Będzie dymisja Jacka Dobrzyńskiego?
Według dokumentów IPN, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński służył w ORMO. Opozycja domaga się wyciągnięcia konsekwencji.
ORMO, czyli Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej.
– Była to paramilitarna organizacja społeczna wspierająca milicję obywatelską, powołana uchwałą Rady Ministrów w roku 1946 – wskazał historyk wrocławskiego oddziału IPN, Marek Gadowicz.
Celem tej organizacji było utrwalanie systemu komunistycznego w Polsce.
– Zwłaszcza w latach 80., kiedy generał Wojciech Jaruzelski 13 grudnia 1981 roku wprowadził stan wojenny, to Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej wspierała de facto reżim komunistyczny, a pośrednio wspierała również Rosję bolszewicką, wspierała Związek Sowiecki. Można powiedzieć, że ORMO wraz z Milicją Obywatelską, wraz ze Służbą Bezpieczeństwa, z innymi formacjami, de facto ci ludzie bronili systemu komunistycznego w Polsce i występowali przeciwko tym, którzy walczyli o naszą wolność, czyli przeciwko całemu środowisku „Solidarności” – zaznaczył dyrektor lubelskiego IPN, dr Robert Derewenda.
Z dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że członkiem ORMO był obecny rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński. Należał także do komunistycznego Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Służby w ORMO przez Jacka Dobrzyńskiego broni Andrzej Szejna z Lewicy.
– Jest wiele osób, które działały i pracowały tam z pobudek czysto patriotycznych – stwierdził Andrzej Szejna.
Dziś pada pytanie, czy osoba o takiej przeszłości może pełnić tak wysokie stanowisko w resorcie odpowiedzialnym za służby.
– Nie wyobrażałem sobie, że osoba o takiej przeszłości może być rozważana na tak istotne stanowisko z dopuszczeniem do najwyższych klauzul tajemnic państwowych – człowiek, który służył w formacji utrzymującej system komunistyczny w Polsce. Pan Dobrzyński uczestniczył w procederze nie tyle ujawnienia danych prof. Cenckiewicza, co wykorzystywania ich do walki politycznej – zaznaczył Paweł Jabłoński.
Jacek Dobrzyński w odpowiedzi na te informacje w mediach społecznościowych żali się na hejt i twierdzi, że realizował swoje pasje.
„[…] nikomu krzywdy nie zrobiłem i nie mam powodów do wstydu. To wszystko cenckiewiczowskim akolitom dało parę do ataków na mnie i moją rodzinę. Wyrzucając swoje frustracje życzyli mi wszystkiego najgorszego łącznie ze śmiercią. Jeżeli myślicie, że te plugawe wylewanie na mnie cystern hejtu i pomyj powstrzymają mnie od bieżących aktywności, to jesteście w błędzie. Waszych gróźb się nie ulęknę – napisał w mediach społecznościowych Jacek Dobrzyński.
Oburzenia informacjami o przeszłości Jacka Dobrzyńskirgo nie kryje Konfederacja.
– Mnie to nie dziwi. Premier Donald Tusk opiera współpracę na ludziach starego systemu i chciał, żeby marszałkiem Sejmu był czerwony komunista – wskazał Krzysztof Mulawa.
Podobne głosy słyszymy w Prawie i Sprawiedliwości.
– Marszałkiem Sejmu – drugą osobą w państwie – jest osoba, która miesiąc po stanie wojennym wstąpiła do PZPR – mówił Michał Wójcik.
– Mi się wydaje, że ministerstwo i pełnomocnik ds. służb specjalnych powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski – podkreślił Paweł Sałek.
Wszystko wskazuje na to, że dymisji nie będzie. Rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził, że służba w ORMO nie jest czymś, co mocno obciąża Jacka Dobrzyńskiego.
TV Trwam News



