fot. PAP/Marcin Obara

J. Saryusz-Wolski: Wydarzenia z Rumunii mogą być także przećwiczone na wariancie polskim

Nie ma przypadku w tym, że polskie służby kontaktowały się ze swoimi odpowiednikami w Rumunii, żeby dowiedzieć się, jak unieważnia się wybory i eliminuje się niechcianego kandydata z wyścigu prezydenckiego. Wydarzenia z Rumunii mogą być także przećwiczone na wariancie polskim. Już teraz prowadzi się nieczystą grę z naruszeniem prawa tylko po to, żeby utrudnić wygraną kandydatowi opozycji. Wyciek danych z ABW odnośnie dętej historii z kawalerką Karola Nawrockiego nie miał prawa nastąpić, ale to zapowiedź tego, że wszystkie środki są dozwolone. To bardzo ważny sygnał ostrzegawczy wobec Polski – powiedział Jacek Saryusz-Wolski, ekspert ds. unijnych, w poniedziałkowym programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

W niedzielę Rumuni po raz drugi przystąpili do wyborów prezydenta kraju. Pierwsza próba, jaka została podjęta w listopadzie ubiegłego roku, została unieważniona ze względu na rzekome rosyjskie wpływy na kampanię. Wtedy wygrał Calin Georgescu. Teraz z kolei z sukcesu może być zadowolony inny kandydat opozycji – George Simion, który uzyskał 40-procentowe poparcie. W drugiej turze zmierzy się on z burmistrzem Bukaresztu. Nicusor Dan uzyskał 21 proc. głosów. [czytaj więcej]

– Wyborcy rumuńscy chcą się odegrać na tych, którzy ukradli im poprzednią pierwszą turę. Stąd taki wynik. W buty odsuniętego od możliwości startu Georgescu wszedł Simion. (…) Ma on wielką przewagę nad pozostałymi. Do drugiej tury wchodzi burmistrz Bukaresztu, a przedstawiciel rządzącego establishmentu, czyli George Antonescu, wypadł z gry. Wyborcy postawili na swoim – zaznaczył Jacek Saryusz-Wolski.

Wydarzenia w Rumunii odbywały się przy aprobacie Komisji Europejskiej. Wieloletni poseł do Parlamentu Europejskiego przypomniał przy tym słowa byłego francuskiego komisarza Unii Europejskiej, Thierry’ego Bretona, który powiedział: „Zrobiliśmy to w Rumunii i oczywiście będziemy musieli zrobić to samo, jeśli zajdzie taka potrzeba, w Niemczech”.

– W domyśle „możemy to zrobić gdzie indziej”. Potem takie wykluczenie zostało zrobione we Francji wobec Marine Le Pen. Nic nie powstrzymuje obozu unijnej władzy przed klarownie bezprawnymi działaniami. Dlatego do ostatniej chwili wyborów rumuńskich nie możemy być pewni, czy nie zostaną one unieważnione. (…) Jest to przećwiczone na wariancie rumuńskim, ale może być także przećwiczone na wariancie polskim. Nie ma przypadku w tym, że polskie służby kontaktowały się ze swoimi odpowiednikami w Rumunii, żeby dowiedzieć się, jak unieważnia się wybory i eliminuje się niechcianego kandydata z wyścigu prezydenckiego – wskazał polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Ekspert ds. unijnych wyjaśnił, że „gra toczy się o to, czy siły kwestionujące dzisiejszy kierunek Unii Europejskiej – czyli politykę migracyjną i Zielony Ład – sprawią, że ten kierunek zostanie powstrzymany poprzez mniejszość blokującą na poziomie państw członkowskich w Radzie Unii Europejskiej i Parlamencie Europejskim”.

– Każdy kraj, w którym władzę przejmują siły prawicowe, przybliża ten cel. (…) Groźby przygotowania do ewentualnego unieważnienia wyborów w Polsce, casus Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego i bezprawne ingerencje, włącznie z odebraniem subwencji partii opozycyjnej – to jest szerszy plan, ażeby wykluczyć i ogrodzić kordonem sanitarnym partie, które zagrażają obecnie rządzącym. Ostatni ruch w Niemczech również jest elementem tego samego kierunku – podkreślił Jacek Saryusz-Wolski.

Gość Telewizji Trwam zwrócił uwagę, że podobieństwo polskiej kampanii prezydenckiej do rumuńskiej jest takie, że „tu i tam wkraczają służby. Instytucje państwa polskiego są klarownie używane do działań przeciwko Karolowi Nawrockiemu. Do tego grona dołączyła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego”.

– Dane dotyczące dętej historii z kawalerką Karola Nawrockiego to dane, których wyciek nastąpił, a nie miał prawa nastąpić, z ABW. To nieczysta gra z naruszeniem prawa tylko po to, żeby zmniejszyć szanse i utrudnić wygraną kandydatowi opozycji. (…) To zapowiedź tego, że wszystkie środki są dozwolone i wszystkie narzędzia mogą być użyte. To bardzo ważny sygnał ostrzegawczy wobec Polski – zaznaczył ekspert ds. unijnych.

radiomaryja.pl

drukuj