fot. Tomasz Strąg

„Nasz Dziennik”: Ideologia przeciw małżeństwu

Ideologia genderyzmu jest wroga człowiekowi, ma na celu zniszczenie porządku naturalnego, a w konsekwencji cielesno-duchowej integralności człowieka: człowiek przestaje być uznawany za niepowtarzalną osobę ze wszystkimi wymiarami jej cielesności, z jej historycznymi i społecznymi uwarunkowaniami, stając się biomateriałem, służącym dowolnemu zaspokajaniu przyjemności własnych bądź cudzych. Natura ludzka, stworzenie rozumiane jako mężczyzna i kobieta, winna w pierwszej kolejności zostać zdekonstruowana, a więc unicestwiona, by później móc być całkowicie dowolnie od nowa konstruowana i definiowana. Cóż za diabelska gra, która tutaj rozgrywana jest z człowiekiem. Gra, która stoi w całkowitej sprzeczności wobec antropologicznej i chrześcijańskiej zasady, iż „godność człowieka jest nietykalna” – wskazuje ks. kard. Gerhard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-2017, na łamach „Naszego Dziennika”.

1. W tle debat na temat: małżeństwo mężczyzny i kobiety lub małżeństwo „dla wszystkich i dla każdego” ideologii LGBT, stoi diametralna sprzeczność pomiędzy dwiema niedającymi się ze sobą pogodzić wizjami człowieka. Chodzi tu o właściwe rozumienie małżeństwa oraz życie nim.

2. Chrześcijańska wizja człowieka opiera się na porządku stworzenia. Od strony filozoficznej porządek stworzenia znajduje swoje odzwierciedlenie w pojęciu „natura”. Pojęcie „natura” obejmuje nie to, co faktycznie materialne, lecz rzeczywistość duchowo-osobową, dającą temu, co materialne, właściwą mu formę oraz istotę.

Człowiek jest osobą o duchowo-cielesnej naturze. Prawo naturalne jest nie tylko wpisane w serce każdego człowieka (Rz 2,16nn), lecz równocześnie konkretnie objawione Ludowi Bożemu w formie Dziesięciorga Przykazań (Wj 2,16nn; Pwt 5,6-21).

Dlatego też ponad granicami religii i światopoglądów istnieje wspólna wizja natury człowieka, w której człowiek nigdy nie jest środkiem do celu, lecz celem samym w sobie. Taki też jest sens prawa naturalnego oraz międzynarodowego, którego początek wywodzi się z myślenia szkoły salamańskiej oraz Hugona Grotiusa (1583-1645). Te podstawowe prawa znalazły swe odbicie w przyjętej w 1948 roku Powszechnej deklaracji praw człowieka oraz w niemieckiej konstytucji: Godność człowieka jest nietykalna i uprzedza wszelkie pozytywne prawodawstwo. Państwo nie może określać, czym jest natura ludzka, jeśli nie chce stać się dyktaturą myślenia, osłabiając przez to demokratyczny fundament.

3. Wizja człowieka w genderyzmie, który jest społeczno-swawolnym konstruktem płciowości i transhumanizmu, ma charakter czysto materialistyczny, „jak gdyby Bóg nie istniał”. Ideologia genderyzmu jest wroga człowiekowi, ma na celu zniszczenie porządku naturalnego, a w konsekwencji cielesno-duchowej integralności człowieka: człowiek przestaje być uznawany za niepowtarzalną osobę ze wszystkimi wymiarami jej cielesności, z jej historycznymi i społecznymi uwarunkowaniami, stając się biomateriałem, służącym dowolnemu zaspokajaniu przyjemności własnych bądź cudzych. Natura ludzka, stworzenie rozumiane jako mężczyzna i kobieta, winna w pierwszej kolejności zostać zdekonstruowana, a więc unicestwiona, by później móc być całkowicie dowolnie od nowa konstruowana i definiowana. Cóż za diabelska gra, która tutaj rozgrywana jest z człowiekiem. Gra, która stoi w całkowitej sprzeczności wobec antropologicznej i chrześcijańskiej zasady, iż „godność człowieka jest nietykalna”. W rzeczywistości tożsamość człowieka zakorzeniona jest w jego osobie jako mężczyzny bądź kobiety, w jego języku, jego kulturze, jego sumieniu etc. – nie zaś w erotycznej sile powabu w stosunku do samego siebie, do innego człowieka, fetysza, jako środka do seksualnego samozadowolenia.

4. Dopiero chrześcijański sakrament małżeństwa stanowi doskonałą ramę dla seksualnego spełnienia się człowieka jako mężczyzny i kobiety. Jest on mianowicie skierowany na drugą, kochaną osobę, a przez to na Boga, który poprzez małżeństwo i rodzinę urzeczywistnia swoją stwórczą i zbawczą wolę.

Małżeństwo mężczyzny i kobiety nie jest w żadnym wypadku jedynie rodzajem gry dla obopólnego seksualnego zaspokojenia, lecz jest wspólnotą najgłębszej wewnętrznej, osobowej miłości i pełnej odpowiedzialności za siebie nawzajem (łącznie z sakramentalnie przekazywaną zbawczą relacją do Boga), za dzieci oraz krewnych. Klasyczna, a zarazem niezwykle nowoczesna nauka o małżeństwie nie ma nic wspólnego z instrumentalizowaniem małżonków do (utylitarnej) hodowli dzieci bądź zaspokajania egoistycznych seksualnych żądz. Małżeństwo jest o wiele bardziej udziałem małżonków w stwórczej miłości Boga poprzez stawanie się jednym ciałem (w Chrystusie jako sakramencie) oraz poprzez urzeczywistnienie woli stwórczej w następstwie pokoleń. Dzieci nie są w żaden sposób zabawką rodziców. O wiele bardziej są one stworzonymi przez Boga i zawierzonymi rodzicom, aby znalazły swoje spełnienie w uwielbieniu Boga Stwórcy, Odkupiciela oraz Najwyższego Dobra i Uświęciciela każdego człowieka.

