Mecz Niemcy-Grecja (fot. PAP/EPA)

Faworyt czy sensacja

W tym meczu, przynajmniej teoretycznie, wszystko powinno potoczyć się zgodnie z przewidywaniami. Faworytem są Niemcy, uznawani za głównych kandydatów do mistrzostwa Europy, pewni siebie, kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale Grecja wie, jak sprawiać niespodzianki, a poza tym futbol lubi zaskakiwać. Pewne jest tylko, że dziś wieczorem poznamy w Gdańsku drugiego półfinalistę Euro 2012.

Podopieczni Joachima Loewa mistrzostwa rozpoczęli od trzech zwycięstw. Jako jedyni w fazie grupowej nie stracili punktów. Grali dobrze, zdyscyplinowanie, szalenie solidnie i z przekonaniem o swoich możliwościach. Trener przywiózł na turniej zespół najmłodszy ze wszystkich, ale też już wystarczająco doświadczony, zgrany i głodny sukcesów. Od półfinału mundialu w RPA, przegranego z Hiszpanią, nasi zachodni sąsiedzi na piłkarskim boisku nie tylko nie przegrali ani jednego meczu o stawkę, ale wszystkie wygrali! Eliminacje do Euro przebrnęli jak burza. W 10 meczach strzelili 34 bramki, stracili tylko 7. Na mistrzostwach nie zwolnili, nadal grali świetnie. A przy tym cały czas sprawiali wrażenie, że to, co najlepsze, zostawiają na potem. Że mają mnóstwo rezerw, że mogą prezentować się jeszcze lepiej. – Marzyłem o tym, żeby ćwierćfinał rozegrać w Gdańsku, bo spotkaliśmy się tu z niezwykłą gościnnością i życzliwością – powiedział Loew, nawiązując do towarzyskiego spotkania z Polską rozegranego w tym mieście we wrześniu ubiegłego roku.

 

Dziś oczywiście żadnych sentymentów mieć nie będzie. Interesuje go tylko zwycięstwo, najlepiej przekonujące, w dobrym stylu, by dodać piłkarzom jeszcze więcej wiary przed kolejnymi bojami. – Wygraliśmy z kompletem punktów grupę śmierci, prezentując się bardzo solidnie w obronie oraz skutecznie w ataku. Tak samo będziemy chcieli zagrać z Grecją – kontynuował selekcjoner. Loew mógł w spokoju przygotowywać się do meczu. Wszyscy jego zawodnicy są zdrowi, nikt nie musi pauzować za kartki. Wrócił nawet Jerome Boateng, który z Danią nie wystąpił za nadmiar kartoników, ale nie jest wcale pewne, czy wyjdzie na boisko w podstawowym składzie. Świetnie zastąpił go bowiem Lars Bender, strzelając nawet zwycięskiego gola. Niemcy, przynajmniej dziennikarze z tego kraju, są tak pewni sukcesu, że już pytali Loewa o typy na półfinał. Ten, przynajmniej oficjalnie, prosił o wstrzemięźliwość w prognozach. – Najważniejszy jest mecz z Grecją, musimy go wygrać – przyznał. Jego podopieczni nie mają zamiaru lekceważyć rywala. – Grecy są bardzo niebezpieczni w kontratakach, poza tym są skuteczni. W dotychczasowych meczach mieli może pięć sytuacji, a zdobyli trzy gole. Będziemy musieli dużo i szybko biegać, by ich zamęczyć – zauważył Sami Khedira.

 
A co na to Grecy? Wiedzą, że nie będą faworytami. Wiedzą, że nic za nimi nie przemawia. Wiedzą, że będą sobie musieli radzić bez lidera, kapitana i głównego rozgrywającego Giorgosa Karagounisa, który pauzuje za żółte kartki. Ale wierzą w sukces. – Z dziesięciu meczów z Niemcami może wygralibyśmy tylko jeden, ale ten jeden może się zdarzyć właśnie w Gdańsku – powiedział Kostas Katsouranis, który przejmie opaskę kapitańską. Trener Fernando Santos przyznał, że jego podopieczni nie grali do tej pory najlepszej piłki na mistrzostwach. Obiecał jednak, że dzisiejszego wieczoru żaden z jego piłkarzy nie odstawi nogi nawet na milimetr. – Nikogo nie trzeba dodatkowo mobilizować. Niemcy to jeden z najlepszych zespołów świata, ale Grecja w meczach o najwyższą stawkę potrafi wznosić się na wyżyny. Dlatego wszystko może się zdarzyć – powiedział Portugalczyk. Na trybunach ma zasiąść Angela Merkel. Jej obecność doda spotkaniu politycznego podtekstu, ale greccy piłkarze zarzekali się, że na boisku będą myśleli tylko o futbolu.


drukuj