fot. Robert Bińkowski/ BP KEP

Ks. abp Gądecki: Żaden naród w Europie nie złożył tak licznych ofiar na ołtarzu pomocy Żydom, jak złożyli Polacy

Polacy podczas II wojny światowej dali świadectwo temu, że człowiek, w imię miłości bliźniego, jest gotów poświęcić własne życie – mówił o tym przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki 17 marca, podczas uroczystości związanych z otwarciem Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej (archidiecezja przemyska). Ks. abp Gądecki przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię.

W homilii wygłoszonej podczas uroczystości w Markowej, miejscu życia i śmierci rodziny Ulmów, ks. abp Stanisław Gądecki przywołał sylwetkę Józefa Ulmy. Jak powiedział, był on „człowiekiem wszechstronnym, otwartym na sprawy ludzi”, wiele czytał, nieustannie się dokształcał, pasjonował się fotografią, miał wiele planów na przyszłość. W czasie II wojny światowej, Ulma zaangażował się w pomoc eksterminowanym Żydom i w 1942 roku przyjął pod swój dach ośmioro Żydów –  pięciu mężczyzn z Łańcuta oraz swoich sąsiadów. 24 marca 1944 roku niemieccy żandarmi rozstrzelali najpierw Żydów mieszkających u Ulmów, a następnie Józefa i Wiktorię Ulmów wraz z ich dziećmi.

Ks. abp Gądecki przytoczył w homilii m.in. dane z badań naukowych prowadzonych dla Kaplicy Pamięci w Toruniu, w których ustalono listę imienną ponad 1050 osób, które – podobnie jak rodzina Ulmów – zginęły za pomoc ludności żydowskiej. Wśród opinii historyków, Przewodniczący Episkopatu przytacza m.in. zdanie żydowskiego historyka prof. Antony Polonsky’ego, który stwierdził, że aby ratować jedną osobę żydowskiego pochodzenia w czasie Holokaustu, potrzeba było przynajmniej dwóch lub trzech osób wspierających. „Przyjmując więc zatem, że dzięki polskiej pomocy ocalało 40-60 tys. Żydów. To daje liczbę między 160 000 a 360 000 Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia członków swoich rodzin pomagali ocalić Żydów” – oceniał Polensky.

Inny historyk, którego przywołał ks. abp Gądecki, Hans Furth podaje liczbę ponad miliona obywateli polskich pomagających Żydom w czasie II wojny światowej. „Żaden naród w Europie nie złożył tak licznych ofiar na ołtarzu pomocy Żydom, jak złożyli ją Polacy. Dali świadectwo temu, że człowiek w imię miłości bliźniego jest gotów poświęcić własne życie” – podkreślił w homilii ks. abp Stanisław Gądecki. Mówił też o zaangażowaniu Kościoła katolickiego w pomoc niesioną Żydom. Zaznaczając, że wśród trzynastu biskupów diecezjalnych, jedenastu było zaangażowanych w tę pomoc, a postawa kolejnych dwóch jest w trakcie kwerendy. Około 1000 księży katolickich ratowało Żydów, a około 30 zginęło z tego powodu. Pomocy udzielano też w 360 domach sióstr zakonnych i 70 klasztorach męskich w Polsce.

W ostatniej części homilii ks. abp Gądecki nawiązał do czytanego w dzisiejszej liturgii fragmentu Księgi Rodzaju, według którego Abraham miał służyć Bogu i „być nieskazitelny”. „Bycie nieskazitelnym i doskonałym nie leży w granicach ludzkich możliwości. Staje się to możliwe tylko dzięki Bożej pomocy” – wskazywał Przewodniczący Episkopatu. Mówiąc też o tym, że dobroć ostatecznie wszystko obraca na korzyść sprawiedliwego, „przy okazji wystawiając na próbę – aby po jej pokonaniu – tym jaśniej ukazała się jego pobożność”. „W życiu i śmierci Ulmów, Baranków i wielu, wielu innych Polaków nie było inaczej” – dodawał ks. abp Gądecki. Kończąc homilię, zachęcił do dziękowania Bogu „za wszystkich, którzy przywracają pamięć o bohaterskich Polakach, z czasów II wojny światowej, którzy – wierni nakazowi Bożemu „służ mi i bądź nieskazitelny” – ratowali „tych, którzy mieli zginąć”.


Tekst homilii:

Ks. Abp Stanisław Gądecki
Bądź doskonały we wszystkich próbach
Otwarcie Muzeum Ulmów (Markowa – 17.03.2016).

