fot. arch.

Chrońmy życie od poczęcia! W Polsce zamrożonych jest prawie 200 tysięcy zarodków ludzkich

W Polsce jest prawie 200 tysięcy zamrożonych zarodków ludzkich, czyli dzieci na pierwszym etapie życia. Regularnie rośnie liczba zarodków przechowywanych na potrzeby metody in vitro.

Od połowy 2024 roku procedura in vitro jest ponownie finansowa przez państwo. Ustawę liberalno-lewicowej koalicji podpisał prezydent Andrzej Duda. Dla budżetu to koszt pół miliarda rocznie. Rządzący chwalą się skutecznością programu.

– To jest niezwykle szlachetna działalność ze strony państwa i niezwykle ważna procedura – mówił Mariusz Witczak, poseł KO.

Ministerstwo Zdrowia wyliczyło, ile osób skorzystało z państwowego finansowania in vitro.

„U 39 344 par rozpoczęto procedurę zapłodnienia pozaustrojowego (…) uzyskano 21 052 ciąże kliniczne (…) urodziło się 7 047 dzieci” – podał resort zdrowia.

Jednak ani posłowie, ani resort zdrowia nie chwalą się innym, ale bardzo ważnym wskaźnikiem. „Nasz Dziennik” dotarł do informacji, że zamrożonych zarodków, czyli dzieci na najwcześniejszym etapie życia, na koniec 2024 roku jest już prawie 200 tysięcy. To o 40 tysięcy więcej niż na koniec 2023 roku. Te dane szokują.

– To jest ogromna liczba. Miasto wielkości Rzeszowa jest zamrożone. Nie możemy przejść obojętnie wobec tej sprawy i tego bólu – powiedział Jacek Kotula, obrońca życia.

Każdemu dziecku – niezależnie czy poczętemu naturalnie, czy przez in vitro – należy się miłość, szacunek i godność. Jednak przy metodzie sztucznego zapłodnienia powstaje wiele istnień, ale tylko jedno ma szanse na urodzenie – pozostałe są zamrażane na nieokreślony czas.

Zwolennicy in vitro przekonują, że przechowywane zarodki czekają na swoją szansę. Jak jest naprawdę? Dla „Naszego Dziennika” opowiedziała o tym dr Grażyna Rybak, prezes Mazowieckiego Oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

„Pacjenci, którzy przeszli procedurę in vitro i pozostawili w bankach swoje >>nadliczbowe<< zarodki, często po latach odbierają telefony z klinik z prośbą o decyzję: odebrać, przenieść, zapłacić za dalsze przechowywanie albo zgodzić się na zniszczenie” – zaakcentowała dr Grażyna Rybak.

Powszechne uznawanie in vitro za metodę leczenia niepłodności jest błędne – zwróciła uwagę Magdalena Guziak-Nowak z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

– Tak naprawdę omijamy przyczyny niepłodności, czyli się z nimi nie rozprawiamy, czyli ich nie leczymy. Kobieta, która urodzi dziecko w wyniku procedury in vitro, nadal jest kobietą niepłodną – wskazała Magdalena Guziak-Nowak.

Strona lewicowa zabiega o dostępność in vitro, ale jednocześnie chce zabijania nienarodzonych dzieci, nawet na późnym etapie ciąży.

To uderzenia w najważniejsze prawo: prawo do życia – przypomniał poseł Bartłomiej Wróblewski z PiS.

– Lewica uważa, że wszystko, co jest przed momentem urodzenia, jest kwestią prywatności ludzkiej, a więc można życiem ludzkim – niezależnie czy chodzi o zarodki, czy chodzi o dziecko przed urodzeniem – w sposób dowolny dysponować – podsumował poseł Bartłomiej Wróblewski.

Nowy marszałek Sejmu z Lewicy, postkomunista Włodzimierz Czarzasty, zapowiedział, że na początku roku mogą ruszyć prace nad przepisami, które pozwolą na zabijanie nienarodzonych dzieci na życzenie.

TV Trwam News

drukuj