Ks. S. Kostrzewa o Halloween: Czy chcemy w tym dniu oddawać cześć złym duchom, czy mamy kierować się w stronę Pana Boga? To jest pytanie, jakie każdy chrześcijanin powinien sobie dzisiaj zadać
Korzenie Halloween są pogańskie. Wierzono, że noc między 31 października a 1 listopada to czas, kiedy dusze potępionych przychodzą na ziemię i mogą ludziom szkodzić, dlatego trzeba je sobie przebłagać. Czy my chcemy w tym dniu oddawać cześć potępieńcom, złym duchom, szatanowi, czy mamy kierować się w stronę Pana Boga, Jezusa Chrystusa? To jest pytanie, jakie każdy chrześcijanin powinien sobie dzisiaj zadać – a szczególnie rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom brać udział w tego typu zabawach – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ks. Sławomir Kostrzewa, kulturoznawca, kapłan archidiecezji poznańskiej.
Jakiś czas temu, wraz z napływem kultury zachodniej, do Polski dotarła moda na obchodzenie Halloween. Pod płaszczykiem zabawy przebierańców kryją się poważne zagrożenia duchowe.
– Z jednej strony traktujemy to jako niewinną zabawę, a z drugiej strony bardzo często nie znamy korzeni tego, w czym uczestniczymy, (nie wiemy – radiomaryja.pl), skąd się ten zwyczaj wziął. Jego korzenie są bardzo mroczne. Nie chcę wchodzić w kilkunastominutowy wykład na temat korzeni Halloween, ale dość powiedzieć, że korzenie są pogańskie. To wszystko wywodzi się z obrzędów staroceltyckich, wedle których (…) wierzono w to, że (…) noc między 31 października a 1 listopada to czas, kiedy dusze zmarłych, potępionych, upiorów przychodzą na ziemię i mogą ludziom szkodzić, dlatego trzeba je sobie przebłagać (mówię tu w wielkim skrócie) – zwrócił uwagę ks. Sławomir Kostrzewa.
Z tego faktu wynika największe zagrożenie, jakie niesie za sobą Halloween.
– Czy my chcemy w tym dniu oddawać cześć potępieńcom, złym duchom, szatanowi, czy mamy kierować się w stronę Pana Boga, Jezusa Chrystusa? To jest to pytanie, jakie każdy chrześcijanin powinien sobie dzisiaj zadać – a szczególnie rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom brać udział w tego typu zabawach – zaznaczył duchowny.
Potępianie tego typu praktyk i ostrzeganie przed nimi często nie wystarcza. Dlatego też warto szukać alternatyw – szczególnie dla dzieci w szkołach. Stąd pojawiają się inicjatywy takie jak akcja „Holy Wins” (ang. Święty zwycięża) czy Bale Wszystkich Świętych. W przypadku tego typu przedsięwzięć pojawia się jednak problem braku zaangażowania.
– Jest grupa ludzi, która się sprzeciwia (Halloween – radiomaryja.pl) i mówi: „to jest złe”, ale jest o wiele mniej takich, którzy mają czas, aby się zaangażować i stworzyć alternatywę. Widzimy to nie tylko w przestrzeniach szkół, ale także w parafii. Protestujących przeciwko złu, które jest w świecie, jest wielu, ale niewielu jest takich, którzy by chcieli coś konkretnego zrobić, żeby to zmienić – zaangażować swój czas, a także środki materialne, wynająć jakąś salę dla dzieci (…), przekonać je do tego, rozreklamować, stworzyć odpowiedni program. Tutaj chyba tkwi problem, ale jeżeli takie osoby się znajdą, to wtedy można uczynić bardzo wiele. Wtedy dzieci bardzo chętnie się włączają. Widzimy to nawet na terenie naszej parafii, gdzie od kilku lat jedno małżeństwo (…) jest bardzo zaangażowane, żeby taką alternatywę tworzyć – mówił kapłan.
Gość „Aktualności dnia” dodał, że z roku na rok przybywa chętnych do zaangażowania się w katolicką alternatywę dla Halloween. Dzięki temu udaje się tworzyć nową tradycję. Jest to bardzo ważne, patrząc na to, jak szybko niebezpieczny pogański zwyczaj z Zachodu zakorzenił się w naszych polskich realiach.
Duchowny wyjaśnił też, jak postępować, gdy do naszych drzwi zapukają dzieci obchodzące Halloween. Należy otworzyć drzwi, ale nie powinno dawać się im słodyczy, ponieważ dzieci odczytują to w kategoriach nagrody. Zamiast tego wypada spokojnie wytłumaczyć dzieciom, dlaczego nie powinno się obchodzić tego pogańskiego „święta”.
– Jeśli te dzieci zderzą się dziesięć razy w ciągu jednego wieczora z taką rozmową osób życzliwych, które im wytłumaczą: „Dzieci, to, co robicie, nie jest dobre. Powiedzcie, za co się przebrałyście, co reprezentujecie”. Warto wejść w taki dialog (…). To nie jest łatwe i proste, bo też mamy do czynienia z takimi przypadkami, że te dzieci bywają bardzo agresywne i nie chcą słuchać tego, co do nich ktoś mówi. (…) Oprócz tego, co mówimy tym dzieciom, jeszcze więcej trzeba mówić ich rodzicom. Nie jestem w stanie zrozumieć, co mieści się w głowie dorosłego człowieka, rodzica dziecka, że w nocy puszcza na miasto swoje dziecko, żeby chodziło po przypadkowych domach – niby dla cukierków. Doskonale wiemy, że to nie jest ani bezpieczne, ani wychowawcze, ani nie będzie służyło dobru duchowemu tego dziecka – zwracał uwagę kapłan.
Całość rozmowy z ks. Sławomirem Kostrzewą jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl




