M. Przeworska: Wraz z bardzo szybkim wprowadzeniem zakazu hodowli zwierząt futerkowych zapłacą oczywiście konsumenci
Wraz z bardzo szybkim wprowadzeniem zakazu hodowli zwierząt futerkowych i bez dania producentom – przede wszystkim drobiu i ryb – czasu na to, żeby wybudowali sobie na przykład zakłady przetwórstwa mączki mięsno-kostnej z tych odpadów albo biogazownie, zapłacą oczywiście konsumenci. To jest „magia” rolnictwa, czyli na koniec dnia straci oczywiście producent, straci rolnik, a zapłacą za to konsumenci – mówiła we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
We wtorek nadzwyczajna sejmowa Komisja do spraw Ochrony Zwierząt obradowała nad dwoma projektami dotyczącymi zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Polski 2050 chcą całkowitego zakaz hodowli zwierząt na futra (z wyjątkiem królików) do 2029 r., a hodowcy mają otrzymać odszkodowania umożliwiające przebranżowienie. Z kolei projekt autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji i Wolnych Republikanów, opracowany we współpracy z hodowcami, zakłada, że ewentualny zakaz powinien być poprzedzony trwającym 15 lat okresem przejściowym.
– Hodowcy w sposób jasny i klarowny mówią o tym, że oni chcą po prostu produkować – nie chcą żadnych odszkodowań, bo wychodzą z założenia, że żyjemy w tak trudnych czasach, że pieniądze z budżetu państwa są potrzebne na zbrojenia, pieniądze z budżetu państwa potrzebne są na ewentualnie wsparcie innych sektorów polskiego rolnictwa, a nie na spełnianie fanaberii lewicowych aktywistów, (…) żeby zamykać gałąź gospodarki, która sama sobie daje radę. Od lat słyszymy o tym, że to sektor, który upada, tylko jakoś upaść nie może i za każdym razem aktywiści starają się za wszelką cenę „pomóc” temu sektorowi i doprowadzić do upadku. Faktycznie jest też drugi projekt, zakładający piętnastoletni okres vacatio legis, (…) który pozwoliłby z dużym spokojem w dalszym ciągu produkować, spłacać zaciągnięte przez producentów zobowiązania i w dalszym ciągu kooperować z przemysłem paszowym czy mięsnym. W związku z tym myślę, że przed nami bardzo trudne dwa, maksymalnie dwa i pół tygodnia, bo myślę, że w tak ekspresowym tempie będzie procedowana jedna czy druga ustawa – mówiła Monika Przeworska.
Na zakazie bardzo skorzystają Rosjanie i Chińczycy, którzy już są dużymi producentami futer, a będą osiągać z tej gałęzi gospodarki jeszcze większe profity, a nowe przepisy pozbawią ich konkurencji ze strony polskich futrzarzy.
Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że hodowla zwierząt futerkowych nie funkcjonuje w próżni, ale jest połączona z innymi gałęziami rolnictwa. Zwierzęta z hodowli karmione są odpadkami poubojowymi tzw. kategorii trzeciej. Kiedy zostanie wprowadzony zakaz, wówczas odpadki te będą musiały być utylizowane, a to oznacza kolejne koszty. Nie będzie już innych chętnych do skupu tego rodzaju produktów ubocznych, gdyż producenci karm dla zwierząt skupują tylko odpadki kategorii pierwszej i drugiej.
– Wraz z bardzo szybkim wprowadzeniem tego zakazu i bez dania producentom – przede wszystkim drobiu i ryb – czasu na to, żeby wybudowali sobie na przykład zakłady przetwórstwa mączki mięsno-kostnej z tych odpadów albo biogazowni, zapłacą oczywiście konsumenci. To jest „magia” rolnictwa, czyli na koniec dnia straci oczywiście producent, straci rolnik, a zapłacą za to konsumenci – zwróciła uwagę dyrektor IGR.
Rozmówczyni Radia Maryja zwróciła uwagę, że tzw. organizacje ekologiczne, działające pod pozorem upominania się m.in. o dobrostan zwierząt, są narzędziem wojny gospodarczej.
– Wszędzie tam, gdzie coś zaczyna się opłacać – w przypadku zwierząt futerkowych, czy drobiu, czy trzody chlewnej – nagle pojawiają się te organizacje, które już na wstępnym etapie starają się blokować inwestycje realizowane przez rolników, a jeżeli taka inwestycja zostanie poczyniona, to są podejmowane wszelkie próby, żeby maksymalnie utrudnić, a nawet uniemożliwić prowadzenie takiej produkcji – podkreśliła Monika Przeworska.
W przypadkach działalności organizacji ekologicznych należy kierować się zasadą „follow the money”, czyli „podążaj za pieniędzmi”, by dowiedzieć się, kto zarabia na niszczeniu rolnictwa i przetwórstwa.
Całość rozmowy z Moniką Przeworską jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



