fot. pixabay.com

Czarne chmury nad rolnictwem

Przegłosowana w Senacie ustawa o ochronie zwierząt sprawiła, że nad polskie rolnictwo nadciągnęły czarne chmury. Nowe przepisy uderzają w kilka sektorów gospodarki, a to w niedalekiej przyszłości może oznaczać tylko jedno – upadek polskiego rolnictwa.

W środę Senat przegłosował tzw. Piątkę dla zwierząt. Senatorowie podtrzymali propozycję rządu zakazującą hodowli zwierząt na futra z wyjątkiem królika i uboju rytualnego bydła. Zgodzili się także na ubój rytualny drobiu na eksport. Hodowcy drobiu i bydła mają wiele obaw. Pytają, gdzie ulokują nadprodukcję wołowiny i drobiu.

– Jeśli ona nie pójdzie do krajów muzułmańskich z uboju rytualnego halal i mięsa koszernego, to nie będzie na nią zbytu w Polsce. Będą produkować Holendrzy, Włosi, wołowinę produkują Francuzi i to jest dla nich na rękę, bo pozbędą się konkurenta, jakim jest Polska – zauważa rolnik Wojciech Dajnowski.

Z danych potwierdzonych przez Główny Inspektorat Weterynarii wynika, że stracimy 57 proc. całego eksportu drobiu i ponad 30 proc. całego eksportu wołowiny – zaznacza prezes związku „Polskie Mięso” Witold Choiński.

– W przypadku mięsa drobiowego mówimy o bezpośrednim eksporcie wartym prawie 6 mld złotych. W przypadku mięsa wołowego to ponad 2 mld złotych – wskazuje Witold Choiński.

Ucierpią także producenci zbóż i pasz.

– Rolnictwo to jest zestaw naczyń połączonych. Jeśli gdzieś zabraknie zbytu na zboże (a przecież zboże jest podstawowym surowcem do produkcji żywca, drobiu) to skutki tego będą – podkreśla wieloletni działacz „Solidarności” Rolników Indywidualnych Janusz Gargała

W krótkim czasie dojdzie do spadków cen żywca wołowego i drobiowego.

– Cena wołowiny jest już na skraju opłacalności dla rolnika. Ona w sklepie kosztuje 40 złotych za kilogram, rolnik dostaje 7 złotych i musi ponieść ogromne koszty związane z hodowlą bydła – mówi Wojciech Dajnowski.

W dalszej perspektywie padną też hodowle. Z niepokojem w przyszłość, mimo obiecanych przez rząd rekompensat, patrzą hodowcy zwierząt futerkowych.

– Jeżeli branża zostanie zamknięta, nie zdążymy się przebranżowić, bo to będzie krótki czas i tak naprawdę 80 proc. osób zostanie zwolnionych – podkreśla Marcin Jaworski, dyrektor zakładu zajmującego się przemysłem futrzarskim.

Zamknięcie hodowli spowoduje, że resztki zwierzęce będą musiały być poddane utylizacji. Za ten sektor odpowiadają w naszym kraju zagraniczne firmy i to one na tym zarobią. Ustawa trafi teraz do Sejmu, a następnie do podpisu prezydenta. Środowiska rolnicze liczą, że Andrzej Duda ustawę zawetuje.

 

TV Trwam News

drukuj