

RW: Niestety ta homopropaganda bardzo szeroko się rozlewa zwłaszcza w państwach zachodnich. Ona jest również forsowana na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Jednak zwracam uwagę, że są państwa, które się przed tym bronią. Przywołana Litwa zakazuje w ogóle publicznie homopropagandy i chociażby Węgry, które wyrzucają gender study z uczelni. Mamy do czynienia z dość powszechną indoktrynacją LGBT w skali cywilizacji zachodniej, ale – po pierwsze – nie jest to normalne na całym świecie. A po drugie, można wskazać skutecznie walczących z tym przykłady państw na terenie Europy Środkowo-Wschodniej.

KG: Dziękuję bardzo za rozmowę.

RW: Dziękuję bardzo.

Karolina Gierat/RIRM

drukuj