fot. pixabay.com

Komisja Europejska naciska na Polskę. Żąda wycofania się z prorodzinnych deklaracji

Komisja Europejska grozi zamrożeniem środków z nowego budżetu Unii Europejskiej dla województwa małopolskiego, jeśli samorząd nie wycofa deklaracji w obronie rodziny.

W połowie lipca KE wszczęła przeciwko Polsce procedurę w sprawie rzekomych uchybień związanych z równością i ochroną praw podstawowych. Komisja uwierzyła w kłamliwe zarzuty opozycji o tworzeniu w naszym kraju „stref wolnych od LGBT”. Tymczasem w Polsce – m.in. w województwie małopolskim – przyjmowano deklaracje prorodzinne.

„Jako radni województwa małopolskiego deklarujemy wsparcie dla rodziny opartej na tradycyjnych wartościach oraz ochronę systemu oświaty przed propagandą LGBT zagrażającą prawidłowemu rozwojowi młodego pokolenia” – głosiła deklaracja.

Deklarację przyjętą w 2019 roku poparli jedynie radni Prawa i Sprawiedliwości. Teraz KE żąda jej usunięcia, o czym poinformował wicemarszałek województwa małopolskiego, Tomasz Urynowicz. Polityk zaapelował o spełnienie żądania.

– Małopolanie, by pielęgnować wartości rodzinne, nie potrzebują uchwały radnych ani sejmiku. Potrzebują za to środków finansowych i dynamicznie rozwijający się region oraz miejsc pracy – powiedział.

Uchwała może zostać odwołana zwykłą większością głosów, na co KE daje czas samorządowi do połowy września. Radni PiS nie uzgodnili jeszcze, jak odniosą się do żądania Brukseli. Województwu małopolskiemu grozi zablokowanie znacznych środków – przekonywał wicemarszałek.

– KE podnosi trzy obszary spraw. Jeden z nich dotyczy regionalnego programu operacyjnego w nowej perspektywie. Tam jest kwota 2,56 mld euro. Mówimy o bieżących rozliczeniach i promocji przedsiębiorczej za granicą. Nie wiemy, jak to zostanie zrealizowane w praktyce – wskazał Tomasz Urynowicz.

Jak dodał, środki unijne wspomagają rozwój szkolnictwa i budowę dróg, ale też finansują 50 proc. etatów w urzędzie marszałkowskim i jednostkach zależnych. Komisja Europejska chce zablokować środki, które wspomagają najbiedniejsze regiony – zauważył Piotr Gaglik, prawnik.

– Czym region jest słabszy, tym procent dotacji unijnej jest większy. Tu mogą być różne sytuacje – mówił Piotr Gaglik.

Według mediów KE skierowała list także do województwa lubelskiego, które podobną deklarację przyjęło w 2019 r. „Żaden list do nas nie dotarł” – zaakcentował wicemarszałek województwa, Michał Mulawa.

– Nie ma żadnej formalnej ani proceduralnej przesłanki do tego, aby jakiekolwiek środki europejskie miały nie trafić do regionu lubelskiego podkreślił Michał Mulawa.

Jak pokazała historia Kraśnika, pieniądze mogą zostać zablokowane. Miasto, pomimo że wycofało się z deklaracji antyideologii LGBT, nie otrzymało dofinansowania z funduszy norweskich w wysokości 39 mln zł. Według Witolda Waszczykowskiego, europosła, samorząd małopolski nie może zrobić kroku w tył.

„Test naszej suwerenności. Czy my zmusimy Komisję do funkcjonowania w ramach traktatów i prawa europejskiego, czy KE złamie nas i podporządkujemy się uzurpacji. Dylemat: brać miliardy i „żeby było jak było”, czy zachować suwerenność” – napisał Witold Waszczykowski na Twitterze.

Jak zaznaczył prof. Ryszard Legutko, jedną z form nacisku na Polskę jest zwlekanie z zatwierdzeniem przez Komisję Europejską Polskiego Planu Odbudowy. Unijni urzędnicy łączą walkę o specjalne uprawnienia dla środowisk LGBT z oceną praworządności.

– Funduszy można nie przyznać, jeżeli się uzna, że łamie się wartości europejskie – wskazał prof. Ryszard Legutko.

Groźby KE trzeba brać na poważnie, gdyż kierują nimi cele polityczne.

– Nie mamy do czynienia z jakimś klubem dżentelmenów, że szanujemy się nawzajem. Oni nas nie szanują i chcą nas zniszczyć – podsumował prof. Ryszard Legutko.

Uchwały sprzeciwiające się propagandzie LGBT podjęło kilkadziesiąt polskich samorządów różnego szczebla.

 

TV Trwam News

drukuj