fot. arch.

Musimy bronić naszych dzieci

Rząd forsuje projekt promujący ideologię gender, mimo małego zainteresowania dyrektorów przedszkoli i niedostatecznej informacji dla rodziców.

Z kontroli przeprowadzonej przez MEN w czterech województwach: mazowieckim, łódzkim, śląskim i dolnośląskim wynika, że przedszkola nie chcą realizować programu „Równościowe przedszkole”.

W kontrolowanych województwach funkcjonuje ponad 7,5 tys. różnego typu placówek wychowania przedszkolnego. Okazało się, że „Równościowe przedszkole” jest realizowane w całości lub częściowo w 11. W mediach pojawiają się natomiast informacje o blisko 80 placówkach, które wprowadzają program.

Najwięcej kontrowersji budzi fakt, że rodzice nie są w sposób komplementarny informowani o założeniach programu i zagrożeniach wynikających z ideologii gender.

„Nasz Dziennik” alarmuje, że w ramach kontroli pracownicy kuratoriów oświaty skupili się tylko na sposobie wprowadzenia programu i oparli się głównie na dokumentacji. Nie organizowali spotkań z rodzicami, nie zbierano opinii nt. sposobu i oceny realizacji samego programu.

To walka o nasze dzieci, która nie może być nikomu obojętna – podkreśliła Ewa Kowalewska, dyrektor Human Life International Europa.

– Jest zamach na nasze dzieci, musimy je bronić. To, co się dzieje w przedszkolach bardzo łatwo sprawdzić. Podręczniki, program, wyrażenia stosowane w tym programie, są dostępne w internecie. To, co się proponuje naszym dzieciom, jest naprawdę szokujące. Największy niepokój budzi fakt, że nie wszyscy rodzice rozumieją te zagrożenia i nie wszyscy protestują. Jeżeli tego nie zrobimy, sprawa się przeniesie dalej i nasze dzieci po prostu w pewnym momencie powiedzą nam w twarz, że ich nie obroniliśmy albo po prostu już nie będą chrześcijanami i raczej będą przeciwko nam – powiedziała Ewa Kowalewska.

Ewa Kowalewska dodaje, że MEN nie ma prawa omijać rodziców w procesie informacyjnym i decyzyjnym dot. edukacji ich dzieci, zwłaszcza jeśli jest to szkodliwe.

– MEN zakłada, że ten program już jest, że funkcjonuje i tylko trzeba sprawdzić, jak on działa z punktu widzenia wykonawczego. Natomiast dyskusja podstawowa, której nigdy nie było, czy program w ogóle powinien być w naszych szkołach i przedszkolach być, nie jest podejmowana. To jest bardzo niepokojące – dodała Ewa Kowalewska.

RIRM 

drukuj