fot. TV Trwam

Gen. B. Samol: Powinniśmy starać się zbudować siły zbrojne na miarę możliwości państwa polskiego

Powinniśmy starać się, to jest opinia wielu z nas, zbudować siły zbrojne na miarę naszych potrzeb, ale również na miarę możliwości państwa polskiego, ale takie siły zbrojne, które będą potencjalnym straszakiem, czyli będą odstraszać potencjalnego agresora – powiedział gen. broni Bogusław Samol, konsultant pełnomocnika MON ds. strategicznego przeglądu obronnego, który wraz z prof. Hubertem Królikowskim w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam poruszyli kwestię zmian w polskiej armii.  

Generał Bogusław Samol podkreślił, że stan sił zbrojnych po kilkunastu latach od zmian ustrojowych pozostawia wiele do życzenia, co wynika m.in. z powodu błędnego przekonania, że po rozpadzie Układu Warszawskiego i przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej oraz NATO naszemu państwu nikt nie zagraża.

– Sądzę, że taka sytuacja jest konsekwencją sposobu myślenia, które zapoczątkowane zostało ponad 20 lat temu, po rozpadzie Układu Warszawskiego, gdzie w Europie zapanowała euforia, że w Europie praktycznie nie będzie żadnej wojny, że będziemy żyli spokojnie, rozwijając swoją ekonomię, co okazało się nieprawdą, bo praktycznie nazajutrz po upadku Układu Warszawskiego rozpoczęła się wojna na Bałkanach. […] Przez te lata w Polsce zapanowało takie myślenie, że oto jesteśmy bezpieczni dlatego, że jesteśmy w Sojuszu Północnoatlantyckim, członkiem Unii Europejskiej, mamy stosunki bilateralne ze Stanami Zjednoczonymi i nawet, jeżeli będziemy redukować siły zbrojne do 100 tysięcy […], będziemy bezpieczni – wskazywał dowódca.

Polska sama musi zadbać o swoje bezpieczeństwo, a nie liczyć tylko na pomoc sojuszników – zaznaczył konsultant pełnomocnika MON ds. strategicznego przeglądu obronnego.

– Nie możemy liczyć na to, że nas wszyscy obronią. Politycy na zachodzie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, wyraźnie mówią: obrona kosztuje, ale na tę obronę wykładajmy pieniądze wszyscy. […] Było kiedyś w historii Rzeczpospolitej, że powtarzano taki slogan, iż nie będziemy utrzymywać sił zbrojnych, nie będziemy mieli agresywnej polityki, sąsiedzi na uszanują i będziemy żyć w pokoju. Niestety, utraciliśmy niepodległość na 123 lata, następnie II wojna światowa, wejście pod wpływy Związku Radzieckiego itd. My – nie tylko władze polityczne, ale również społeczeństwo – musimy zdać sobie sprawę, że jeżeli chcemy być bezpieczni, musimy o to bezpieczeństwo sami dbać – tłumaczył wojskowy.

Drugi z gości „Rozmów niedokończonych”, prof. Hubert Królikowski, ocenił, że obecny stan polskich sił zbrojnych wynika z faktu, iż polskie wojsko było szkolone do operacji poza granicami państwa, a zaniedbano przy tym kwestię integralności terytorialnej.

– Ten stan sił zbrojnych nie jest najlepszy. To wynika chociażby z tego, że nasze siły zbrojne były w dużej mierze (nie mówię, że tylko, bo nie byłoby to do końca prawdą) były przygotowywane do wykonywania operacji ekspedycyjnych poza granicami państwa, gdzieś w takich odległych rejonach, jak Afganistan czy Irak. Nie twierdzę, że to jest działanie negatywne, bo pomaganie ludności, budowanie wspólnego bezpieczeństwa, jest działaniem na wskroś pozytywnym, ale przy tym często zapominamy o tym podstawowym konstytucyjnym zadaniu sił zbrojnych, jakim jest obrona integralności terytorialnej i nienaruszalności granic – akcentował doradca pełnomocnika MON ds. strategicznego przeglądu obronnego.  

Wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego zwrócił uwagę, że skupiono się na modernizacji technicznej armii, pomijając inne istotne aspekty, taki jak np. budowę struktur organizacyjnych czy struktury dowodzenia.

– Często pojawiał się taki niezbyt szczęśliwy dogmat, że liczy się jakość, a nie ilość. To powodowało, że np. w polskich siłach zbrojnych pojawiały się niewielkie ilości bardzo nowoczesnego sprzętu, ale niewielkie, które nie gwarantowały wykonania zadań. Poprzez to możliwości wykorzystania tego typu sprzętu były ograniczone, ale to również powodowało to, że modernizacja sił zbrojnych była postrzegana głównie poprzez pryzmat modernizacji technicznej. Nie można na to patrzeć w ten sposób, bo to jest również kwestia struktur organizacyjnych, zarządzania, struktur dowodzenia, doboru ludzi i ich edukacji, szkolenia – mówił prof. Hubert Królikowski.

 

RIRM

drukuj