fot. PAP

Komisja ds. służb specjalnych zaopiniuje dymisję szefa ABW

Sejmowa komisja ds. służb specjalnych zaopiniuje dziś dymisję szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofa Bondaryka. W posiedzeniu będą uczestniczyli; nadzorujący służby specjalne szef MSW Jacek Cichocki, szef ABW Krzysztof Bondaryk i mający przejąć po nim obowiązki Dariusz Łuczak.

Wczoraj premier przyjął dymisję  szefa ABW. Donald Tusk  tłumaczył, że „proponowany kierunek zmian w ABW był inny od wyobrażenia dotychczasowego jej szefa; stąd jego rezygnacja”.

Politycy opozycji stwierdzili, że szef rządu złamał ustawę, pomijając członków sejmowej komisji przy podejmowaniu decyzji. Domagali się wczoraj, aby to sam premier przedstawił informację na ten temat. Dezyderat posłów PiS został jednak odrzucony.

Maciej Wąsik, były wiceszef CBA mówi, że reforma jest raczej pretekstem a nie powodem odejścia, bo te są ukryte.

 – Gdzieś jest drugie dno tej sprawy? Nie jestem w stanie teraz powiedzieć.   Myślę, że decyzja o odejściu Bondaryka zapadła wcześniej a ta sytuacja jest tylko pretekstem, żeby pokazać opinii publicznej, że jest jakiś powód do odejścia. Proszę zauważyć, że wszyscy zastępcy Krzysztofa Bondaryka, którzy zostali mianowani w 2007 r. wcześniej odeszli ze służby. To też o czymś świadczy – te zmiany w ABW następowały dużo wcześniej. Myślę, że zmiany w służbach są tylko pretekstem – powiedział Maciej Wąsik.

Mecenas Ernest Bejda, były wiceszef CBA zwraca uwagę, że podawany przez Donalda Tuska powód odejścia szefa ABW może być tylko przykrywką.

 – Zaryzykowałbym stwierdzenie, że rzeczywista przyczyna jest inna. Nie chcę być gołosłowny, ale pojawiła się taka informacja dla nas interesująca i warta sprawdzenia, że w połowie ubiegłego roku premier Tusk spotkał się z Krzysztofem Bondarykiem, szefem ABW, który realizował funkcję informacyjną i przekazał pewne informacje premierowi, które niekoniecznie mogły premierowi się spodobać. I to zaowocowało różnicą zdań pomiędzy panami – powiedział Ernest Bejda.

Były wiceszef CBA akcentuje, że Krzysztof Bondaryk w ogóle nie  powinien zostać szefem ABW.

W tym kontekście Ernest Bejda przypomina, że Bondaryk trafił do ABW z dużego Biznesu. Pełnił m.in. bardzo poważne funkcje w spółce Polska Telefonia Cyfrowa, w której nadzorował pion niejawny. Śledztwo w tej sprawie prowadziła prokuratura okręgowa w Warszawie i ABW.

 – Były w ramach tego śledztwa uzyskane dowody, które wskazywały że te informacje wyciekały z departamentu. Przypomnę, że zajmuje się on nadzorem nad m.in. podsłuchami i bilingami. To tam de facto te zainteresowania służb są w sposób techniczny realizowane. Więc to niezwykle wrażliwy punkt. Jeśli mamy do czynienia z wyciekiem tego rodzaju informacji, mało tego dowody zebrane w śledztwie wówczas wskazywały na to, że pan Bondaryk bezpośrednio interesował się np. jakimi konkretnie osobami interesują się służby, pytał o to pracowników tych wydziałów. Chodziło tu konkretnie o osobę wpływowego biznesmana Zygmunta Solorza. Wiadomo, że Krzysztof Bondaryk trafił do pracy właśnie z jego rekomendacji – powiedział Ernest Bejda.

Krzysztof Bondaryk odejdzie z ABW 15 stycznia. Tymczasem w mediach pojawiają się informacje o tym, że najpoważniejszym kandydatem do objęcia funkcji szefa ABW po Bondaryku jest Paweł Wojtunik, obecny szef CBA.

 

Wypowiedź Macieja Wąsika:


Pobierz Pobierz

 

RIRM

drukuj