fot. pixabay.com

Część przepisów z tzw. Piątki dla zwierząt wprowadzona tylnymi drzwiami? Hodowcy mogą otrzymać dopłaty w zamian za deklarację rezygnacji z uboju rytualnego

Rząd chce wprowadzić część przepisów z tzw. Piątki dla zwierząt tylnymi drzwiami? Sprawa dotyczy kwestii uboju rytualnego. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, rząd nie chce zakazywać tego rodzaju uboju, jednak planuje promować tych, którzy sami z niego zrezygnują.

Gospodarze otrzymaliby dopłaty na hodowlę. Wcześniej musieliby jednak złożyć deklaracje, że ich odbiorcy nie stosują uboju rytualnego – taki zapis znalazł się w konsultowanym Planie Strategicznym Wspólnej Polityki Rolnej po 2022 roku. Producenci mają dziś rozmawiać w tej sprawie z resortem rolnictwa.

Monika Przeworska z Instytutu Gospodarki Rolnej podkreśla, że każde działanie na poprawę dobrostanu zwierząt jest dobre. Problem tkwi w szczegółach.

Każde działanie ukierunkowane na poprawę dobrostanu jest dobre. Problem tkwi w szczegółach. Jeśli hodowca chce skorzystać z programu Dobrostan plus w rozszerzonej wersji, będzie zobowiązany do podjęcia deklaracji, że zwierzęta z jego gospodarstwa nie trafią do ubojni dokonującej uboju rytualnego. Natomiast ubojnie wykonują ubój rytualny, ponieważ mają zawarte takie kontrakty handlowe. Jeżeli nie będą w stanie kupić z rynku zwierząt na ubój rytualny od danego sprzedawcy, to nie będą nim zainteresowani. Ewentualnie takie zwierzęta będą kupowane w niższej cenie. Hodowcy będą deklarowali, że przez 24 miesiące zwierzęta nie zostaną ubite, po czym okaże się, że nie będą mieli gdzie tych zwierząt sprzedać – zauważyła Monika Przeworska.

Wcześniej, po zapowiedziach rządu ws. tzw. Piątki dla zwierząt, rynek zareagował spadkami cen żywca wołowego. Budzący sprzeciw rolników pakiet rozwiązań leży od kilku miesięcy w sejmowej „zamrażarce”. To spowodowało, że ceny w skupie żywca udało się odbudować.

– Teraz mamy dobrą koniunkturę, cena się odbudowała, co jest wynikiem spokoju, jaki zapanował na rynku. Od kilku miesięcy nie słyszymy o tzw. Piątce dla zwierząt, chociaż hodowcy boją się powrotu do szkodliwego projektu. Biznes lubi ciszę. Cena obecnie jest stabilna, przy czym każda próba powrotu do tzw. Piątki dla zwierząt będzie powodowała, że nie będziemy atrakcyjnym partnerem do zawierania umów handlowych, w związku z czym obawiamy się, że ceny mogą zacząć spadać. Zobaczymy też, co przyniosą kolejne miesiące pandemii koronawirusa – wskazuje.

Monika Przeworska prognozuje, że na początku sporo osób zdecyduje się na złożenie wniosku o dopłatę.

– Hodowcy mogą wychodzić z założenia, że jest to dodatkowy pieniądz do produkcji, która przez wiele miesięcy funkcjonowała na granicy opłacalności. Pytanie, co będzie dalej, kiedy będziemy mieli do czynienia z pierwszymi sprzedażami zwierząt, które są utrzymywane w ramach dodatkowych płatności. Czy wtedy ubojnie nie będą odmawiały skupu takich zwierząt? Może nie będzie zapotrzebowania na mięso z uboju konwencjonalnego. Ciężko powiedzieć, jak rynek się zachowa – zaznaczyła Monika Przeworska.

 

RIRM

drukuj