fot. PAP

Dziś Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka

Dziś po raz pierwszy obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka. Święto to zostało ustanowione przez Sejm by podkreślić wagę edukacji przedszkolnej w rozwoju i edukacji dzieci.

Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka ma przyczynić się do popularyzacji wychowania przedszkolnego. Ten dzień jest jednak obchodzony w dość napiętej atmosferze.

Rodzice, których dzieci uczęszczają do przedszkoli protestują przeciwko konsekwencjom tzw. ustawy przedszkolnej. Wczoraj spotkali się w tej sprawie z minister edukacji Krystyna Szumilas. Sprawa dotyczy zajęć dodatkowych np. nauki języka angielskiego czy rytmiki.

Zgodnie z ustawą, od września opłaty rodziców za przedszkole nie mogą być wyższe niż 1 zł za każdą dodatkową godzinę, powyżej pięciu godzin, które są bezpłatne. Rodzice skarżą się, że w ten sposób uniemożliwia im się finansowanie zajęć dodatkowych.

Karolina Elbanowska, ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców dodaje również, że działania rządu nie mają nic wspólnego z wyrównywaniem szans maluchów, co więcej ewidentnie naruszają prawo rodzica.

– Myślę, że ta sprawa odbije się o Trybunał Konstytucyjny. Naruszone zostało podstawowe prawo rodzica – prawo do decydowania o sposobie edukacji swojego dziecka, które zapisane jest w Konstytucji. Minister chce ubezwłasnowolnić rodziców, sprowadzić tylko do roli osób, które zaprowadzają i odprowadzają dziecko do przedszkola, nie mając żadnego wpływu na to jak ono jest na miejscu kształcone. W tym wypadku z wyrównywaniem szans działanie ministerstwa nie ma nic wspólnego dlatego, że tak jak powiedziałam – dzieci z ubogich rodzin mogły tutaj w przedszkolach korzystać z tych zajęć za naprawdę małe pieniądze. Często było to kilkanaście złotych miesięcznie. Zajęcia w przedszkolach były tanie, łatwo dostępne, były również organizowane w czasie kiedy dziecko ma siłę, żeby w nich uczestniczyć – powiedziała Karolina Elbanowska.

Minister Krystyna Szumilas nie widzi problemu. Podkreśla, że za organizację i finansowanie zajęć dodatkowych, odpowiadają samorządy, które otrzymały na to pieniądze. Zapewnia, że dodatkowe ponad 500 mln zł na ten cel trafiło w tym roku do gmin.

Poseł Marzena Wróbel podczas sejmowych głosowań nad uchwaleniem Dnia Przedszkolaka, pytała w jaki sposób ministerstwo zamierza rozwiązać ten problem. Dodała przy tym, że dotacja, która miała pomóc rodzicom i upowszechnić edukację przedszkolną, w gruncie rzeczy spowoduje, że prace może stracić wiele osób.

– Nawet kilkanaście tysięcy osób może stracić pracę. Takie są pobieżne wyliczenia tych osób, które prowadziły dodatkowe zajęcia w przedszkolach. Oni nie oczekiwali etatu w szkole, sami sobie dawali radę na rynku. Niestety w tej chwili, wbrew temu co mówi pani minister, samorządy ich nie zatrudniają, mimo, iż są dodatkowe pieniądze na godziny ponad podstawę programową – podkreśla poseł Marzena Wróbel.

Poseł w tej sprawie napisała interpelacje poselską. Jak dodaje te dodatkowe środki finansowe miały poprawić jakość nauczania; efekt najprawdopodobniej jest odwrotny.

– Rozumiem, że równość powinna obowiązywać także w przedszkolach, natomiast ilu rodziców chciałoby mieć te dodatkowe zajęcia np. z angielskiego czy rytmiki? Założę się, że znacząca większość rodziców. Pani minister na siłę uszczęśliwia tych, którzy nie chcą być uszczęśliwiani – akcentuje poseł Marzena Wróbel.

 

RIRM

drukuj