fot. Biuro poselskie pos. Marka Gróbarczyka

M. Gróbarczyk: Jednoznacznie można powiedzieć, że Unia Europejska nie potrafi zarządzać rybołówstwem

Ministrowie ds. rybołówstwa osiągnęli porozumienie ws. przyszłorocznych limitów połowowych na Bałtyku. Polscy rybacy będą mogli łowić więcej, niż chciała tego Bruksela.

Kraje Unii Europejskiej zgodziły się na niższe połowy większości gatunków ryb, w tym szprota i dorsza, choć nie w tak radykalnym stopniu, jak domagała się tego Komisja Europejska. Zwiększeniu ulegną za to połowy śledzia w środkowej części Bałtyku, co jest dobrą wiadomością dla Polski.

Poseł PiS, Marek Gróbarczyk, zwrócił jednak uwagę, że sytuacja rybaków jest dramatyczna. Były minister gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej wskazał, że od samego początku członkostwa Polski w UE wspólna polityka rybacka to jedno wielkie fiasko.

– Przeżywaliśmy wszelkiego rodzaju programy związane z odbudową zasobów dorsza, śledzia, szprota. Nic się nie udaje. Mamy na potęgę złomujących się rybaków, a do tego notoryczne ograniczanie kwot połowowych. Jednoznacznie można powiedzieć, że Unia Europejska nie potrafi zarządzać rybołówstwem. Przede wszystkim dotyczy to Bałtyku. Te kompetencje w żaden sposób nie mogą być zarządzane przez stronę unijną. System krajowy jest najlepszym rozwiązaniem – podkreślił poseł Marek Gróbarczyk.

Polityk podkreślił, że konieczne jest wprowadzenie programów osłonowych dla rybaków. Niezbędna jest również weryfikacja obecnej polityki rybołówstwa.

RIRM

drukuj