fot. PAP/Maciej Kuroń

Elektrownia atomowa w Polsce po 2031 roku

Prąd z pierwszej polskiej elektrowni atomowej nie popłynie w naszych gniazdkach wcześniej niż w 2031 roku tak twierdzi Greenpeace Polska. Organizacja dotarła do tajnego dokumentu spółki budującej pierwszą siłownię zasilaną paliwem jądrowym. PGEEJ1 w odpowiedzi, na ujawnianie tych informacji zapowiedziała, że w ciągu kilku dni przedstawi aktualny harmonogram inwestycji.

Opóźnienia zwiększają i tak już ogromne koszty realizacji programu jądrowego. Spółka, stała się miejscem pracy dla osób związanych z PO. Poseł Wojciech Zubowski z sejmowej Komisji Skarbu przypomina, że rząd Donalda Tuska zapowiadał rozpoczęcie budowy w 2020 roku.

– Z danych oficjalnych, które podała spółka, wynika, że w ciągu 6 lat koszty związane z tymi przygotowaniami, to jest ponad 180 mln zł, czyli to są te koszty, które spółka poniosła m.in. na wynagrodzenia itd., a tak naprawdę po 6 latach nawet nie wiemy gdzie ta elektrownia miałaby się pojawić. Nie ma nawet ustalonej jej lokalizacji. Warto też zwrócić uwagę na to, że generalnie rząd PO-PSL jeżeli chodzi o inwestycje kluczowe dla bezpieczeństwa energetycznego państwa, a więc będzie to budowa elektrowni, będzie to budowa terminala LNG w Świnoujściu zachowuje się w sposób bardzo nieracjonalny – powiedział poseł Wojciech Zubowski.

Równocześnie rząd PO-PSL rzuca kłody pod wiele ekologicznych projektów energetycznych takich jak chociażby toruńska geotermia. Dobija także polski węgiel, który jest naszym bogactwem.

Spółka PGE EJ 1, odpowiedzialna jest za przygotowanie i wybudowanie elektrowni jądrowej o mocy ok. 3000 MW.

RIRM

drukuj