fot. pixabay.com

Kolejne podejście do ustawy wiatrakowej. PiS i Konfederacja chcą odrzucenia projektu

W Sejmie ruszyły prace nad rządowym projektem o budowaniu wiatraków na lądzie. Jego odrzucenia chcą posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji.

Plany resortu klimatu przewidują zwiększenie mocy zainstalowanej w wiatrakach na lądzie z 10 do 20 gigawatów. Turbiny mają powstawać w odległości 500 m od zabudowań i 1500 m od parków narodowych. W przeszłości podobne regulacje trafiały na duże niezadowolenie społeczne mieszkańców wsi, którzy wielokrotnie protestowali oni przeciwko stawianiu turbin w pobliżu ich domów. Rząd przekonuje, że nowe przepisy wiążą się z tańszą energią, bo zaoszczędzimy na certyfikatach ETS.

– Gdybyśmy faktycznie dołożyli 10 gigawatów mocy, której wyprodukują nam 25-30 terawatogodzin rocznie, to zaoszczędzimy 8 mld zł rocznie – stwierdziła Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska.

To drugie podejście do ustawy wiatrakowej. Pierwsze miało miejsce jeszcze przed powołaniem rządu. Wtedy mnożono wobec niego zarzuty o lobbystyczną wrzutkę, a niepokój budziły zwłaszcza zapisy, które w powszechnym odczuciu rodziły obawy o wywłaszczenia. Natomiast politycy PiS używali wtedy określenia „Lex Siemens” i alarmowali, że projekt to koło ratunkowe dla Niemiec. W trakcie sejmowej debaty wracali do tego, co działo się jeszcze przed 13 grudnia i mnożyli zarzuty wobec planów rządu. Poseł PiS, Paweł Sałek, stawiał pytania o to, ile ton dwutlenku węgla trzeba wyemitować, aby zbudować wiatrak od fundamentu. Nie doczekał się jednak odpowiedzi.

– W ciągu roku mamy 8700 godzin, proszę o informację i odpowiedź, ile efektywnie pracuje jedna turbina wiatrowa – pytał Paweł Sałek.

Posłowie PiS w trakcie sejmowej debaty odrzucali zarzuty nowej władzy o zaniedbania w rozwoju odnawialnych źródeł energii.

– OZE za naszych czasów to nie hamowanie, a racjonalizowanie i dopuszczanie do głosu społeczności lokalnych. OZE za naszych czasów to rozwój z 7 zastanych gigawatów do blisko 30 gigawatów – podkreśliła Małgorzata Golińska, poseł PiS.

Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja chcą wyrzucenia projektu do kosza.

TV Trwam News

drukuj