fot. pixabay.com

E. Marszałek: Na Podkarpaciu dziesiątki tysięcy drzew o wymiarach pomnikowych

Drzew o wymiarach pomnikowych w podkarpackich lasach jest „dziesiątki tysięcy” i gros z nich nie jest uznanych za pomniki przyrody – powiedział rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek.

Rzecznik odniósł się w ten sposób do zdjęcia zamieszczonego w internecie przez Inicjatywę Dzikie Karpaty. Bieszczadzka jodła, jak widać na zdjęciu, ma ponad 250 cm obwodu i wyznaczona została do ścięcia.

„Kolejne pomnikowe jodły przeznaczone do wycięcia. @LPanstwowe łamią swoje własne regulacje, a my tracimy piękną #PuszczaKarpacka. W imię czego? Produkcji desek? Zysku?” – można przeczytać we wpisie Inicjatywy Dzikie Karpaty.

https://twitter.com/IKarpaty/status/1293245319011082241

Do sprawy odniósł się m.in. minister środowiska Michał Woś, który zapowiedział zwrócenie się o wyjaśnienie do Lasów Państwowych.

Jak powiedział rzecznik prasowy RDLP w Krośnie Edward Marszałek, jodła ze zdjęcia rośnie w Nadleśnictwie Lutowiska, w leśnictwie Dwernik.

„Była wyznaczona do ścinki dwa lata temu. Jej obwód w pierśnicy to 260 cm. Rośnie ona obok jeszcze grubszej, która nie została wyznaczona do ścinki. W pobliżu jest też kolejna jodła, o podobnym rozmiarze, która jest dziuplasta, więc potencjalnie może być nawet gawrą niedźwiedzią, i też nie jest wyznaczona do ścinki” – dodał.

Rzecznik zwrócił uwagę, że obwód 250 cm, który kwalifikuje drzewo do nadania mu statusu pomnika przyrody, to dla podkarpackich jodeł bardzo niski wymiar.

„W naszych lasach często 2,5 m obwodu osiągają drzewa, które nie mają nawet 100 lat. Na takie fakty trzeba zwrócić uwagę” – podkreślił.

Edward Marszałek zaznaczył przy tym, że sam obwód nie decyduje, że drzewo jest pomnikiem przyrody.

„Tak naprawdę za pomnik przyrody można uznać drzewo o mniejszym obwodzie. Natomiast drzewo, które uznamy za pomnik przyrody ma mieć też inne cechy, takie jak wartość kulturowa, poznawcza czy historyczna” – powiedział.

W ocenie rzecznika krośnieńskiej RDLP, drzew o tak dużych obwodach w lasach na Podkarpaciu jest „dziesiątki tysięcy” i gros z nich nie jest uznana za pomniki przyrody.

Edward Marszałek podkreślił, że nadleśniczy jest odpowiedzialny za stan lasu i ma działać zgodnie z zapisami „planu urządzenia lasu”.

„Nadleśniczy jest odpowiedzialny za trwałość drzewostanu. A to oznacza, że nie może działać wyłącznie na rzecz rozpadających się drzew kosztem młodego pokolenia” – stwierdził.

Jak powiedział Edward Marszałek, obecni na miejscu wycinki drzew – w nadleśnictwie Stuposiany – działacze Inicjatywy Dzikie Karpaty, uniemożliwiają prowadzenie tam prac. Rzecznik zwrócił uwagę, że Zakłady Usług Leśnych, które mają prowadzić te prace, za każdy dzień przestoju muszą płacić swoim pracownikom. Zapowiedział, że w środę na miejscu ma być leśniczy razem ze strażnikiem leśnym, którzy upomnieć mają osoby przeszkadzające w prowadzeniu ścinki.

„Jeśli prace będą nadal blokowane powiadomiona zostanie policja” – dodał.

PAP/radiomaryja.pl

drukuj