fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Dymisja wicepremiera

Jarosław Gowin podał się do dymisji. Nie będzie już ani wicepremierem, ani ministrem nauki i szkolnictwa wyższego. Na razie nie ma mowy o rozpadzie Zjednoczonej Prawicy. Funkcję wicepremiera ma objąć minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Jarosław Gowin od początku ostrzegał, że jego ugrupowanie nie zgodzi się na wybory 10 maja.

– W oczach opinii publicznej tego typu działania świadczą o niespójności obozu władzy, o pęknięciach wewnątrz obozu prawicy – wskazuje dr Aleksander Kozicki, politolog.

To pęknięcie dziś zobaczyli już wszyscy. Także ci, którzy liczyli, że spór wewnątrz obozu władzy jest tylko przejściowy.

– Podaję się do dymisji – oznajmił dotychczasowy wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, lider Porozumienia.

Jarosław Gowin zrezygnował z funkcji wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

– Rekomendowaliśmy na funkcję wicepremiera panią minister Jadwigę Emilewicz – powiedział lider Porozumienia.

– Większość sejmowa jest potrzebna, żeby szybko procedować różnorakie rozwiązania, które będą niezwykle istotne, żeby się z tego kryzysu podnieść – tłumaczy prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca KUL i WSKSiM.

Dlatego Porozumienie w rządzie zostaje. I nadal za cel stawia sobie zmianę obowiązującej konstytucji. Projekt przewiduje wydłużenie mandatu Andrzeja Dudy o dwa lata, ale i uniemożliwia mu ubieganie się o reelekcję. Propozycja zyskała poparcie PiS. Przeciwna pozostaje opozycja.

– Można w ramach obowiązującej konstytucji przedłużyć kadencję do czasu, kiedy są możliwe bezpieczne wybory – mówi Borys Budka, lider Platformy Obywatelskiej.

Ugrupowania opozycyjne upierają się przy wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. To jednak – także w ocenie Jarosława Gowina – wiąże się z bankructwem państwa.

– Stan klęski żywiołowej wiąże się z kwestią odszkodowań, w tym ogromnych odszkodowań dla wielkich, zagranicznych koncernów – podkreśla lider Porozumienia, którego politycy nadal będą przekonywać opozycję do zmian w konstytucji.

– Inicjatywa ta była po prostu nierealna – akcentuje prof. Mieczysław Ryba.

Jarosław Gowin proponował także, by ewentualne głosowanie korespondencyjne przyjąć, ale przy założeniu, że nowe prawo wejdzie w życie za 3 miesiące. To oznaczałoby przesunięcie wyborów. I na to nie zgodziło się PiS.

TV Trwam News

drukuj