fot. PAP/Tomasz Gzell

Mec. K. Wąsowski o procesie ks. M. Olszewskiego i byłych urzędniczek MS: Ten proces nie powinien ruszyć, jeżeli będzie nieprawidłowo obsadzony skład sądu

Proces ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości nie powinien ruszyć, jeżeli będzie nieprawidłowo obsadzony skład sądu. Chodzi o ławników, którzy byli wylosowani przeszło rok temu do tej sprawy w znanym systemie losowań, a z którymi sędzia sprawozdawca nie uzgodniła – jak się okazało – terminów rozpraw i po prostu wypadły im tzw. kolizje terminów. Wygląda to trochę tak, jakby pani sędzia przewodnicząca uparła się akurat konkretnie na te terminy i nie chciała w żaden sposób z tych terminów zrezygnować – mówił obrońca ks. Michała Olszewskiego, mec. Krzysztof Wąsowski, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

W środę o godz. 10.00 w Sądzie Okręgowym w Warszawie ma ruszyć proces ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości: Karoliny Kucharskiej i Urszuli Dubejko. „Ma ruszyć” to właściwe określenie, ponieważ ruszyć nie powinien ze względu na nieprawidłowości, na które wskazywał mec. Krzysztof Wąsowski.

– Ten proces nie powinien ruszyć, jeżeli będzie nieprawidłowo obsadzony skład sądu. Mianowicie chodzi o tych nieszczęsnych ławników, którzy byli wylosowani przeszło rok temu do tej sprawy w znanym systemie losowań, a z którymi sędzia sprawozdawca nie uzgodniła – jak się okazało – terminów rozpraw i po prostu wypadły im tzw. kolizje terminów.  Wylosowani ławnicy, którzy mieli rok na przygotowanie się do tej sprawy, oświadczają w różnych pismach czy notatkach sądowych, które są w dyspozycji adwokatów, że (…) mogą najwcześniej zacząć 17 lutego, czyli w czwartym z wyznaczonych terminów. Natomiast nie mamy żadnej informacji, że jutrzejszy termin jest odwołany, więc zakładamy, że [rozprawa – radiomaryja.pl] się mimo wszystko odbędzie. Zobaczymy, w jakim składzie – powiedział obrońca ks. Michała Olszewskiego.

W miejsce wspomnianych ławników powołano dwóch innych z tzw. listy rezerwowej. Nie wiadomo jednak, kto ich powołał i w jakim trybie, bo – jak zaznaczył gość „Aktualności dnia” – istnieje w tej kwestii problem natury proceduralnej. Ławnicy nie mogą być „wskazani palcem”.

– Szczególnie przez sędziego nie mogą być „wskazani palcem”. Jeżeli już, to mogą być delegowani czy wyznaczeni przez prawidłowo wykonującego swoją funkcję prezesa sądu, a wiemy, że prezes Sądu Okręgowego w Warszawie przeszła w stan spoczynku w lipcu 2025 r. i w tym momencie jej status jako prezesa wygasł z mocy prawa – zwrócił uwagę prawnik.

Sędzia nie uznaje wygaśnięcia jej statusu prezesa.

– Rozumiem, że można nie uznawać przepisów, natomiast przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych są jednoznaczne. Mało tego, mogłaby mieć przedłużony status [prezesa – radiomaryja.pl] aż do 70. roku życia, wszakże pod jednym warunkiem, że musiałaby złożyć stosowny wniosek do Krajowej Rady Sądownictwa, a Krajowa Rada Sądownictwa musiałaby taką zgodę wydać. Tego nie było, więc mamy zupełnie dziwną sytuację – tłumaczył adwokat.

Nawet gdyby prezes Sądu Okręgowego w Warszawie była umocowana właściwie, a ławnicy zostali powołani, to i tak mieliby zbyt mało czasu na zapoznanie się z materiałami dowodowymi, bo tylko dwa do trzech tygodni. Jeden z sędziów stwierdził, że jemu jako profesjonaliście zajęłoby to co najmniej pół roku. To sprawiłoby, że przewaga sędziego zawodowego byłaby ogromna, zaś dwie trzecie składu orzekającego byłoby nieprzygotowane do rozprawy.

Mec. Krzysztof Wąsowski oznajmił, iż obrońcy podczas środowej rozprawy złożą wiele wniosków, przede wszystkim dotyczących wyjaśnienia statusu sądu.

– Jeżeli ławnicy będą nieprawidłowo obsadzeni, to – zgodnie z wyraźnymi postanowieniami Kodeksu Postępowania Karnego – cały sąd byłby nienależycie obsadzony, a to jest tzw. bezwzględna przesłanka odwoławcza, która skutkuje tym, że po prostu cały proces zostaje unieważniony niezależnie od tego, czy będzie potem prawidłowo prowadzony, czy nie, bo skład sądu jest fundamentalną kwestią dla tej rozprawy. On musi być prawidłowo obsadzony, bo inaczej ten proces będzie od samego początku nieważny – wyjaśnił prawnik.

Zdaniem rozmówcy Radia Maryja cały zamęt wokół procesu wynika z niezrozumiałego z punktu widzenia obrońców zachowania sędzi przewodniczącej.

– Wygląda to trochę tak, jakby pani sędzia przewodnicząca uparła się akurat konkretnie na te terminy i nie chciała w żaden sposób z tych terminów zrezygnować – stwierdził adwokat.

Ks. Michał Olszewski oraz byłe urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości – Karolina Kucharska i Urszula Dubejko – to osoby oskarżone w politycznej sprawie związanej z dystrybucją środków z Funduszu Sprawiedliwości. Przez wiele miesięcy wszystkie te osoby były przetrzymywane w areszcie w ramach tzw. aresztu wydobywczego. W tym czasie doszło wobec nich do wielu naruszeń praw człowieka, w tym m.in. do stosowania tortur.

Całość rozmowy z mec. Krzysztofem Wąsowskim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj