Najwyższa Izba Kontroli przedstawia raport dot. Funduszu Sprawiedliwości

Najwyższa Izba Kontroli przedstawia raport na temat Funduszu Sprawiedliwości. Mówi o niegospodarności w wydawaniu środków i zawiadamia prokuraturę. Resort sprawiedliwości odpowiada na zarzuty i przekonuje, że działania Izby są nierzetelne.

W raporcie na temat Funduszu Sprawiedliwości. Najwyższa Izba Kontroli zarzuciła ministerstwu, że w sposób nierzetelny wydana została kwota ponad 280 mln złotych. [czytaj więcej] 

– Działania ministra sprawiedliwości oraz znacznej części organizacji, które otrzymały dotacje, skutkowały niegospodarnym i niecelowym wydatkowaniem środków publicznych, a także sprzyjały powstawaniem mechanizmów korupcjogennych – mówił w trakcie prezentacji raportu Michał Jędrzejczak z Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK.

Kontrolerzy ocenili, że Fundusz Sprawiedliwości nie spełniał swoich zadań. Miał zapewniać pomoc osobom pokrzywdzonym oraz pomoc penitencjarną. Od 2017 roku przeciwdziałał także przestępczości i – zdaniem NIK – właśnie tutaj dochodziło do nadużyć. [więcej]

– Zbadaliśmy 16 umów dotacji, które miały służyć zadaniu. Oceniliśmy jako niecelowe i niegospodarne aż 13 umów na łączną kwotę przekraczającą 63 miliony złotych – podkreślał Paweł Gibuła z Najwyższej Izby Kontroli.

Dla przykładu raport krytycznie ocenia finansowanie budowy kliniki „Budzik” w Warszawie. NIK twierdzi, że wsparcie dla placówek medycznych nie jest zadaniem Funduszu Sprawiedliwości. Resort sprawiedliwości właśnie na podstawie tego zarzutu chciał podważyć wiarygodność raportu.

Konferencję, która była odpowiedzią na zarzuty NIK, wiceminister Marcin Romanowski zorganizował na placu budowy przed kliniką „Budzik”. I tłumaczył, że to właśnie ofiarom przestępstw ma pomagać nowa placówka. Umożliwi to Fundusz Sprawiedliwości.

– To właśnie dzięki tym środkom niedługo wiele osób odzyska możliwość normalnego funkcjonowania. Wśród nich jest średnio 50-70 proc. ofiar przestępstw – powiedział Marcin Romanowski.

Opublikowany raport NIK nie umknął politykom opozycji. Kamila Gasiuk-Pihowicz wbrew temu, co mówi resort sprawiedliwości, za wiarygodne uznała zastrzeżenia NIK.

– To jest fundusz niesprawiedliwości, niegodziwości. Jak inaczej nazwać fundusz, który de facto okradał z należnej im od państwa pomocy ofiary przestępstw? – pytała poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz z Koalicji Obywatelskiej.

Lewica domagała się, by minister sprawiedliwości poniósł konsekwencje.

– Składamy doniesienie do prokuratury na Zbigniewa Ziobrę – mówił poseł Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

Wiceminister sprawiedliwości, Marcin Romanowski, zaznaczył, że resort wydawał środki w sposób rzetelny. W jego ocenie to Najwyższa Izba Kontroli sięga po absurdalne i kompromitujące zarzuty.

– Szkoda, że prezes NIK wykorzystuje instytucję do walki politycznej i do próby obrony przed prokuratorskimi zarzutami – powiedział Marcin Romanowski.

Najwyższa Izba Kontroli domagała się, by w prokuraturze tłumaczyli się urzędnicy resortu sprawiedliwości. Do prokuratury trafiło pięć zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.

– Prezes NIK skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją i przepisami ustaw rozporządzenia ministra sprawiedliwości z dnia 13 września 2017 roku ws. Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej – wskazał dyrektor Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Izby, Barbara Komar.

Wyniki kontroli NIK zostały przesłane do prezydenta, premiera, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa CBA.

TV Trwam News

drukuj