J. Kanthak: Tzw. ustawa mandatowa umożliwi chłodne ocenienie sytuacji i umożliwi zasięgnięcia porady prawnika

Projekt ustawy dot. zaskarżania mandatów karnych jest słuszny. Dzięki niemu będziemy mieli siedem dni na przemyślenie, czy będziemy chcieli zapłacić mandat, czy się od niego odwołać. To umożliwia skonsultowanie sprawy z prawnikiem i chłodne ocenienie sytuacji. Obecnie wszystko wiąże się z miesiącami biurokratycznej pracy, która jest zupełnie niepotrzebna  – powiedział poseł Jan Kanthak w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Zjednoczona Prawica ma zaprezentować projekt tzw. ustawy mandatowej, która – jak wyjaśnił Jan Kanthak – dotyczy „dwóch zagadnień – kwestii nakładania kar wolnościowych przez referendarzy sądowych, a także zaskarżania mandatów karnych”.

– Druga kwestia spotkała się z dużym rozgłosem medialnym i społecznym, chociaż jest to słuszny zapis. (…) Jeśli ktoś zostałby teraz zatrzymany przez policjanta, np. w związku z przekroczeniem prędkości, to funkcjonariusz będzie chciał wręczyć nam mandat. Mamy wtedy możliwość odmówienia przyjęcia mandatu, co uruchamia procedurę kierowania sprawy do sądu. Projekt ustawy przewiduje, że jeśli będziemy złapani na wykroczeniu, to policjant nałoży na nas mandat, a my będziemy mieli siedem dni na przemyślenie sprawy – czy będziemy chcieli zapłacić mandat, czy się od niego odwołać. To umożliwia skonsultowanie sprawy z prawnikiem i chłodne ocenienie sytuacji – wskazał poseł Solidarnej Polski.

Gość Radia Maryja powiedział, że projekt został złożony również z powodu „kwestii związanych z funkcjonowaniem policji oraz sądów”.

– Rocznie jest ok. 400 tysięcy spraw mandatowych, które trafiają do sądów. To w znaczny sposób blokuje ich funkcjonowanie. (…) Nie po szkolimy sędziów, żeby przez większość czasu zajmowali się sprawami o przekroczeniu prędkości czy przejściu na czerwonym świetle. Chcemy te sprawy uregulować. Jest też kwestia policjantów. Jeśli w tej chwili odmówimy przyjęcia mandatu, policjant musi zakończyć patrol – czyli nie zapewnia bezpieczeństwa i porządku – i wraca do komendy, żeby sporządzić notatki. Dokumenty trafiają do dyżurnego, a potem do komendanta. Następnie odbywa się przesłuchanie policjantów, którzy wręczali mandat. Później przesłuchuje osobę, na którą mandat został nałożony. Dopiero potem sprawa trafia do sądu – wyjaśnił Jan Kanthak.

– To miesiące biurokratycznej pracy, która jest zupełnie niepotrzebna. (…) 90 proc. spraw rozpatrywanych jest w wyrokach nakazowych i w 80 proc. nikt się od nich nie odwołuje. To pokazuje, że decyzje o nieprzyjęciu mandatu nie są podejmowane na podstawie obiektywnych kryteriów – dodał.  

Polityk wyjaśnił, że projekt „przewiduje możliwość zwrócenia się do sądu o to, aby zawiesił obowiązek zapłaty mandatu do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd”.

– Sąd będzie miał obowiązek w pierwszej kolejności rozpoznać kwestie możliwości zawieszenia obowiązku zapłacenia mandatu. Rozwiązania są korzystne dla obywateli, jeśli spojrzymy na czas – podkreślił poseł Solidarnej Polski.

Cała rozmowa z posłem Janem Kanthakiem dostępna jest [tutaj]

radiomaryja.pl

drukuj