fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Los sześciolatków ponownie w rękach posłów

W Sejmie odbędzie się dziś pierwsze czytanie obywatelskiego projektu w sprawie sześciolatków. Rodzice walczą głównie o prawo wyboru, co do wcześniejszego posyłania swoich dzieci do szkół. To już trzecia obywatelska próba zmiany prawa w tej kwestii. Dwie poprzednie zostały odrzucone przez koalicję PO-PSL.

Pod obywatelskim projektem „Rodzice chcą mieć wybór” podpisało się ponad 300 tys. osób. Jak tłumaczy Tomasz Elbanowski z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, celem inicjatywy jest uszanowanie kluczowych praw rodziców.

– Jesteśmy rodzicami, obywatelami i myślę, że ważne jest to, żebyśmy pamiętali o tym, że nie chodzi nam o pieniądze czy przywileje. Chodzi nam o to, by właśnie nam pozostawiono wolny wybór i uszanowano nasze prawa. To naprawdę nie jest wiele – powiedział Tomasz Elbanowski.

Rodzice, którzy teraz próbują zatrzymać swoje pociechy w domach, napotykają na wielki opór u dyrektorów szkół, w kuratoriach, poradniach psychologiczno-pedagogicznych, a także w samorządach nadzorujących szkoły.

– W tej reformie wprowadzonej bez standardów, bez pieniędzy, bez szacunku do małego człowieka nie widzimy dobra naszych dzieci i jako rodzice chcemy mieć prawo wyboru. Chcemy decydować, czy do szkoły posyłamy 6 czy 7-latka. My nie chcemy obalić reformy. My tylko mówimy: dajcie nam, rodzicom prawo wyboru – podkreśliła Karolina Elbanowska, prezes Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Pedagodzy, ale też sami rodzice martwią się o swoje dzieci, które nie poradzą sobie w szkołach.

To jest taka bomba z opóźnionym zapłonem. W pierwszych klasach jest dość przyjemnie. Dzieci nie są tak sztywno traktowane, ale te problemy wcześniej czy później wychodzą – dodała Karolina Elbanowska.

Przez ostatnie tygodnie Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców zabiegało o poparcie obywatelskiego projektu wśród partii parlamentarnych. Uzyskali przychylność prawie całej opozycji. Rodzicom przyznał rację nawet kandydat PSL-u na prezydenta Adam Jarubas, który sam posłał swoje dziecko później do szkoły. Nie wiadomo jednak, jak zachowa się podczas głosowania koalicji PO-PSL.

Jest to rok wyborczy, są wybory prezydenckie i parlamentarne. Myślę, że jest to dobry moment, by politycy liczyli się z nami, zwykłymi obywatelami. Nam nie chodzi o politykę, nam chodzi o nasze dzieci. Walczymy o to, by miały dobrą edukację – tłumaczy prezes Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Swoje całkowite poparcie dla inicjatywy wyraził kandydat PiS-u na prezydenta, Andrzej Duda.

Jeżeli ten problem nie zostanie rozwiązany, a ja zostanę wybrany na urząd prezydenta RP, to z góry zapowiadam, że taką specustawę dotyczącą dzieci z rocznika 2009, dającą rodzicom pełny wybór co do tego, czy chcą je wysłać do szkoły czy nie, złożę. Tak, aby jeszcze przed wrześniem ten problem został rozwiązany – powiedział Andrzej Duda.

Jeśli większość sejmowa odrzuci obywatelski projekt, to po raz kolejny pokaże, że nie liczą się dla niej setki tysięcy obywateli, którzy dopominają się o swoje prawa.

TV Trwam News/RIRM

drukuj