
By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=78171841
„Gazeta Wyborcza” w jednym z artykułów ujawniła poufne dane i personalia oficera CBA prowadzącego kilka lat temu śledztwo dot. Polnordu
„Gazeta Wyborcza” ujawnia poufne dane i personalia oficera służby specjalnej. Dla byłego agenta CBA, który prowadził śledztwo ws. afery spółki Polnord, to atak na służby specjalne. Opozycja mówi o wykorzystywaniu tajnych informacji do gry politycznej i skandalu na wielu płaszczyznach.
„Gazeta Wyborcza” pisze o trzech tysiącach rozmów Romana Giertycha pozyskanych z Pegasusa. To tajne dane pochodzące z kontroli operacyjnej w śledztwie dotyczącym spółki Polnord. Romanowi Giertychowi zarzucono wyprowadzenie 72 mln zł. W czerwcu bodnarowska prokuratura umorzyła wątek mecenasa. Przy okazji „GW” ujawnia dane tajnego przesłuchania byłego funkcjonariusza CBA w prokuraturze oraz jego personalia.
„Gdy w 2019 r. CBA dostało zlecenie rozpracowania Giertycha, to założoną na niego Sprawę Operacyjnego Rozpoznania o kryptonimie >>Okser<< prowadził Artur Chodziński (…). Jesienią 2020 r. nadzorował zatrzymanie przez CBA Giertycha oraz innych osób związanych z Polnordem” – napisał w swoim artykule w „Gazecie Wyborczej” Wojciech Czuchnowski.
Skąd zatem „GW” najpierw pozyskała, a potem ujawniła tajne informacje? Na pytania odpowiedział były funkcjonariusz CBA, Artur Chodziński.
„Bo że przeciek nastąpił na linii Prokuratura Krajowa – Ministerstwo Sprawiedliwości – Roman Giertych – Wojciech Czuchnowski nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości” – napisał na portalu X Artur Chodziński.
W związku ze skandalem nieznanym nigdy wcześniej w historii polskich służb specjalnych i organów ścigania składam zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez osoby pracujące w Prokuraturze Krajowej, Ministerstwie Sprawiedliwości oraz Gazecie Wyborczej. W dniach 24… pic.twitter.com/xDAFEkujXd
— Artur Chodziński (@A_Chodzinski) October 27, 2025
Były funkcjonariusz zapowiada pozew przeciwko Prokuraturze Krajowej, Ministerstwu Sprawiedliwości oraz „Gazecie Wyborczej”. Prokuratura Krajowa nie odnosi się do zarzutów o wyciek niejawnych danych. Nie będzie też wewnętrznego śledztwa.
– Nie ma już takiej potrzeby. Oczekujemy na zawiadomienie i niewątpliwie prokuratura zajmie się tą sprawą, jak każdą inną – stwierdziła Anna Adamiak, rzecznik Prokuratura Generalnego.
Pytani o ujawnienie danych funkcjonariusza służb specjalnych posłowie koalicji rządowej nie chcą komentować sprawy. Próbują przekonywać, że za całą sytuację odpowiada rząd Zjednoczonej Prawicy i system, który miał za zadanie wykrywać przestępców i oszustów.
– Bo to jest wstyd, że politycy wykorzystywali funkcjonariuszy państwa polskiego do podsłuchiwania opozycji – przekonywał poseł KO, Adrian Witczak.
Dla posła PiS, dr. Zbigniewa Kuźmiuka, skandalem jest to, że z pomocą osób pracujących w Prokuraturze Krajowej materiały objęte ochroną informacji niejawnych lądują w mediach sprzyjających władzy.
– To tylko pokazuje, że cała ta Prokuratura Krajowa pod przywództwem nielegalnego prokuratora nadaje się do wyzerowania w przyszłości – ocenił Zbigniew Kuźmiuk.
Każdy oficer służb specjalnych prowadzący czynności operacyjno-rozpoznawcze powinien być nieznany publicznie. Dane identyfikujące takie osoby są także objęte ustawą o ochronie informacji niejawnych. To odbija się na morale obecnych funkcjonariuszy i powoduje efekt mrożący – wskazał były rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn.
– Rząd wie o tym i cynicznie robi właśnie takie kampanie medialne, i organizuje ustawki medialne właśnie po to, żeby w służbach stosować taki efekt paraliżujący, aby funkcjonariusze wiedzieli, że z pewnymi środowiskami lepiej nie zadzierać – podkreślił Stanisław Żaryn.
Ujawnienie danych osobowych oficerów służb specjalnych to także „prezent” dla wrogich służb. Obce wywiady mogą wykorzystać to w walce przeciwko Polsce.
TV Trwam News


