fot. PAP/Leszek Szymański

Min. M. Przydacz: Wobec Rosji trzeba używać twardego języka siły i odstraszać ją tak, aby nie stanowiła dla nas zagrożenia

Immanentną cechą Rosji jest chęć dominacji i prowadzenia polityki imperialnej, neokolonialnej. Nie należy łudzić się, że Rosja wraz z nastaniem pokoju na Ukrainie zmieni się z dnia na dzień. Tak naiwnie myśleli Donald Tusk czy Radosław Sikorski, którzy zapraszali Władimira Putina i palili sobie wspólnie papierosy w Łazienkach. Uzasadniano wobec opinii publicznej, że to zupełnie inna Rosja. Rosja inna nie będzie. Wobec niej trzeba używać twardego języka siły i odstraszać ją tak, aby nie stanowiła dla nas zagrożenia – powiedział Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP, w piątkowym programie „Polski Punkt Widzenia” w Telewizji Trwam.

W czwartek w Pałacu Prezydenckim doszło do spotkania Pary Prezydenckiej z Korpusem Dyplomatycznym, a więc szefami misji dyplomatycznych akredytowanymi w Polsce. W jego trakcie prezydent Karol Nawrocki mówił m.in. o reparacjach od Niemiec oraz rosyjskim imperializmie.

– Prezydent powiedział wprost, że rosyjski imperializm nie wyparuje wraz z zamknięciem etapu putinizmu. (…) Historia Rosji to historia ciągłej ekspansji, podbojów, mordów, próby dominacji nad innymi państwami, zwłaszcza sąsiadującymi z nią. Immanentną cechą tego państwa jest chęć dominacji i prowadzenia polityki imperialnej, neokolonialnej. (…) Nie należy łudzić się, że wraz z nastaniem pokoju, jeśli chodzi o sytuację na Ukrainie, Rosja się z dnia na dzień zmieni. Tak naiwnie myśleli Donald Tusk czy Radosław Sikorski, którzy zapraszali Władimira Putina, spacerowali po molo czy palili sobie wspólnie papierosy w Łazienkach. (…) Uzasadniano wobec opinii publicznej, że to zupełnie inna Rosja. Rosja inna nie będzie. Wobec niej trzeba używać twardego języka siły i odstraszać ją tak, aby nie stanowiła dla nas zagrożenia – wskazał Marcin Przydacz.

Wśród potrzeb stojących obecnie przed Europą oraz Polską Karol Nawrocki zwrócił uwagę na konieczność zreformowania Unii Europejskiej. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP zaznaczył w tym kontekście, że „w ramach walki politycznej z Karolem Nawrockim wymyślano najróżniejsze argumenty, ale najgłupszym jest próba imputowania prezydentowi skrajnej antyeuropejskości, próby doprowadzenia do wyjścia z jakichkolwiek struktur europejskich”.

– Prezydent chce, abyśmy powrócili do idei ojców założycieli Unii Europejskiej, którzy byli chrześcijańskimi demokratami, przecież Robert Schuman jest kandydatem na ołtarze. Kiedyś idea europejska miała się opierać o wartości chrześcijańskie. Dziś wydaje się, że chrześcijaństwo chce się stamtąd rugować. Prezydent mówi, że my jesteśmy zdrową częścią Europy. Mamy zdrowe gospodarki, społeczeństwa. Nie nazapraszaliśmy sobie tutaj  migrantów nie wiadomo skąd, którzy stanowią zagrożenie na ulicach. I z tej zdrowej części Europy może wyjść impuls reformy projektu europejskiego, który mógłby być dobry, gdyby nie oddawać go skrajnej lewicy i skrajnym egoistom, którzy poprzez biurokrację próbują wykorzystać go do celów dominacyjnych – zauważył.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę zmierzającą do cenzury internetu. Przedstawiciele rządu zarzucają jednak głowie państwa pozostawienie użytkowników bez ochrony, z czego mają cieszyć się przestępcy.

– Ustawa jest m.in. o tym, by ograniczać wolność słowa; by urzędnik bez kontroli sądowej – bo ona jest iluzoryczna i rozciągnięta w czasie – jednym przyciskiem, na żądanie marszałka Włodzimierza Czarzastego czy innego polityka, mógł kasować treści z internetu. W ten sposób będzie ograniczał wolność do prezentowania dla nas ważnych treści, np. związanych z chrześcijaństwem. Dlatego prezydent zawetował ustawę. Natomiast można ją poprawić – powiedział Marcin Przydacz.

radiomaryja.pl

drukuj