fot. flickr.com

J. Szewczak: KNF nie odpowiedziała na zasadnicze pytanie prezydenta

Za kompletnie niewiarygodne poseł Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK, uznał ostrzeżenia KNF, że prezydencki projekt ustawy frankowej może doprowadzić do kryzysu finansowego w Polsce. „Traktuję to jako bajki. Komisja wielokrotnie podawała już różne wielkości” – argumentował.

W rozmowie z portalem Radia Maryja poseł Janusz Szewczak wskazywał, że szacowanie strat, jakie poniosą banki na skutek realizacji prezydenckiego projektu ustawy frankowej, przypomina „rzucanie kostką”.

Swojego czasu była mowa o stratach rzędu 20 paru miliardów (22 czy 25 mld). Mówiło się o 42 mld rzekomych strat. Teraz mówi się o 67 mld, a nawet ponad 100 mld. (…) To jest w mojej ocenie kompletnie niewiarygodne, bo opiera się na ankietach kierowanych do zainteresowanych banków. Nie znamy kompletnie metodologii liczenia tego typu rzekomych strat – tłumaczył główny ekonomista SKOK.

W jego ocenie nie mamy w tym wypadku do czynienia ze stratami, ale potencjalnymi dochodami, jakich banki nie uzyskają. Podkreślił, że to banki są odpowiedzialne – jak mówił – za „toksyczne” produkty, co do których można mieć wątpliwości, czy są to rzeczywiście kredyty.

Choć kredyty frankowe urosły dzisiaj do wartości ok. 138 mld złotych, nie są one jedynym zagrożeniem dla rynku finansowego w Polsce – akcentował.

Mamy jeszcze polisolokaty na blisko 50 mld złotych, co do których pojawia się coraz więcej opinii, że to wręcz instrumenty rażąco oszukańcze. Mamy jeszcze stare procesy z opcjami walutowymi dla przedsiębiorstw na również dziesiątki miliardów złotych. To nie jest tak, jak zapewniała nas Komisja Nadzoru Finansowego, że wszystko jest stabilnie, pod nadzorem, pod kontrolą, świetnie funkcjonuje – tłumaczył Janusz Szewczak.

Przyznał, że problemy na polskim rynku finansowym to w jakimś stopniu także wina samych banków, które – według niego – zaślepiła chciwość. Jak zauważył, banki nie są „świętymi krowami”, a KNF powinien zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo ekonomiczne zwykłych obywateli.

Jeśli banki popełniły błędy w zarządzaniu, a popełniły, jeśli były źle nadzorowane, a w mojej ocenie były źle nadzorowane, to polskie państwo i instytucje państwa powinny dbać przede wszystkim o bezpieczeństwo ekonomiczne własnych obywateli, a nie o zyski, bilanse czy dobre samopoczucie banków, w tym w dużej mierze banków zagranicznych w Polsce. Przecież ten rynek, ten sektor jest zdominowany przez kapitał zagraniczny – powiedział główny ekonomista SKOK.

Poseł PiS-u skrytykował sposób, w jaki Komisja Nadzoru Finansowego wyceniła ewentualne straty sektora bankowego w związku z prezydenckim projektem ustawy frankowej.

Prof. Witold Modzelewski, szef Instytutu Studiów Podatkowych, wielokrotnie podkreślał, że KNF powinna przedstawić sposób wyliczania tych rzekomych strat. Dopiero wtedy można by się zastanowić, czy to prawda. (…) KNF nie odpowiedziała na jedno z zasadniczych pytań, jakie zadał pan prezydent Andrzej Duda, a mianowicie: Na ile KNF wycenia dotychczasowe zyski banków z tego tytułu – tłumaczył Janusz Szewczak.

Akcentował, że kredyty frankowe funkcjonują na polskim rynku od kilku lat. „Niesłychaną historią” nazwał sytuację, w której instytucja bezpośrednio podlegająca pani premier nie odpowiada na jedno z zasadniczych pytań zadanych przez Kancelarię Prezydenta.

Tworzenie atmosfery grozy, która ma na celu zniechęcenie do podejmowania tego bardzo ważkiego problemu społecznego, politycznego czy gospodarczego, uważam za niewłaściwe. Instytucje nadzoru mają w swoim statucie zapisane, że mają dbać o bezpieczeństwo i interesy wszystkich uczestników rynku finansowego. Wszystkich, a nie tylko tego lobby bankowego, bardzo silnego w Polsce oczywiście – dodał poseł.

Jak wskazywał, prezydent Andrzej Duda dotrzymał deklaracji wyborczej i dobrze, że podjął próbę uregulowania problemu polskich frankowiczów.

Jest to rozwiązanie podejmujące temat, podejmujące wyzwanie, ale tu oczywiście potrzebne są również decyzje parlamentu, rządu. Warto przypomnieć, że w wielu krajach dawno już ten problem rozwiązano i jakoś żaden bank się nie załamał i żadne państwo z tego tytułu nie upadło, więc są to takie „strachy na lachy” – ocenił ekonomista.

Podkreślił, że jest potrzebna poważna debata z udziałem pani premier, najważniejszych osób zainteresowanych tą sprawą. „Można rozwiązać ten problem. To nieprawda, że on jest nierozwiązywalny” – zaznaczył.

RIRM

drukuj