M. Przeworska: Mam nadzieję, iż posłowie i senatorowie zrozumieją, że z rolnikami warto rozmawiać
Trwa tzw. miesiąc parlamentarny, gdzie rolnicy 4 kwietnia udali się z pierwszą wizytą do biur posłów i senatorów z drobnymi upominkami w postaci obornika i gnojowicy, żeby pokazać, że tylko tyle im z tej produkcji rolnej obecnie zostaje. (…) Mam nadzieję, iż posłowie i senatorowie zrozumieją, że z rolnikami warto rozmawiać i warto szukać sposobu na to, żeby te projekty i te problemy rozwiązywać – powiedziała Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
W Polsce trwają protesty rolników. Zmianie ulega forma manifestacji.
– Wcześniej rolnicy blokowali całą Polskę wraz ze wszystkimi granicami. (…) Wszyscy pamiętamy obrazki, gdzie niemalże jednego dnia cała Polska została sparaliżowana, bo wszystkie strategiczne tory komunikacyjne i drogi były blokowane. (…) Teraz staramy się docierać do tych, którzy te decyzje będą podejmować, którzy są trochę bardziej sprawczy, czyli do posłów. Trwa tzw. miesiąc parlamentarny, gdzie rolnicy 4 kwietnia udali się z pierwszą wizytą do biur posłów i senatorów z drobnymi upominkami w postaci obornika i gnojowicy, żeby pokazać, że tylko tyle im z tej produkcji rolnej obecnie zostaje. Dołożyli także pisma ze swoimi szczegółowo opisanymi postulatami i możliwością realizacji tych postulatów – mówiła Monika Przeworska.
Politycy widzą, że rolnicy są siłą, która doskonale potrafi się zorganizować.
– Rolnicy czekają teraz na kolejne spotkania. Mówią, że jeżeli do tych spotkań nie dojdzie – bo posłowie i senatorowie stwierdzą, że nie są oni na tyle istotną grupą społeczną – to ten prezent będzie dużo większy i zostanie zdetonowany bezpośrednio przed wejściem do biur poselskich. Mam nadzieję jednak, że do tego nie dojdzie, iż posłowie zrozumieją, że z rolnikami warto rozmawiać i warto szukać sposobu na to, żeby te projekty i te problemy rozwiązywać – podkreśliła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Rolnicy nie składają broni. Wciąż domagają się realizacji swoich postulatów. Chodzi o ograniczenie Zielonego Ładu i napływu towarów rolnych z Ukrainy oraz rozwój hodowli.
– Wszyscy mówimy o zbożu, ale tak naprawdę tych produktów rolno-spożywczych, które z różnych stron świata wjeżdżają do Europy i destabilizują nasz wewnętrzny rynek, jest dużo. Trudno nie wspomnieć o kolejnych umowach, które za chwilę znowu będą ratyfikowane. Mam tu na myśli umowę z Mercosur, która jest bardzo niepokojąca dla producentów żywca wołowego czy drobiu. (…) W ostatnim czasie do naszego kraju wjechała ogromna ilość owoców jagodowych (w postaci mrożonej czy w postaci koncentratów). Europę zalewa truskawka z Egiptu. Ten sektor jest w trudnej sytuacji – zaznaczyła gość Radia Maryja.
Cała rozmowa z Moniką Przeworską dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