Uczestniczymy dzisiaj w bardzo znaczącym wydarzeniu. Jego wagę podkreśla między innymi uczestnictwo w nim pana Prezydenta. Dzięki wysiłkowi pana Marszałka i jego Współpracowników, będziemy mogli wziąć udział w otwarciu ogólnopolskiej placówki muzealnej poświęconej Polakom ratującym Żydów w czasie Zagłady. Dnia 13 listopada 2013 roku Ojciec Święty Franciszek pobłogosławił kamień węgielny tej budowli. A dzisiaj, w tym nowoczesnym obiekcie można się zapoznać z historią rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci, zamordowanych przez żandarmerię niemiecką 24 marca 1944 r., w odwecie za przechowywanie Żydów. Jednakże cała ekspozycja dotyczy nie tylko rodziny Sług Bożych, ale i wielu podobnych osób, jak choćby ok. 1100 osób znanych z nazwiska a pochodzących z samego tylko Podkarpacia, które ratowały Żydów.

1. RODZINA ULMÓW

a. Sam Józef Ulma (Ulman) przyszedł na świat w 1900 roku w ubogiej, wiejskiej rodzinie. Ukończył czteroklasową szkołę powszechną a w 1921 roku został powołany do służby wojskowej. W wieku 29 lat rozpoczął naukę w szkole rolniczej w Pilźnie, którą ukończył z wyróżnieniem.

Józef był osobą aktywną i dobrze znaną w lokalnej społeczności. Był on w pewnym sensie człowiekiem wszechstronnym, otwartym na sprawy ludzi. Miał lotny umysł, wiele czytał       i nieustannie się dokształcał. Propagował ogrodnictwo i uprawę warzyw, zajmował się pszczelarstwem, garbarstwem i hodowla jedwabników. Ponadto był introligatorem i bibliotekarzem w Kole Młodzieży Katolickiej oraz aktywnym członkiem ZMW „Wici”. Jednakże jego największą pasją była fotografia. Dzięki niej utrwalał życie najbliższych, ale też miejscowe uroczystości, robił zdjęcia do dokumentów. Niektóre z jego zdjęć jako żywo przypominają arcydzieła mistrzów malarskich holenderskiego renesansu. W sumie, wokół niego wiele się działo. Miał też przed sobą dalekosiężne plany. Zakupił 5 hektarów ziemi w Wojsławicach koło Sokala, nabył prowizoryczny drewniany dom, przygotowując się do przeprowadzki.

W wieku 35 lat poślubił młodszą 12 lat Wiktorię Niemczak. Z tego związku małżonkowie doczekali się sześciorga dzieci (Stanisławy, Barbary, Władysława, Franciszka, Antoniego, Marii), a w momencie śmierci oczekiwali na siódmego potomka.

b. Gdy wybuchła wojna, Ulma wziął udział w kampanii wrześniowej. Potem wrócił i – w sobotę dnia 9 września 1939 roku – niemieckie wojsko wkroczyło do jego rodzinnej wsi. Markowa znalazła się później w kręgu zainteresowań „Instytutu Niemieckiej Pracy na wschodzie”. Pracownicy tego instytutu prowadzili badania antropologiczne, dokonywali pomiaru cząstek, studiowali etymologie nazwisk mieszkańców oraz zabudowę wsi. Na podstawie tych badań orzeczono, że miejscowa ludność jest zdatna do podpisania Volkslisty, ci jednak niczego nie wskórali.

I wtedy Ulma zaangażował się w pomoc eksterminowanym Żydom. Przed wojną społeczność żydowska liczyła ok. 120 osób. Po wkroczeniu Niemców Żydzi zostali pozbawieni wszelkich praw. Wkrótce zmuszono ich do podejmowania różnych prac na rzecz okupanta. A w październiku 1941 roku rozkaz gubernatora Generalnej Guberni, Hansa Franka, głosił: „Żydzi, którzy bez upoważnienia opuszczają wyznaczoną im dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które takim żydom świadomie dają kryjówkę. Podżegacze i pomocnicy podlegają tej samej karze jak sprawca. Czyn usiłowany będzie karany, jak czyn dokonany”. Dwa miesiące później w miastach utworzono getta a od 30 kwietnia zobowiązano ich do zaopatrzenia się w karty rozpoznawcze, co pozwoliło władzom okupacyjnym na ich dokładną ewidencję. Latem 1942 roku w całej Generalnej Guberni rozpoczęto likwidację żydowskich gett, wywożąc ich mieszkańców do obozów zagłady. Działo się to także na terenie Markowej, gdzie wyłapywano Żydów i rozstrzeliwano ich, grzebiąc na obrzeżu wsi, w tzw. „okopie”. Ulmowie nie tylko słyszeli strzały, ale widzieli również z daleka egzekucję Żydów.

