fot. shutterstock.com

Najwyższe organy NATO planują zająć się cyberatakiem na Polskę

Rosyjskim cyberatakiem na Polskę prawdopodobnie zajmie się najwyższy organ NATO – Rada Północnoatlantycka.

Joe Biden i Władimir Putin w ostatnią środę spotkali się w Genewie. Podczas rozmów poruszali sprawy, którą łączą Stany Zjednoczone i Rosję, ale także te, które dzielą – przypomniał prof. Tomasz Kubin z Uniwersytetu Śląskiego.

– Lista potencjalnych sporów, konfliktów pomiędzy USA a Rosją jest dosyć długa. Chodzi o Ukrainę, Białoruś, demokrację, prawa człowieka, o cyberbezpieczeństwo – mówił prof. Tomasz Kubin.

Właśnie cyberbezpieczeństwo zostało ostatnio wystawione na próbę. W Polsce doszło do ataków hakerskich na wiele osób, w tym ministrów, polityków różnych opcji politycznych i urzędników. Zgodnie z ustaleniami – źródłem ataku była Rosja.

– Niestety takie ataki się zdarzają. Dzisiaj jest to bardzo niedobry atak na Polskę, który dezintegruje społeczeństwo – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Najbardziej znany przykład to włamanie na skrzynkę mailową szefa KPRM, Michała Dworczyka. Teraz trzeba odrobić lekcje – wskazał minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro.

– To na pewno jest powód do wyciągania wniosków, jeżeli chodzi o profesjonalne działanie państwa polskiego na różnych obszarach – podkreślił Prokurator Generalny na antenie RMF FM.

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej z Kwatery Głównej NATO w Brukseli sprawą cyberataków ma zająć się najwyższy organ Sojuszu. Okazuje się, że podobne problemy pojawiały się w ostatnim czasie, m.in. na Ukrainie.

„Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zajmą się tą sprawa najwyższe organy Sojuszu Północnoatlantyckiego. To wpisuje się w cały szereg rosyjskich działań. Co chwilę jedno z państw NATO podnosi, że dochodzi do ataków hakerskich na instytucje i polityków” – poinformowano.

Mimo zagrożenia opozycja wykorzystuje ataki hakerów do swoich politycznych rozgrywek i przekazuje dalej skradzione wiadomości. Podobnie działają sprzyjające opozycji media. W piątek „Gazeta Wyborcza” zarzuciła nawet, że ataków z Rosji wcale nie było.

„Publikowane na komunikatorze Telegram materiały ze skrzynki mailowej Michała Dworczyka pochodzą od osoby z jego najbliższego otoczenia, która miała dostęp do haseł i urządzeń ministra. Według źródeł „Wyborczej” takich ustaleń dokonała ABW prowadząca śledztwo w sprawie wycieku” – podała „Gazeta Wyborcza”.

Do artykułu od razu odniósł się rzecznik prasowy ministra-koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn.

„To bzdury – ustalenia ABW idą w zupełnie inną stronę” – podkreślił.

https://twitter.com/StZaryn/status/1406162391407239171

Informacje „Gazety Wyborczej” zdementował także minister Michał Dworczyk.

Kłamstwa zawarte w artykule „GW” służą wyłącznie osobom siejącym dezinformacje – podkreślił szef KPRM.

Rząd zaapelował, aby nie wpisywać się w próby destabilizacji życia publicznego w Polsce – zaznaczył wiceminister aktywów państwowych, Maciej Małecki.

– Apelujemy, żeby nie ulegać presji niektórych mediów, nie wpisywać się w scenariusz pisany niepolskim alfabetem, w ataki z terenu Federacji Rosyjskiej i zachować spokój, rozwagę – podsumował Maciej Małecki.

Na ten moment strona polska zajmuje się wyjaśnianiem szczegółów ataku oraz zabezpieczaniem dowodów. Do osób poszkodowanych udają się policjanci, aby przedstawić sposoby zabezpieczenia skrzynek mailowych.

TV Trwam News

drukuj