fot. pixabay.com

Komisja Europejska grozi Polsce karami finansowymi w przypadku niewykonania postanowienia TSUE o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej

Komisja Europejska grozi Polsce karami finansowymi, jeśli w ciągu miesiąca nie wykona postanowienia TSUE o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej. Rząd odpowiada, że powszechne w Unii Europejskiej jest lekceważenie werdyktów TSUE. Niewykluczone jednak, że w negocjacjach z Komisją Europejską podjęta zostanie próba zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zażądał od Polski zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W odpowiedzi polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że TSUE wykroczył poza swoje kompetencje i naruszył polską konstytucję.

– Nikt nigdy nie przekazywał instytucji międzynarodowej, jaką jest Unia Europejska, kompetencji wymiaru sprawiedliwości – powiedział Radosław Fogiel, poseł PiS.

W Europie to nic nowego, że toczy się dyskusja o tym, które prawo – czy krajowe, czy europejskie – stoi wyżej w hierarchii – podkreślił  dr Jarosław Świeczkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Ponad rok temu niemiecki Trybunał Konstytucyjny również zakwestionował skuteczność na obszarze Niemiec wyroku TSUE – wskazał dr Jarosław Świeczkowski.

W tym wypadku nikt nie stosował wobec Niemiec tak ostrej retoryki, jak w przypadku Polski. Bo to, co dziś powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Vera Jourova, to już czytelna groźba.

– Poprosiliśmy Polskę o potwierdzenie, że w pełni zastosuje się do decyzji w sprawie Izby Dyscyplinarnej – mówiła Vera Jourova.

Na odpowiedź Komisja Europejska dała Polsce niespełna miesiąc.

– W przypadku niespełnienia tej prośby, KE zwróci się do TSUE o nałożenie kary na Polskę – dodała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej.

Komisja Europejska będzie wywierała presję na polski rząd. Co do tego wątpliwości nie ma prawnik Stanisław Zapotoczny.

– Będzie próbowała wykorzystać wszystkie środki nacisku na państwo polskie, ażeby po prostu zrezygnowało ze swojej suwerenności – ocenił Stanisław Zapotoczny.  

Częściowo może jej się to udać. Polska będzie podejmowała rozmowy z Komisją Europejską i niewykluczone, że na kolejnych etapach zmian w sądownictwie pojawi się projekt, który będzie dotyczył Sądu Najwyższego.

– Ale to będzie autonomiczna decyzja, jeżeli taka by zapadła, autonomiczna decyzja w ramach dalszych reform, które polski parlament miałby przyjmować – zaznaczył Piotr Müller, rzecznik rządu.

Rzecznik PiS, Anita Czerwińska, pytana o ewentualne kary, o które chce wnioskować Komisja Europejska, odpowiada jednoznacznie.

– Nie przewidujemy takiej sytuacji – zapewniła Anita Czerwińska.

I argumentuje, że także inne unijne kraje nie wykonują orzeczeń TSUE.

– Zwracam uwagę, że są państwa, które mają na swoim koncie nawet kilkanaście niewykonanych wyroków. I nie uważamy, żeby Polska miała być traktowana inaczej – dodała rzecznik PiS.

W tych okolicznościach działania Komisji Europejskiej muszą być odczytywane jako presja polityczna, co pokazuje przykład Niemiec. Kraju, któremu także z TSUE było już nie po drodze.

– W stosunku do Niemiec nikt się nie zdecydował na nakładanie kar ani nawet nie próbował tego rodzaju elementów mających na celu wymuszenie wykonania wyroku TSUE stosować – przypomniał dr Jarosław Świeczkowski.

W tym samym czasie, kiedy presję zwiększają instytucje europejskie, dokładnie takie samo stanowisko, by wykonać werdykt TSUE, zajęła grupa sędziów Sądu Najwyższego. Żądają tego od I Prezes Sądu Najwyższego, prof. Małgorzaty Manowskiej. Dziś otrzymali odpowiedź.

„Sędziowie orzekający w Izbie Dyscyplinarnej w ramach swojej niezawisłości będą podejmować decyzje, w jaki sposób zareagować na postanowienie, czy też wyrok TSUE” – poinformował prof. Aleksander Stępkowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

Od momentu wyroku TSUE Izba Dyscyplinarna miała zająć się jedną sprawą. Odroczyła ją – na razie do 23 września.

TV Trwam News

drukuj