Prawdopodobnie właśnie wtedy, w drugiej połowie 1942 roku, Ulma przyjął pod swój dach ośmioro żydowskich uciekinierów. Pięcioro mężczyzn z Łańcuta z rodzin Szallów oraz swoich sąsiadów z rodziny Goldmanów, Grünfeldów i Dinerów, którzy ukrywali się u niego półtora roku, aż do wiosny 1944 roku. Śmiertelny strach pokonała ewangeliczna miłość bliźniego. Dom Ulmów był mały i z trudem mieściła się w nim liczna rodzina. Dla ośmiorga Żydów pozostało tylko miejsce na strychu. Przyjmując pod swój dach Żydów, Ulmowie byli świadomi konsekwencji, jakie mogą ponieść. Mimo tego, Józef pomógł także innym Żydom wybudować ziemiankę w pobliskim lesie, a następnie zaopatrywał ich w żywność. Niestety, po pewnym czasie leśna ziemianka została odkryta przez Niemców, a czworo ukrywających się w niej Żydów zostało zamordowanych. Na szczęście fakt udzielania im pomocy przez Ulmę nie został wówczas ujawniony.

Niestety, wiosną 1944 Ulmowie zostali zadenuncjowani niemieckiej żandarmerii w Łańcucie przez granatowego policjanta, Włodzimierza Lesia (z pochodzenia Ukraińca), który wcześniej zagarnął majątek rodziny Szallów, a teraz zamierzał pozbyć się jego prawowitych właścicieli. Dnia 24 marca 1944 niemieccy żandarmi z Łańcuta przybyli do Markowej i rozstrzelali najpierw Żydów mieszkających u Ulmów, a następnie także Józefa i Wiktorię. Od kul zginęły także wszystkie dzieci Ulmów (8-letnia Stanisława, 6-letnia Barbara, 5-letni Władysław, 4-letni Franciszek, 3-letni Antoni i półtoraroczna Maria) a także siódme w łonie matki, która właśnie zaczęła rodzić siódme dziecko. Pijanych żandarmów wraz ze zrabowanym dobytkiem Ulmów odwieziono do Łańcuta.

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”  (J 15,13). A teraz Ulmowie znaleźli się w grupie 122 kandydatów na ołtarze, męczenników II wojny światowej. W sierpniu 2003 roku – dzięki inicjatywie księdza arcybiskupa Józefa Michalika – rozpoczął się proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów, którego etap diecezjalny zakończył się w lipcu 2011 roku. Wtedy też cała dokumentacja została przekazana do Watykanu. Ulmowie stali się przykładem miłości bliźniego w czasie grozy, tym bardziej w czasie pokoju, gdy za nasze wybory nie musimy płacić własnym życiem.

W Markowej doczekało końca niemieckiej okupacji co najmniej 20 obywateli polskich narodowości żydowskiej. Niektórzy ze sprawców ponieśli karę za swoją zbrodnię. I tak 10 września 1944 roku wykonano karę śmierci na Włodzimierzu Lesiu. Porucznik Eilert Dieken uniknął doczesnej sprawiedliwości i – udekorowany w 1944 Krzyżem Żelaznym – wrócił w RFN do służby w policji aż do śmierci w 1960 roku. Josef Kokott został skazany na karę śmierci (30.08.1958), zmienionej na 25 lat więzienia, dwa lata przed końcem kary zmarł w bytomskim więzieniu.

2. POMOC NIESIONA ŻYDOM PRZEZ POLAKÓW

Panuje u nas pogląd, że antysemityzm wzmógł się znacznie w okresie II wojny światowej, że Polacy w swej większości byli zadowoleni z nieszczęścia, jakie spotkało Żydów w miastach i miasteczkach okupowanej Polski. Uważny czytelnik materiałów znajdzie setki dokumentów świadczących o czymś wręcz przeciwnym. I chociaż nie wiemy dokładnie, ilu Polaków było zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej, bo dokonywało się to w ścisłej konspiracji, to jednak historycy podają orientacyjne dane.

Szwedzki historyk Gunnar Paulsson zauważył, że prawdopodobnie około 100 tysięcy Polaków zasłużyło na medal sprawiedliwych. Setki tysięcy pomagały w drobniejszy sposób, a większość polskiego społeczeństwa była przynajmniej „pozytywnie neutralna”, czyli mogli nie pomagać aktywnie, ale nie współpracowali z okupantem.

Żydowski historyk – prof. Antony Polonsky na podstawie swoich badań i ustaleń Teresy Prekerowej stwierdził, że aby ratować jedną osobę żydowskiego pochodzenia w czasie Holokaustu, potrzeba było przynajmniej dwóch lub trzech osób wspierających. „Przyjmując więc zatem, że dzięki polskiej pomocy ocalało 40-60 tys. Żydów. To daje liczbę między 160 000 a 360 000 Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia członków swoich rodzin pomagali ocalić Żydów” – konkluduje prof. Polonsky.

Historyk Hans Furth podaje liczbę ponad miliona obywateli polskich pomagających Żydom w czasie II wojny światowej. Żaden naród w Europie nie złożył tak licznych ofiar na ołtarzu pomocy Żydom, jak złożyli ją Polacy. Dali świadectwo temu, że człowiek w imię miłości bliźniego jest gotów poświęcić własne życie.

W ramach zaś badań naukowych prowadzonych dla Kaplicy Pamięci w Toruniu, ustalono listę imienną ponad 1050 osób, które – podobnie jak rodzina Ulmów – zginęły za pomoc ludności żydowskiej.

Polacy zamordowani przez niemieckich nazistów za ukrywanie oraz pomoc Żydom to najczęściej osoby indywidualne, ale w czasie wojny zdarzały się również sytuacje, kiedy za ukrywanie Żydów pacyfikowano całe wsie i mordowano wszystkich mieszkańców. Wobec wiosek gdzie zanotowano wypadki ukrywania się Żydów Niemcy stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej, karząc często osoby, które nie niosły nawet żadnej pomocy Żydom, ale miały wiedzę na ten temat i nie doniosły władzom okupacyjnym o tym fakcie, a nawet takie, które nie miały o tym najmniejszego pojęcia. Często wystarczyła sama obecność w miejscu, w którym stwierdzono przypadek pomocy ludności żydowskiej.

Znaczną pomoc w czasie II wojny światowej niósł Żydom Kościół Katolicki. Wśród trzynastu biskupów diecezjalnych lub administratorów pozostałych na urzędzie, jedenastu było zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej. Postawa kolejnych dwóch jest w trakcie kwerendy.

Spośród księży diecezjalnych i zakonnych, którzy nie byli w tym czasie uwięzieni w niemieckich obozach, ok. 1000księży katolickich na terenie Polski ratowało Żydów. Księża, ukrywali Żydów na plebaniach, zaangażowani byli w pomoc humanitarną oraz w wystawianie metryk urodzenia i aktów chrztu. Około 30 kapłanów zginęło, ratując ludność żydowską.

Podczas II wojny światowej na terenie Polski było ponad 360 domów sióstr zakonnych, w których udzielano pomocy Żydom. Żydzi byli ukrywani w ponad 70 klasztorach męskich w Polsce.

Pośród Polaków ratujących Żydów znalazły się też wybitne osobistości świeckie. Należała do nich Irena Sendlerowa oraz współpracujące z nią osoby, które w okresie okupacji uratowały ok. 2500 żydowskich dzieci.

Należał do nich też Henryk Sławik, który – wraz z dr. Józsefem Antallem a przede wszystkim z prymasem Jusztiniànem kardynałem Serédi – uratował życie prawie 30 000 polskim uchodźcom, wśród których było ok. 5000 Żydów.

Od grudnia 1942 działała też Rada Pomocy Żydom „Żegota”, która – jako jedyna instytucja w okupowanej Europie – stawiała sobie za główny cel pomoc Żydom.

Niestety, jako że nie istnieje społeczeństwo idealne, trzeba też powiedzieć, że pośród Polaków znaleźli się i tacy, którzy rabowali, denuncjowali a nawet zabijali Żydów, pomimo tego, że władze konspiracyjne w Polsce karały śmiercią tego rodzaju przestępców.

3.  „SŁUŻ MI I BĄDŹ NIESKAZITELNY” (Rdz 17,1)

Usłyszany podczas dzisiejszej liturgii fragment Księgi Rodzaju nie należy tylko do odległej przeszłości. On rzuca także przejmujące światło na znacznie nam bliższe losy ludzi, którzy podczas II wojny światowej zostali wystawieni na straszliwą próbę. Ten tekst natchniony (Rdz 17,1) tłumaczy nam, czego Bóg oczekuje od człowieka i jakim winien być człowiek według myśli Bożej. Abraham – w zamian za obietnicę potomka i ziemi – miał służyć Bogu „ibyć nieskazitelny”, czyli miał dochować pełnej wierności (por. Pwt 18,13). Co to znaczy bądź nieskazitelny? „Bądź doskonały we wszystkich próbach, którym cię poddam” – powie komentarz żydowski do tego tekstu (Chumasz Pardes Lauder, Kraków 2001, 98). Czy to w ogóle możliwe? Otóż, nie! Bycie nieskazitelnym i doskonałym nie leży w granicach ludzkich możliwości. Staje się to możliwe tylko dzięki Bożej pomocy, dzięki łasce, która pochodzi od wszechmocy Boga: „Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł” (Jk 1,17).

To przymierze ze sprawiedliwym Abrahamem, potwierdzono obrzezaniem – podobnie jak przymierze z Noem (Rdz 9,16) oraz przymierze na Synaju (Wj 31,16; Kpł 24,8; Ps 105,10) – jest przymierzem „wiecznym” czyli dotyczy ono nie tylko Abrahama, ale również wszystkich pokoleń Izraelitów, które nastaną po nim aż do skończenia świata.

Ale na tym nie koniec. Gdy Abraham zostanie nazwany ojcem „mnóstwa narodów” to samo przymierze obejmie również inne, nie izraelskie narody. Abraham stanie się ojcem wszystkich wierzących, tak obrzezanych, jak i nie obrzezanych (Rz 4,11-12; Rupert z Deutz, De Sancta Trinitate…). Będzie ono dotyczyć nie tylko jego wymiaru fizycznego (czyli obrzezania), ale  i duchowego. Oba te elementy są równie niezbędne (rabi Samson Rafael Hirsch). Katechizm Kościoła Katolickiego powie w tym miejscu: „Aby zgromadzić w jedno rozproszoną ludzkość, Bóg wybiera Abrama, […] aby uczynić go Abrahamem, to znaczy ‘ojcem mnóstwa narodów’ (Rdz 17,5): ‘W tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi’ (Rdz 12,3 LXX)’ (KKK, 59). Wraz z obietnicą uczynioną Abrahamowi, Pan Bóg zakłada powszechne zbawienie, które rozciągnie się na wszystkie narody.

W następnych wydarzeniach z życia Abrahama łatwo dostrzeżemy ową cudowną cierpliwość sprawiedliwego Abrahama oraz niezmierzoną dobroć Bożą. Ta dobroć wszystko obraca na korzyść sprawiedliwego, przy każdej okazji wystawiając na próbę, aby – po jej pokonaniu – tym jaśniej ukazała się jego pobożność. Podobnie jak złoto wytapia się w ogniu i pozbawia je wszelkich zanieczyszczeń, tak cnota sprawiedliwego z każdą zwycięską próbą – nabiera coraz większej chwały. Dobroć Boża nie tylko przewiduje uznanie dla swojej sługi, co potwierdza Jezus w następującej obietnicy: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki” (J 8,51), czyli nie zazna śmierci wiecznej. Ona także zachwyca się całym pięknem duszy sprawiedliwego i czystością tej tak cennej perły, pragnąc, aby zabłysła przed naszymi oczyma, zostawiając dla potomnych wzór do naśladowania. Wzór, który uczy nas bezwzględnej ufności Bożym obietnicom i pokładania mniejszej ufności w rzeczach, które widzimy, aniżeli w rzeczach niewidzialnych, które Bóg nam obiecuje (por. Chryzostom, Komentarz do Księgi Rodzaju…).

W życiu i śmierci Ulmów, Baranków i wielu, wielu innych Polaków nie było inaczej.

ZAKOŃCZENIE

A zatem, na koniec, podziękujmy Bogu za wszystkich, którzy przywracają pamięć o bohaterskich Polakach, z czasów II wojny światowej, którzy – wierni nakazowi Bożemu „służ mi i bądź nieskazitelny” – ratowali „tych, którzy mieli zginąć”. A jednocześnie prośmy, aby świadectwo heroicznej miłości bliźniego Sług Bożych, małżonków Józefa i Wiktorii wraz z ich dziećmi napełniło świat Bożym pokojem.

KEP/RIRM

drukuj