fot. flickr.com

Bułgaria i Chorwacja zostały przyjęte do tzw. przedsionka euro, czyli mechanizmu kursu walutowego ERM II

Bułgaria i Chorwacja zostały przyjęte do tzw. przedsionka euro, czyli mechanizmu kursu walutowego ERM II. Komisja Europejska wskazała, że to kamień milowy w dążeniach tych państw do członkostwa w strefie euro. Może się to stać w 2023 roku.

Bułgaria i Chorwacja muszą teraz uczestniczyć w mechanizmie bez poważnych napięć, szczególnie bez dewaluacji kursu ich walut względem euro. Chodzi o co najmniej dwuletni okres. Po tym czasie będą mogły zakwalifikować się do przyjęcia wspólnej waluty.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości oraz ekonomista dr Zbigniew Kuźmiuk ocenił, że włączenie Bułgarii i Chorwacji do mechanizmu stabilizacji walutowej może być dla tych krajów ryzykowne.

– To jest okres na dostosowanie się gospodarki do określonego kursu, jeżeli robi się to jeszcze w trudnych warunkach kryzysu, to sytuacja jest typ trudniejsza. To jest swoisty eksperyment na społeczeństwach tych krajów. O ile jeszcze Chorwacja jest jeszcze troszeczkę zamożniejszym krajem, to Bułgaria, przyjęta dość późno do Wspólnoty, jest jednym z najbiedniejszych, nawet najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej. Ten eksperyment może wywołać wręcz protesty społeczne. Dziwię się rządom tych dwóch krajów, że próbują w takim eksperymencie uczestniczyć – powiedział dr Zbigniew Kuźmiuk.

Bułgaria pretendowała do przedsionka euro od połowy 2018 roku. Od tego czasu bułgarskie władze mówiły o kolejnych datach włączenia kraju do tej struktury, ale terminy były kilkakrotnie przekładane.

Z kolei Chorwacja złożyła formalny wniosek o przyjęcie do europejskiego mechanizmu stabilizacji walutowej w lipcu 2019 roku.

RIRM

drukuj