fot. twitter.com/KancelariaSejmu

Komisja ds. Amber Gold przesłuchuje byłych pracowników Pomorskiego Urzędu Skarbowego w Gdańsku

Sejmowa komisja śledcza badająca aferę Amber Gold przesłuchuje kolejnych świadków. Na pytania odpowiadają byli pracownicy Pomorskiego Urzędu Skarbowego w Gdańsku.

Komisja kontynuuje wątek śledztwa dotyczący służb skarbowych. Pomorski Urząd Skarbowy od połowy lutego 2012 r. aż do roku 2017 prowadził kontrolę w Amber Gold. Wątek skarbowy w całej aferze ma szczególne znaczenie. To właśnie gdańskie urzędy obsługiwały spółkę oraz jej szefów – Marcina i Katarzynę P.

Pierwszy świadek to Sławomir Langowski, były kierownik II Działu Kontroli Podatkowej Pomorskiego Urzędu Skarbowego w Gdańsku.
Według szefowej komisji poseł Małgorzaty Wassermann, kontrolą w Amber Gold powinien się zająć gdański Urząd Kontroli Skarbowej. Ten jednak odmówił podjęcia czynności kontrolnych.

– Proszę powiedzieć, czy była wtedy rozmowa na temat, dlaczego będzie to robił Pomorski (Urząd Skarbowy – red.), a nie UKS? – padło pytanie z komisji.

– Powiem w ten sposób. Praca w ogóle w kontroli podatkowej Pomorskiego Urzędu Skarbowego odbywała się na zasadzie realizacji planów kontroli, które były ustalane na kwartał. W Pomorskim Urzędzie Skarbowym obowiązywały dwa działy kontroli. Realizowaliśmy równocześnie kontrolę naszych podatników, klientów urzędu, zostawiając również pewien margines na tzw. zdarzenia, które mogą przyjść z innych urzędów bądź też na przeprowadzenie kontroli nieplanowanych. Ta akurat była poza planem. W tamtym czasie takiej informacji nie poruszano – powiedział Sławomir Lankowski.

Padają pytania o złoto należące do Amber Gold, a także przychody spółki.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj