fot. facebook.com

M. Karnowski: Działania Ryszarda Petru to cyniczne nabieranie Polaków

Okazuje się, że poważne działania Ryszarda Petru to cyniczna operacja nabierania Polaków – powiedział Michał Karnowski. Redaktor portalu „wPolityce” wyjaśnił, jaka jest intencja protestów prowadzonych w Sejmie przez opozycję oraz ocenił dotychczasowe reakcje rządu w tej kwestii.

W mediach nie milkną echa po podróży do Portugalii lidera opozycji wraz z posłanką tej samej partii Joanną Szchmidt. Ryszard Petru wyjechał za granicę, podczas gdy jego partyjni koledzy i koleżanki wciąż okupują Sejm i domagają się demokracji, której według nich nie ma w Polsce. Z pewnością jego postawa pokazuje, jak „poważnie” traktuje protesty opozycji.

– Ktoś nakręcił w Polsce spiralę histerii, próbował Polakom wmówić, że stan jest wyjątkowy – niemal gorszy niż stan wojenny – demokracja się wali, pożar w Polsce, a świat musi reagować. Były namowy, żeby sprowadzić na Polskę sankcję, co oznaczałoby bardzo poważne zbiednienie Polski. To wszystko organizował pan Ryszard Petru. Wypowiadał poważne słowa i nagle się okazuje, że on tylko udaje, gra, że to tylko cyniczna operacja nabrania Polaków – mówił redaktor portalu „wPolityce”.

W mojej ocenie, to kłamstwo jest kompromitujące. Ryszard Petru powinien odejść i przeprosić Polaków – ocenił publicysta w rozmowie z o. Dariuszem Drążkiem CSsR.

– Przede wszystkim musi wyjaśnić Polakom, jak to jest, że mamy w kraju jakiś wyjątkowy stan, a mimo to mamy czas na wakacje. Ktoś tu potwornie okłamuje Polaków i próbuje wywołać poruszenie. Ci ludzie [Nowoczesna] w ogóle mają miękki stosunek do prawdy i do mierzenia wszystkich jedną miarą – podsumował Michał Karnowski.

Kwestia wyjazdu szefa opozycji do Portugali podczas okupacji Sejmu, m.in. przez jego partię, to nie pierwsza kompromitacja tego polityka. Ryszard Petru ma na swoim koncie takie elementy, jak bagatelizowanie problemu tzw. kredytów frankowych – przypomniał Michał Karnowski.

– Wielokrotnie kompromitował się też brakiem wiedzy historycznej związanej z pewnymi kulturowymi wyrażeniami, np. „Święto Sześciu Króli (zamiast Trzech Króli) czy „przekroczenie na rubikonie” (zamiast przekroczenie Rubikonu) – co pokazuje brak kompetencji kulturowej – powiedział dziennikarz.

Poza sporem wydaje się być, iż wypowiedzi oraz czyny szefa opozycji wywołują salwę śmiechu i tzw. internetowych memów. Jednak działania Ryszarda Petru i opozycji, której przewodzi, może mieć także poważny wymiar – zaznaczył Michał Karnowski.

– Sprawa jest poważna. Na tego polityka stawiają potężne ośrodki, potężne siły. Jest pieszczochem i ulubieńcem mediów, co widać także dzisiaj. Każdy inny polityk za takie zachowanie byłby bardzo brutalnie potraktowany, a on – w głównych mediach broniących patologii III RP – jest ewidentnie chroniony. Ani jedna z największych stacji komercyjnych, ani największy tzw. tabloid nie skierowały tutaj ostrza swojej krytyki, choć można powiedzieć, że to dla nich temat idealny. Moim zdaniem będzie jakaś operacja jego obrony, bo to jest polityk, na którego system III RP postawił – akcentował redaktor „wPolityce”.

Redaktor zwrócił uwagę, że na Nowoczesną nie należy patrzeć, jako na normalny w polityce ruch społeczny.

– W tym przypadku grupy biznesowe, które od lat żerowały na Polakach – czuły, że kończy się Platforma Obywatelska skompromitowana taśmami czy ucieczką Donalda Tuska do Brukseli. Potrzebowano nowego projektu i wymyślono sobie Nowoczesną. Wymyślono Ryszarda Petru – chłopca od Balcerowicza, który jakoś wygląda, czasem coś tam powie, a jak nie, to się go doszkoli, przyjęto sporo kobiet, nazwano to Nowoczesna i „jedziemy z projektem marketingowym”. To nie jest więc partia w kategoriach klasycznej polityki. To jest operacja propagandowa. Ugrupowanie zostało nazwane „Nowoczesną”, ale powinno nazywać się „Szalupą ratunkową Platformy Obywatelskiej, biznesu za nią stojącego i Berlina” – zaznaczył Michał Karnowski.

Jak wskazuje Michał Karnowski, mówiąc o protestującym w sali plenarnej, sytuacja pod względem prawnym jest jasna – tych ludzi nie powinno być na sali sejmowej.

– Metody, jakich oni użyli, są absolutnie niedopuszczalne w parlamencie. Każdy z byłych marszałków Sejmu – czy to z SLD, PO czy z PiS-u – wyłączał czasami posłów i zawsze było to przedmiotem pewnej debaty. Marszałek ma prawo wyłączyć posła, jeśli uważa, że przeszkadza on w prowadzeniu obrad, a poseł może się odwołać do prezydium, tak było też w tym wypadku – podkreślił gość Radia Maryja.

Obecnie obóz Prawa i Sprawiedliwości podkreślając bezkarność działań opozycji unika bezpośredniego starcia, bo wie, że każde bezpośrednie starcie będzie przedstawione, jako akt agresji ze strony rządzących – mówił publicysta.

– Mam wrażenie, że wybrano tutaj taką roztropność, nawet powściągając pewne naturalne dążenia do zaprowadzenia porządku, licząc na to, że ten protest sam się skompromituje i przekroczy granicę śmieszności, a liderzy opozycji wycofają się z niego (…). Z jednej strony jest to groteskowe i śmieszne, ale musimy bardzo uważnie patrzeć, co stanie się 11 stycznia. Można sobie wyobrazić, że będzie tam ściągnięta jakaś bojówka, rzucą się na policjantów albo na posłów i pobiją ich, a potem zaczną mówić, że to „zamieszki pod Sejmem”, a nie atak opozycji – wyjaśnił Michał Karnowski.

Publicysta „wPolityce” podkreślił, że optymistycznym sygnałem jest to, iż władze, które otrzymały mandat od Polaków, postępują bardzo roztropnie w wielu obszarach.

– Także tutaj nie dali się sprowokować, nie puściły emocje i nerwy, nie pozwolili na to, żeby tamta strona [opozycja] narzuciła scenariusz przemocowy, co chciała osiągnąć. Możemy tym, którzy za to odpowiadali – pogratulować. Z tego kryzysu wyszli mądrze i z troską o dobro wspólne. Nie pozwolili, żeby dyrygowali nimi ci, którzy chcą tutaj awantury – zwrócił uwagę Michał Karnowski w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Cała rozmowa z red. Michałem Karnowskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj