fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

Wciąż nie ma opinii biegłych ws. Czesława Kiszczaka

Sąd Okręgowy w Warszawie chce wyjaśnień od biegłych w sprawie Czesława Kiszczaka. Wciąż nie wydali oni – zleconej w maju – opinii dotyczącej zdrowia komunistycznego dygnitarza.

W konsekwencji dalej zawieszony jest jego proces, w którym jest on oskarżony o przyczynienie się do śmierci 9 górników kopalni „Wujek” w grudniu 1981 r.

W maju tego roku Sąd Okręgowy zwrócił się do biegłych lekarzy z zakresu psychiatrii, psychologii i neurologii o ocenę stanu zdrowia 90-letniego dziś Kiszczaka. Mieli oni dwa miesiące na wydanie opinii w tej sprawie. We wrześniu jednak poinformowali, że potrzebują dodatkowej dokumentacji lekarskiej.

Choć pod względem formalnym wszystko się zgadza, to praktyka w przeprowadzaniu tego typu procesów pozostawia wiele wątpliwości –  mówi mec. Piotr Andrzejewski, pełnomocnik NSZZ „Solidarność” w procesie w sprawie Grudnia ’70.

– Dotychczasowy przebieg tych postępowań wskazuje i daje domniemanie, że chodzi o to, żeby te procesy skończyły się naturalnym zejściem albo – siłą rzeczy – niemożliwością odpowiadania obwinionych ze względu na stan zdrowia. Wiek, normalny tok biologicznego zużycia będzie jednocześnie kształtował zakres tego, w jakim momencie przestaną oni być zdolni do stawania przed sądem. Podejrzewam, że na to się czeka. Formalnie niby jest wszystko w porządku, natomiast merytorycznie dostali zapewnienie przy Okrągłym Stole, że ich odpowiedzialność także będzie odkreślona grubą kreską – podkreśla mec. Piotr Andrzejewski.

Pierwszy proces Kiszczaka ruszył w 1994 r. W 1996 r. Sąd Okręgowy uniewinnił go. W 2004 r. skazał na 2 lata więzienia w zawieszeniu. W 2008 r. sprawę umorzono z powodu przedawnienia. W 2011 r. ponownie uniewinniono Kiszczaka. Wszystkie wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie, który zwracał sprawy do Sądu Okręgowego.

RIRM

 

drukuj