Min. prof. P. Czarnek w TV Trwam: W tych wyborach parlamentarnych emocje brały górę nad zdrowym rozsądkiem
To nie jest czas stabilnych rządów. Nasza czujność i mobilizacja musi być rzeczywiście ogromna. Z jednej strony mamy ludzi, którzy chcieliby zakazać hodowli zwierząt, nie tylko futerkowych, i wprost zakazać jedzenia mięsa jako czegoś, co jest sprzeczne z „prawami zwierząt”, a z drugiej strony mamy partię chłopską, ludową, wychodzącą ze wsi, spośród rolników. Jak połączyć w jednym rządzie te dwa skrajne całkowicie stanowiska? W tych wyborach emocje brały górę nad zdrowym rozsądkiem – ocenił prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, w poniedziałkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Frekwencja w ostatnich wyborach parlamentarnych, które odbyły się 15 października, była rekordowa w najnowszej historii Polski. Wzięło w nich udział ponad 74 procent uprawnionych do głosowania. [czytaj więcej]
– Mówiono o nas, że jesteśmy państwem autorytarnym, niedemokratycznym, w którym praworządność nie istnieje, konstytucja nie jest przestrzegana, a demokratyczne standardy dawno zostały zapomniane. A w tym państwie autorytarnym i niepraworządnym „autorytarny rząd” przygotował najbardziej demokratyczne wybory w historii tego kraju. Nigdy nie było 75-procentowej frekwencji w wyborach do Sejmu i Senatu. Ona jest nawet dużo wyższa niż rekordowe frekwencje w II turze wyborów prezydenckich, które zawsze cieszyły się największym zainteresowaniem. Patrząc z tej perspektywy, można się cieszyć, że jednak ludzie poczuwają się do odpowiedzialności, biorą na siebie ciężar podjęcia decyzji wyborczej i stoją dwie godziny, a nawet dłużej w kolejkach – zauważył prof. Przemysław Czarnek.
Zdaniem gościa programu „Rozmowy niedokończone” największy wpływ na wynik tegorocznych wyborów miało to, co działo się w ostatnich czterech latach.
– W ostatnich czterech latach liczba nieszczęść globalnych była przeogromna. Z tymi wszystkimi nieszczęściami musieliśmy sobie dawać radę i stawiać czoła wszystkim wyzwaniom, które te nieszczęścia niosły. Najpierw nieszczęsna pandemia koronawirusa i zatrzymany świat – gospodarka, życie społeczne, także religijne. W odpowiedzi na to konieczność natychmiastowego podejmowania decyzji, które ratowały miejsca pracy. Minimalne bezrobocie, jakie mamy dzisiaj, jest efektem tego, że setkami miliardów złotych utrzymaliśmy miejsca pracy w zakładach, które nie funkcjonowały. (…) Zaraz po tym wojna, która wygenerowała kolejne potężne problemy dotyczące energii, węgla i wszystkiego, co z tym związane. (…) Ostatnie cztery lata to było pasmo nieszczęść światowych, które rzutowało na niezwykłe turbulencje – wskazywał minister edukacji i nauki.
Jak podkreślił prof. Przemysław Czarnek, Polska przez te turbulencje, które dotknęły gospodarki światowe, przeszła „stosunkowo najlepiej”.
– Wszystkie wskaźniki gospodarcze, ekonomiczne pokazują, że polska gospodarka jest w jednej z najlepszych kondycji w Europie i na świecie. Bezrobocie jest jednym z najniższych. (…) Finanse publiczne są w bardzo dobrym stanie. Bardzo dobre są przychody budżetowe. To wszystko pokazuje, że daliśmy z tym radę, ale niepokojów było mnóstwo. (…) Inflacja została wywołana w sposób absolutnie jednoznaczny przez wojnę w Rosji i wszystkie rzeczy, o których mówiliśmy. Zbiliśmy ją. Mówiono, że będzie ponad 30-procentowa, a chleb będzie kosztował 30 złotych. (…) To powodowało obciążenia dla rządu i brak możliwości realizacji wszystkich innych rzeczy, jakie mogłyby być realizowane, gdyby nie wielkie zobowiązania, które trzeba było wykonywać – zwracał uwagę gość programu.
Tegoroczne wybory parlamentarne wygrało Prawo i Sprawiedliwość, zdobywając blisko 36 procent głosów, co przełożyło się na 194 mandaty poselskie. Nie daje to jednak tej formacji większości parlamentarnej.
– To jest wynik, który po tych turbulencjach – po ośmiu latach rządów i czterech latach pasma nieszczęść światowych – jest wynikiem, obiektywnie rzecz ujmując, bardzo dobrym. Za wszystkie głosy dziękujemy. (…) To ponad milion głosów więcej niż głosy oddane na kogoś, kto dzisiaj pretenduje do tego, by wystawić kandydata na premiera, czyli na Platformę Obywatelską. Sama Platforma Obywatelska to jest Koalicja Obywatelska, czyli zlepek (…) czterech ugrupowań – mówił Przemysław Czarnek.
Opozycja – Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica – posiada łącznie 248 mandatów, co przekłada się na wymaganą większość parlamentarną. Liderzy tych komitetów wyborczych zapowiedzieli gotowość do współrządzenia, jednak nie zawarli jeszcze umowy koalicyjnej. To może być trudne – jak zauważył minister – gdyż każde z tych ugrupowań składa się z kilku innych formacji. [czytaj więcej].
– Wszystkich partii jest tam ponad dziesięć, chyba dwanaście. To siła złego na jednego. To pokazuje, jak bardzo rozdrobniony jest parlament wybrany w wyborach 15 października i jak trudno będzie skonstruować taką czy inną większość parlamentarną. (…) To nie jest czas stabilnych rządów. Tu nasza czujność i mobilizacja musi być rzeczywiście ogromna. (…) Z jednej strony mamy ludzi, którzy chcieliby zakazać hodowli zwierząt, nie tylko futerkowych, i wprost zakazać jedzenia mięsa jako czegoś, co jest sprzeczne z „prawami zwierząt”, a z drugiej strony mamy partię chłopską, ludową, wychodzącą ze wsi, spośród rolników. Jak połączyć w jednym rządzie te dwa skrajne całkowicie stanowiska? – zastanawiał się szef resortu edukacji.
– W tych wyborach emocje brały górę nad zdrowym rozsądkiem – podsumował polityk.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że „możliwości koalicyjne Prawa i Sprawiedliwości sięgają wszędzie tam, gdzie jest dobra wola do współpracy dla Polski”.
– Zdecydowana większość to ludzie, którzy – jak się dobrze zastanowią – są absolutnie po stronie Polski suwerennej, niepodległej, opartej na systemie wartości chrześcijańskich; Polski, która jest z Bogiem, a nie przeciwko Bogu, dla ludzi, a nie przeciwko nim. To nie czas na animozje czy pretensje. (…) To czas chłodnego kalkulowania, co się Polsce opłaca, a co nie. (…) Droga do federalizacji Europy, do stworzenia z Unii Europejskiej państwa federacyjnego pod rządami niemiecko-francuskimi, głównie niemieckimi, wiedzie poprzez wprowadzenie nieracjonalnych i antypolskich rządów w Polsce – zaznaczył gość Radia Maryja i TV Trwam.
– Łukaszenka nie przez przypadek (…) chwalił naród polski. Cieszył się, że Polacy w końcu odsuną od władzy PiS-owski rząd i do władzy dojdzie Tusk i jego ludzie. (…) Mówił to wprost dyktator białoruski, najbliższy współpracownik Putina, w imieniu interesów moskiewskich. (…) W sumie w imieniu czyich interesów, jeśli w tym samym czasie w Unii Europejskiej wzmacnia się bardzo mocno pozycja niemiecka? – akcentował szef MEiN.
radiomaryja.pl



