fot. twitter.com/bernacinski

Dr Ł. Bernaciński: Cieszy to, iż w różnych partiach, nawet tych, które wchodzą w skład koalicji rządowej, widać potrzebę zajęć edukujących do wartości, które pokazują młodemu społeczeństwu wartości, które są w Konstytucji RP

Z całą pewnością było to wyrażenie pewnego szacunku dla swoich wyborców. Podpisy pod projektem składali wyborcy różnych partii politycznych, w zasadzie niemal wszystkich zasiadających w polskim Sejmie. Bardzo nas cieszyła wypowiedź przedstawiciela Polskiego Stronnictwa Ludowego, który stwierdził, iż PSL stoi na stanowisku, że jedna obowiązkowa godzina religii lub etyki powinna być finansowana przez państwo. Nigdy tak nie było, bo od 1992 roku można było nie zapisywać dziecka ani na etykę, ani na religię, natomiast istniała niepisana zasada, iż wprowadza się lekcje religii, a lekcje etyki są alternatywą dla tych, którzy nie chcą się zapisać na religię. Dopiero z czasem wraz z przemianami społecznymi rodzice zaczęli nie zapisywać dzieci ani na jedne, ani na drugie zajęcia. Cieszy to, iż w różnych partiach, nawet tych, które wchodzą w skład koalicji rządowej, widać potrzebę zajęć edukujących do wartości, które pokazują młodemu społeczeństwu wartości, które są w Konstytucji RP – mówił dr Łukasz Bernaciński, członek zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

Decyzja Sejmu o kontynuowaniu prac nad projektem „Tak dla religii i etyki w szkole” to ważny sygnał, że głos obywateli wciąż ma znaczenie w debacie publicznej. Pomimo prób jego zablokowania przez Lewicę już na etapie pierwszego czytania, posłowie większości parlamentarnej zdecydowali o skierowaniu go do dalszych prac w komisjach. To otwiera drogę do realnej reformy, która może wzmocnić rolę wychowania moralnego i światopoglądowego w polskiej szkole.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego głosowania przede wszystkim dlatego, że niesie ono dużą dozę nadziei. Nie tylko społeczeństwo wyraziło poparcie dla dwóch lekcji religii lub etyki w tygodniu, ale także reprezentanci w parlamencie. Grupa posłów Lewicy złożyła wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu, chcieli nawet o nim nie rozmawiać. W związku z tym istniało ryzyko, iż posłowie koalicji rządowej będą chcieli odrzucić projekt przy pierwszej możliwej okazji. Na szczęście posłowie stanęli na wysokości zadania i wniosek Lewicy został odrzucony z bardzo dużym zapasem, a co za tym idzie, projekt został skierowany do dalszych prac w komisji edukacji – zaznaczył dr Łukasz Bernaciński.

Projekt „Tak dla religii i etyki w szkole” poparły Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej, Polskie Stronnictwo Ludowe i część Polski 2050. To pokazuje, że partie wyborcze słuchają swoich wyborców i widzą potrzebę zajęć edukujących do wartości.

Z całą pewnością było to wyrażenie pewnego szacunku dla swoich wyborców. Podpisy pod projektem składali wyborcy różnych partii politycznych, w zasadzie niemal wszystkich zasiadających w polskim Sejmie. Bardzo nas cieszyła wypowiedź przedstawiciela Polskiego Stronnictwa Ludowego, który stwierdził, iż PSL stoi na stanowisku, że jedna obowiązkowa godzina religii lub etyki powinna być finansowana przez państwo. Nigdy tak nie było, bo od 1992 roku można było nie zapisywać dziecka ani na etykę, ani na religię, natomiast istniała niepisana zasada, iż wprowadza się lekcje religii, a lekcje etyki są alternatywą dla tych, którzy nie chcą się zapisać na religię. Dopiero z czasem wraz z przemianami społecznymi rodzice zaczęli nie zapisywać dzieci ani na jedne, ani na drugie zajęcia. Cieszy to, iż w różnych partiach, nawet tych, które wchodzą w skład koalicji rządowej, widać potrzebę zajęć edukujących do wartości, które pokazują młodemu społeczeństwu wartości, które są w Konstytucji RP – odparł członek zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Minister Barbara Nowacka w swoim wpisie po głosowaniu nad projektem „Tak dla religii i etyki w szkole” zarzuciła PSL-owi i części Trzeciej Drogi współpracę z PiS-em i Konfederacją przy rzekomym pomyśle wprowadzenia przymusowych lekcji religii już od przedszkola. Tego rodzaju narracja, oparta na uproszczeniach i insynuacjach, ma jedno główne zadanie – wywołać oburzenie społeczne i zniekształcić rzeczywisty obraz proponowanych rozwiązań.

