fot. PAP/Darek Delmanowicz

Jeszcze w grudniu dodatkowe posiedzenie parlamentu ws. uniknięcia podwyżek cen energii

Rząd za wszelką cenę chce uniknąć podwyżek cen energii, dlatego zwołuje nadzwyczajne posiedzenie parlamentu między świętami Bożego Narodzenia a Sylwestrem. Premier Mateusz Morawiecki już zdradził, że zostanie obniżona akcyza i inne opłaty.

Mamy gotowe rozwiązania – zapewnia premier Mateusz Morawiecki. Projekt ustawy ma objąć 17,5 mln odbiorców energii, w tym gospodarstwa domowe, przedsiębiorców oraz samorządy.

– Ustawa w znacznym stopniu zredukuje administracyjne obciążenia rachunków za energię elektryczną poprzez zmniejszenie poziomu akcyzy z 20 zł/MWh do 5 zł/MWh, co jest praktycznie wartością minimalną dopuszczalną przez prawo europejskie – powiedział w wywiadzie dla PAP premier Mateusz Morawiecki.

Ustawa ma być procedowana 28 grudnia. Na ten dzień zwołano specjalne posiedzenie Sejmu i Senatu. Jeżeli tu nowe przepisy zostaną przyjęte, wówczas trafią do prezydenta. Andrzej Duda już zapowiedział, że na pewno ją podpisze.

– Jeżeli będzie potrzeba podpisania ustaw, które w związku z tym będą pomagały ludziom, będą pomagały polskiemu społeczeństwu, będą powodowały, że ludziom nie będzie się żyło gorzej, że życie nie będzie dla nich trudniejsze, to jestem gotów podpisać takie ustawy w każdej chwili – zapewnił Andrzej Duda.

Ważnym rozwiązaniem, proponowanym w ustawie, będzie obniżenie tzw. opłaty przejściowej o 95 proc., co pozwoli odciążyć rachunki dla gospodarstw domowych o 1,7 mld zł. Opozycja krytykuje Prawo i Sprawiedliwość za opieszałość, bo są tacy, którzy już podpisali nowe umowy na wyższe ceny energii.

– Już część samorządów podpisała umowy na wyższe ceny energii, już część przedsiębiorców podpisuje umowy na wyższe ceny, a Sejm zajmuje się tym tuż przed początkiem nowego roku. Ten rząd wyraźnie nie potrafi zarządzać – mówiła Katarzyna Lubnauer.

– Sprawa spóźniona, bo wnioski o podwyżki już we wrześniu-październiku trafiały do przedsiębiorców. Niektórzy już podpisali nowe umowy. Mam nadzieję, że dostaną rekompensaty z tego tytułu – dodał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Rekompensat nie było jednak wówczas, gdy w 2008 i 2014 roku rząd PO-PSL godził się na wyśrubowane unijne cele redukcji emisji dwutlenku węgla – przypomniał Paweł Sałek, doradca prezydenta ds. polityki klimatycznej.

– Bardzo niebezpieczna rzecz związana z tym, co będzie po roku 2020, czyli konkluzje z roku 2014, wtedy jeszcze na Radzie Europejskiej, szczycie premierów, była premier Kopacz i zgodziła się na 40-proc. redukcję emisji gazów cieplarnianych – zwrócił uwagę Paweł Sałek.

Dziś jednak cenę polityczną za tamtą decyzję polityków Platformy płaci Prawo i Sprawiedliwość. Realną cenę mieli zapłacić wszyscy Polacy.

– W roku wyborczym, gdyby ta bomba została odpalona, mogłaby mieć destrukcyjny charakter. W związku z czym premier i rząd są absolutnie zdeterminowani, żeby wybory wygrać, żeby tę bombę rozbroić. Przynajmniej rozłożyć wszystko w czasie – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Ustawa proponowana przez rząd przewiduje, że negatywne skutki dla budżetu państwa zostaną zniwelowane poprzez środki ze sprzedaży uprawnień do emisji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj