Ks. S. Kostrzewa w TV Trwam: Zniechęcenie to rodzaj pokusy złego ducha, która została nierozpoznana, ale w nas oddziaływuje
Zniechęcenie jest to rodzaj pokusy złego ducha, która została przyjęta i nierozpoznana i w jakichś sposób w nas oddziaływuje – powiedział ks. Sławomir Kostrzewa, kulturoznawca, kapłan archidiecezji poznańskiej, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam. Podkreślił, że kiedy mamy do czynienia z osobą, która czuje się zniechęcona np. w miłości małżeńskiej, ale nie jest jeszcze wypalona, to przede wszystkim trzeba zapytać ją, czy pierwotną motywacją jej bycia w małżeństwie lub kapłaństwie jest miłość. Jeżeli ukochasz Boga obecnego w Kościele, w swoich parafianach albo w swoim współmałżonku, w swoich dzieciach, to nigdy nie będziesz miał problemu z tym, żeby znaleźć motywacje, by znów wstać rano, być dla nich, załatwiać różne sprawy, które są związane z tą drogą, na której jesteś – wskazał kapłan.
Według definicji, zniechęcenie jest stanem psychicznym, objawiającym się brakiem chęci do robienia czegokolwiek, apatią. W dłuższej perspektywie może doprowadzić do depresji i zaniechania ważnej pracy. Jak zaznaczył kapłan archidiecezji poznańskiej, zniechęcenie to poważny problem, który dotyka obecnie coraz więcej osób.
– Jest to problem dla duszpasterzy, dla katechetów, dla spowiedników, kierowników duchowych, ale także dla osób, które po prostu spotykają się ze swoimi bliskimi w rodzinach – mam tu na myśli rodziny na różnych etapach życia – i widzą, że u ich bliskich zaczyna pojawiać się tego typu problem, które nazywamy apatią, brakiem chęci do życia, do jakichkolwiek działań. Bardzo często za tym idzie izolacja. Nie dość, że ci ludzie nie mają w sobie żadnej wiary, że to, co robią ma sens, to jeszcze nie chcą zobaczyć tego sensu w działaniach innych ludzi. W pewnym wymiarze nazywamy takich ludzi – ludźmi toksycznymi. To są ludzie, którzy przysłowiowo „podcinają nam skrzydła” – zaznaczył ks. Sławomir Kostrzewa.
Wyjaśnił, że możemy wyróżnić cztery płaszczyzny, gdzie pojawia się zniechęcenie.
– Jest to płaszczyzna duchowa, psychiczna, społeczno-kulturowa i zdrowotna. Oczywiście może być ich więcej. Jednak dostrzegam przede wszystkim te cztery i myślę, że choć przez chwilę trzeba by się zastanowić nad każdą z tych płaszczyzn – ocenił kapłan.
Ks. Sławomir Kostrzewa zwrócił uwagę, że ze zjawiskiem zniechęcenia możemy spotkać się w każdej grupie wiekowej.
– To nie jest tylko i wyłącznie problem grupy, którą nazywamy seniorami, bo najczęściej im przepisuje się postawę zniechęcenia. Coraz więcej młodych ludzi ma tego rodzaju problemy. Oczywiście one się ujawniają na innym gruncie niż u osób w średnim wieku czy u seniorów (…). Wydaje się, że u ludzi młodych, u młodzieży w pierwszym rzędzie na zniechęcenie mają wpływ czynniki kulturowo-środowiskowe, społeczne, ale też duchowe, a u osób starszych przede wszystkim czynniki duchowe, po części też psychiczne i zdrowotne – wyjaśnił.
Jednak – jak zauważył duchowny – najbardziej niebezpieczne jest zniechęcenie u ludzi młodych.
– To jest jakby przeciwieństwo tego etapu życia, które ma się charakteryzować działaniem, otwartością na inicjatywę, na tym, żeby mieć plany, marzenia i je potem realizować – dodał.
W hierarchii czynników, które wpływają na zniechęcenie, na czele znajduje się wymiar duchowy.
– Wydaje mi się, że jest najważniejszy, bo tutaj dotykamy samego Boga, a dla nas, chrześcijan, katolików jednak tym naczelnym zadaniem jest spotkać się z Panem Bogiem, otwierać się na Jego obecność w naszym życiu, na Jego łaskę. Wierzymy, że Bóg jest Dawcą życia i jest Dawcą Ducha Świętego, więc jeżeli my się zamkniemy na Pana Boga, to niestety jednym z przejawów naszego zamknięcia na Bożą łaskę będzie to, co nazywamy zniechęceniem. Myślę, że dzisiaj wielu ludzi prędzej będzie szukało pomocy w zniechęceniu np. u psychiatry, u psychologów, a niekoniecznie w Kościele, u spowiednika, na modlitwie, a wydaje mi się, że tutaj trzeba byłoby uderzać, wracać do Pana Boga. Należy zapytać samego siebie, czy to, że nie mam ochoty na jakiekolwiek działanie nie wynika przypadkiem z tego, że zaniedbałem swoje relacje z Bogiem. Może należałoby na nowo powrócić do modlitwy, by na nowo pytać Pana Boga: „Boże, może za mało się modlę i może przez to nie jestem w stanie kochać, otwierać się na nowych ludzi. Może z tego powodu zamykam się w tym czarnowidztwie, bo brakuje mi wiary”. Wydaje mi się, że zawsze musimy zaczynać od sfery duchowej i tej pierwszej przyczyny, która odbiera nam Pana Boga, czyli braku modlitwy i pojawieniu się grzechu – zaznaczył ks. Sławomir Kostrzewa.
Dziś – jak wyjaśnił kapłan archidiecezji poznańskiej – jesteśmy bombardowani różnymi pomysłami na człowieka.
– To nie są pomysły chrześcijańskie, ale raczej jest to sprowadzenie nas do sfery „mieć”, ewentualnie do sfery użycia seksualnego i bardzo często, zwłaszcza młodzi ludzie, którzy patrzą na siebie, na swoje człowieczeństwo, gubią się i mówią, że ich życie nie ma sensu. Oni mają wszystko, używają sobie jak żadne inne pokolenie. Jednak potem przychodzi taki moment, w którym mówią, że ich życie nie ma sensu. Oni mają wszystko, ale przechodzi taki moment, kiedy uświadamiają sobie, że w środku jest pustka, że z ich życia nic nie wynika i stąd też to zniechęcanie. Nikt ich nie nauczył kochać i nikt im nie powiedział, że w miłości można znaleźć spełnienie – stwierdził.
Dodał, że często zniechęcenie jest mylone z wypaleniem.
– Wypalenie jest sprawą głębszą i poważniejszą. Natomiast zniechęcenie jest to rodzaj pokusy złego ducha, która została przyjęta i nierozpoznana i ona w jakiś sposób oddziaływuje w nas. Jeżeli mówimy o wypaleniu, to jest to już jakiś stan i pomóc człowiekowi wypalonemu jest o wiele trudniej. Kiedy mamy do czynienia z osobą, która czuje się zniechęcona np. w miłości małżeńskiej, ale nie jest jeszcze wypalona, to przede wszystkim trzeba zapytać ją, czy pierwotną motywacją jej bycia w małżeństwie lub kapłaństwie jest miłość. Jeżeli ukochasz Boga obecnego w Kościele, w swoich parafianach albo w swoim współmałżonku, w swoich dzieciach, to nigdy nie będziesz miał problemu z tym, żeby znaleźć motywacje, by znów wstać rano, być dla nich, załatwiać różne sprawy, które są związane z tą drogą, na której jesteś, tylko trzeba powrócić do pierwotnej motywacji, jaką jest ukochanie Boga w drugim człowieku – wyjaśnił ks. Sławomir Kostrzewa.
Kapłan zwrócił również uwagę na istotę tego, z kim się spotykamy na co dzień.
– Jest takie powiedzenie, bardzo aktualne: „Z kim przystajesz, takim się stajesz”. Jeżeli otaczamy się ludźmi, którzy są pesymistami, którzy zamiast wspierać innych, raczej są skłonni, żeby ich krytykować, to niestety w pewnym momencie stajemy się bardzo podobni do nich. Uważam, że jeżeli takie zjawisko pojawia się na różnych etapach życia, to być może przyczyną jest to, że ktoś może „hakować” nasze myślenie, zmieniać nasze priorytety – ocenił gość TV Trwam.
radiomaryja.pl