W tym przypadku manipulacja to zdecydowanie za słabe słowo, to jest jawna nieprawda. Projekt zakłada przywrócenie dwóch godzin lekcji religii po to, aby zrównać obciążenie edukacyjne. Mówi też o dwóch godzinach lekcji etyki i likwiduje tylko i wyłącznie możliwość nieposyłania dziecka na żadne z tych zajęć, co jest europejskim zadaniem. Najbliżej naszych rozwiązań są rozwiązania litewskie, gdzie istnieje obowiązek zapisania dziecka na zajęcia światopoglądowe, etyczne albo na zajęcia religii tego związku wyznaniowego, do którego się należy. W Polsce takiego rozwiązania nigdy nie było i także w tym projekcie nie ma, tutaj jest pełna dowolność dla wszystkich, na jaką religię rodzice chcą zapisać dziecko. W pozostałym zakresie projekt przenosi kompromis, który został zapisany w rozporządzeniu dotyczącym warunków organizowania lekcji religii z poziomu rozporządzenia do ustawy. Wielu posłów, omawiając ten projekt, oburzało się na niektóre zapisy, uznawało, iż tak nie może być, nie wiedząc, że to nie są nowe rozwiązania, one od 1992 roku funkcjonowały i nikomu nie przeszkadzały. Tak naprawdę dobry kompromis złamała dopiero minister Barbara Nowacka, wprowadzając swoje destrukcyjne zmiany. One w sensie formalnym nie obowiązują, ponieważ zostały uznane za niekonstytucyjne przez Trybunał Konstytucyjny. Polski rząd nie uznaje wyników Trybunału Konstytucyjnego i uważa, że wszystkie jego wyroki są nieistniejące, a w związku z tym wymagają, aby były wymagane niekonstytucyjne rozporządzenia minister edukacji – zauważył gość programu „Polski punkt widzenia”.

W ostatnim czasie obserwujemy coraz bardziej niepokojące działania podejmowane przez administrację oświatową wobec szkół, które próbują realizować lekcje religii zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Informacje docierające do Instytutu Ordo Iuris wskazują na zorganizowaną falę kontroli w placówkach, które zdecydowały się na wprowadzenie dwóch godzin religii tygodniowo albo nie podporządkowały się arbitralnym i nieobowiązującym wytycznym dotyczącym umieszczania religii wyłącznie na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej.

Do Instytutu Ordo Iuris docierają już informacje, iż rozpoczęły się kontrole tych szkół, które chciałyby lub wprowadziły dwie godziny lekcji religii, ale także tych placówek, które nie umieściły lekcji religii na pierwszej lub ostatniej godzinie zajęć. Chodzi także o szkoły wyznaniowe, gdzie 100 proc. dzieci jest zapisanych na lekcje religii. W tym wypadku kuratoria także chcą kontrolować i żądają wyjaśnień, dlaczego lekcja religii nie jest na początku lub na końcu dnia. Trzeba powiedzieć jasno, że każdy dyrektor stoi w obliczu ryzyka prawnego związanego z postępowaniem zgodnie z prawem, ponieważ każdy organ administracji publicznej powinien respektować orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. W hierarchii podrzędności może liczyć się z kontrolami, a być może postępowaniem dyscyplinarnym. Niemniej jednak jest mały promyk nadziei. Oczywiście Ordo Iuris będzie pomagać szkołom, które będą doznawać represji. Nie może być tak, iż państwo w imię woli politycznej represjonuje dyrektorów za postępowanie zgodnie z prawem – akcentował dr Łukasz Bernaciński.

radiomaryja.pl

drukuj