K. Ciecióra: Potrzebna jest specustawa napisana ponad podziałami politycznymi, która daje przewagę tradycyjnym funkcjom obszarów wiejskich w kontekście produkcji żywności
Potrzebujemy specustawy, szybko napisanej ponad podziałami politycznymi, która daje przewagę tradycyjnym funkcjom obszarów wiejskich w kontekście produkcji żywności. Nie może być tak, że przyjeżdża sąsiad, który buduje dom, a później poprzez umiejętnie napisany wniosek do sądu wprowadza rolnika w bardzo poważne problemy. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji – powiedział Krzysztof Ciecióra, poseł PiS, były wiceminister rolnictwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Wiele osób angażuje się w pomoc powodzianom. Wśród nich był Krzysztof Ciecióra.
– Byłem na Opolszczyźnie (…). Najbardziej tragiczna sytuacja była w Głuchołazach, które straciły most. Przyjechaliśmy z pomocą dla wodociągów miejskich. Przywieźliśmy im sporo agregatów prądotwórczych, bo w tym czasie, kiedy tam byliśmy, nie było możliwości pompowania czystej wody. Cała obsługa spółki była sparaliżowana ze względu na brak prądu, dlatego potrzebne były agregaty. Byliśmy też w Nysie, gdzie zawieźliśmy dwie palety wody, ale okazało się, że jest to kropla w morzu potrzeb, bo całe miasto jest pozbawione dostępu do świeżej czystej wody, a jednocześnie brakowało takiej koordynacji pomocy. Jak wolontariusze zobaczyli, że mamy już wolny samochód, to poprosili nas, czy moglibyśmy rozwieźć chleb, bo mają problem z jego dostarczeniem w różne miejsca – relacjonował były wiceminister rolnictwa.
Dodał, że tym, co najbardziej zapamiętał, był wszechobecny chaos.
– Ludzie własnymi środkami próbowali doprowadzać do porządku wszystkie rzeczy, które zniszczył im żywioł. W Głuchołazach, w centrum miasta, w blokach w zasadzie parter i pierwsze piętra były zalane. Ludzie zaczęli wynosić rzeczy z budynków. Panowała tam też przeszywająca cisza. Nie jeździły żadne samochody – zaznaczył poseł PiS.
Hodowca trzody chlewnej z Grodziska k. Łodzi ma zapłacić ponad 100 tys. zł sąsiadom, którzy przed sądem poskarżyli się na przykre zapachy docierające do ich posesji z jego chlewni. O wyroku, jaki zapadł w tej sprawie przed Sądem Apelacyjnym w Łodzi, poinformował portal farmer.pl [czytaj więcej].
W sprawę zaangażował się Krzysztof Ciecióra.
– Ta sytuacja jest bardzo przerażająca w tym sensie, że rolnik pomagał swoim późniejszym sąsiadom w budowie domu, który oni tam postawili w jego sąsiedztwie. Pomagał im dostarczając wodę, prąd, maszyny do przewożenia ciężkiego sprzętu. Wiemy doskonale, jak wygląda budowa domu i w tamtym czasie bardzo chętnie sąsiedzi korzystali z pomocy rolnika, z jego sprzętów, a później złożyli sprawę do sądu. Sprawa toczyła się przez wiele lat. Jeszcze jak byłem wiceministrem, to pomagaliśmy temu rolnikowi pisać odpowiednie pisma i wtedy on rzeczywiście wygrywał sprawy. Natomiast za każdym razem szło odwołanie i teraz w Sądzie Apelacyjnym zapadła skrajnie nieodpowiedzialna decyzja, bardzo niemądra ze strony sądu, ponieważ jest to precedens. Rolnik otrzymał oprócz stu tysięcy kary pieniężnej jeszcze nakaz przebudowy chlewni, posadzenie drzew, krzewów, sąd wskazał mu odpowiednie godziny, w jakich może wykonywać pracę wokół swojej chlewni – nałożono restrykcyjne obowiązki, które są de facto kagańcem dla rolnika – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.
Zaznaczył, że wraz z minister Anną Gembicką postanowili zareagować.
– Złożyliśmy wniosek o pilne posiedzenie komisji rolnictwa w tej sprawie, ponieważ są potrzebne zmiany prawne. Na ten moment oczywiście trzeba pomóc rolnikowi finansowo i niejako na nowo rozpocząć procedurę prawną. Potrzebujemy też specustawy, szybko napisanej ponad podziałami politycznymi, która daje przewagę tradycyjnym funkcjom obszarów wiejskich w kontekście produkcji żywności. Nie może być tak, że przyjeżdża sąsiad, który buduje dom, a później poprzez umiejętnie napisany wniosek do sądu, wprowadza rolnika w bardzo poważne problemy. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji – wskazał polityk.
Całą rozmowę z Krzysztofem Cieciórą można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