5. Troska o właściwe rozumienie małżeństwa w odniesieniu do stwórczej i zbawczej woli Boga zachowuje chrześcijański charakter tylko wtedy, gdy świadectwo Biblii oraz rozwinięta przez Kościół antropologia, a także nauka o sakramentalności małżeństwa nie ulegną paradygmatowi nie naturalnej, lecz materialistycznej, tzn. ateistycznej, antropologii genderyzmu. Objawienia nie można stawiać na równi z ideologiczną spekulacją, jak to ma miejsce w gnostycyzmie, podtrzymującym pozór swojej chrześcijańskości jedynie poprzez pewne reminiscencje (poprzez asocjacyjne cytaty z Biblii bądź nierozsądne dictum, jak na przykład „Bóg stworzył mnie różnorodnym, egoistycznym, rasistowskim, nacjonalistycznym itp.”, jak gdyby dysfunkcje i braki charakteru na sposób manichejski miały swe źródło w Bogu).

6. Dlatego też państwo nie może ze względu na interesy polityczne dowolnie przedefiniowywać natury małżeństwa, ponieważ wzajemne przyporządkowanie mężczyzny i kobiety istotnie przynależy do natury człowieka. Pojęcie „małżeństwo” może być właściwie używane jedynie w kontekście prawa naturalnego, a tym bardziej w kontekście kościelnym, jako jedyny w swoim rodzaju związek mężczyzny i kobiety we wspólnocie miłości, ciała oraz życia przed Bogiem. Stąd używanie politycznego hasła: „małżeństwo dla wszystkich i dla każdego”, jest jedynie dowodem na to, że się nic nie zrozumiało. Nie można wykluczyć, iż tego rodzaju wprowadzające w błąd oraz świadomie cyniczne sformułowanie jest celowym pogwałceniem, a nawet atakiem na wolność religijną. Mąż i żona są jedynymi w swoim rodzaju osobami w ich wspólnocie miłości, a nie w mniejszej lub większej liczbie wymienialnymi zabawkami seksualnymi.

7. Ludzie o same-sex attraction [skłonnościach homoseksualnych] są tak samo kochani i przez Boga jak wszyscy pozostali. Podobnie i błogosławieństwo takich osób – tak samo jak błogosławieństwo wszystkich pozostałych osób o jakichkolwiek skłonnościach – jest zawsze aktem Bożej łaski oraz wezwaniem do nawrócenia ku życiu odpowiadającemu Dziesięciorgu Przykazaniom. Wszak o poranku stworzenia Bóg pobłogosławił pierwsze małżeństwo jako związek jednego mężczyzny i jednej kobiety (Rdz 1,28). Związek, bez względu na jego naturę, który jest sprzeczny z wolą Boga, nie może być określany mianem zaaprobowanego przez Boga. Błogosławić, benedicare, oznacza określić jako dobre coś, co pochodzi od Boga i jest na Niego ukierunkowane. Należy też odróżnić szacunek wobec pojedynczych osób o określonych skłonnościach od interesów reprezentowanych przez Pressure-Groups [grupy nacisku], które w bardzo świadomy sposób próbują pod przymusem lub poprzez pranie mózgu narzucić większości społeczeństwa swoje wizje. Każdy zaś, kto zgodnie z prawem sprzeciwia się takiej wizji, w oparciu o dyktaturę relatywizmu winien być śmiertelnie przemilczany, ośmieszony medialnie, pogardzany, lub nawet ścigany prawem.

8. Kościół, jeśli chce pozostać wierny swemu Boskiemu Założycielowi, nie może poza małżeństwem i życiem konsekrowanym błogosławić żadnych innych form życia wspólnotowego – pojedyncze osoby natomiast zawsze. Odnosi się to nie tylko do związków partnerskich osób ze skłonnościami do tej samej płci. Również związki mężczyzny z wieloma kobietami i kobiety z wieloma mężczyznami nie mogą być przez Kościół błogosławione. Nawet zwyczajnym związkom przyjaźni nie jest formalnie udzielane błogosławieństwo. Małżeństwo pomiędzy mężczyzną i kobietą należy do pojęć flagowych Kościoła, gdyż jest ono podstawową komórką chrześcijańskiej rodziny. Zostało ono ustanowione przez Jezusa Chrystusa jako sakrament i jest nierozerwalnie złączone ze wspólnotą wierzących. Dopiero w Jezusie zostało rzucone pełne światło na pierwotną wolę Boga odnośnie do małżeństwa w kontekście pewnych (uwarunkowanych grzechem pierworodnym) przebarwień, jako jednego, nierozerwalnego, otwartego na dziecko i podniesionego do rangi sakramentu.

Stad ważne jest, aby duszpasterze w imię Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana oraz Dobrego Pasterza, zachęcali małżonków do nieustannego odkrywania siebie jako niepowtarzalne i umiłowane przez Boga osoby oraz do rozpalania wciąż na nowo w Duchu Świętym płomienia osobistej doskonałej i totalnej miłości. Rodzina jest i musi pozostać jedynym miejscem uosabiającym tę najwyższą formę duchowej i cielesnej miłości oraz zjednoczenia, a także miłości Boga do stworzenia w jedynej w swoim rodzaju płodności mężczyzny i kobiety.

ks. kard. Gerhard L. Müller, Rzym/Nasz Dziennik

drukuj