fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

Bariera strachu pęknie

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Małgorzata Goss

Czy Fundacja Lux Veritatis złożyła już wniosek w sprawie koncesji dla Telewizji Trwam w ponownym konkursie o ostatnie cztery miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym?

– Termin złożenia oferty upływa pod koniec lutego, więc mamy jeszcze sporo czasu.

Fundacja wystąpi o dwa kanały telewizyjne, jak zapowiadała wcześniej? Ten drugi miał się nazywać TVM1 i być przeznaczony dla młodzieży.

– Z tym jest problem, ponieważ Krajowa Rada z góry wyznaczyła, jakie telewizje mogą się ubiegać o ostatnie cztery miejsca. Wymieniła kanał edukacyjno-poznawczy, filmowy, społeczno-religijny i przeznaczony dla dzieci. Nie przewidziała miejsca na program dla młodzieży. Dlaczego? Czy młodzież ma formować spółka Lemon Records czy inne ich programy muzyczne? Media powinny być środkami komunikacji społecznej, służyć poszukiwaniu prawdy, gromadzić wspólnotę. Młodzieży bardzo jest potrzebna telewizja, która właściwie kształtowałaby osobowość młodych ludzi. Jest też wiele innych pytań, np. mówi się o trzech multipleksach niekodowanych i trzech kodowanych, czyli płatnych. Zapytajmy, dlaczego mają być kodowane. Jest także coś, o czym w Polsce w ogóle się nie mówi. Otóż w systemie DVB-T1, który wprowadzono u nas, na multipleksie znajduje się osiem miejsc, podczas gdy na Ukrainie przyjęto system DVB-T2, który pozwala umieścić na multipleksie nie osiem programów, ale szesnaście. W Polsce Emitel robi próby w tym kierunku. Wydawało się nam, że jak przejdziemy z telewizji analogowej na multipleks cyfrowy z ośmioma kanałami, to będzie prawdziwa rewolucja, a teraz okazuje się, że technologia poszła jeszcze dalej i można mieć tych kanałów szesnaście na multipleksie! Pytajmy więc, dlaczego w Polsce mamy mieć tylko osiem kanałów i tylko takie stacje, jakie namaści Krajowa Rada. Na świecie trwa wielka rewolucja kulturowa, walka o wpływ na człowieka, o jego duszę, żeby nim manipulować. Lewa strona tę wojnę wygrywa bez jednego wystrzału, bo dzięki dominacji w mediach opanowuje ludzkie umysły. Nawet szkoły zamiast formować – deformują osobowość młodych ludzi. Tę walkę z cywilizacją łacińską, z cywilizacją chrześcijańską dostrzegam na każdym kroku, w tym, jak traktuje się rodzinę i jak próbuje się definiować małżeństwo, w odchodzeniu od prawa naturalnego. Prawo naturalne jest prawem Bożym! Bóg wszczepił w ludzką naturę pewne zasady, reguły życia, bez przestrzegania których człowiek ginie.

Przewodniczący KRRiT Jan Dworak przedstawia tę sprawę odwrotnie, twierdząc, że to on i Krajowa Rada są atakowani przez katolików, „Nasz Dziennik”, Telewizję Trwam, Radio Maryja, polityków oraz księży. Domaga się, by prokurator z urzędu bronił go przed krytyką, a instytucje odpowiedzialne za praworządność roztoczyły ochronny parasol nad przydzielaniem koncesji.

– To tak, jakbym słuchał kogoś, komu tęskno do ustroju totalitarnego, gdzie decyzje zapadają ponad prawem, ponad społeczeństwem, ponad Narodem. Może chce być dyktatorem? To bardzo niebezpieczne. W demokracji mamy prawo, a nawet obowiązek kontrolować tych, którym oddajemy władzę. Władza zaś powinna polegać na służeniu Narodowi, a nie na panowaniu nad Narodem. Byłoby ogromnie niebezpieczne, gdyby pragnienia pana przewodniczącego zostały wcielone w życie, bo w miarę postępów apetyt rośnie. Organizują już komisję przeciwko „mowie nienawiści”, żeby szperać, szukać, wyciągać „krytykantów”, włączając w to kontrolowanie kazań księży. Widzę tu bardzo niebezpieczne trendy. A przypomnę tylko, co postanowił skład sędziowski WSA w sprawie Telewizji Trwam. Wprawdzie sąd w 3-osobowym składzie przegłosował stosunkiem głosów 2:1, że nie było nadużyć ze strony Krajowej Rady, ale trzeci sędzia złożył zdanie odrębne, które obszernie uzasadnił, jasno pokazując rażące łamanie prawa. Słyszałem na własne uszy, jak jeden z pozostałych sędziów rzucił na rozprawie: „Kto by przeczytał te wszystkie dokumenty?!”. Orzekli, jak zrozumiałem, bez przeczytania całości materiału. A ten trzeci sędzia zadał sobie trud, przeczytał i wygłosił zdanie odrębne, przyznając rację Fundacji Lux Veritatis. A zatem – mówiąc ewangelicznie – znalazł się sędzia sprawiedliwy, który przyznał, że wyrządzono nam krzywdę.

Sprawę rozstrzygnie Naczelny Sąd Administracyjny, do którego trafiła skarga kasacyjna Fundacji od wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego. Tymczasem chcą zaangażować służby państwowe do tłumienia głosów krytyki.

– Tłumienia dialogu, powiedziałbym. I prawdy. Obyśmy nie poszli w kierunku totalitaryzmu. Eutanazja ukryta jest już praktykowana w Ameryce i Kanadzie, a w niektórych krajach wręcz jawna. Chcą szybko rozprawić się z Polską, bo ten 40-milionowy Naród przeszkadza. Dlatego nas rozpracowują, niszczą gospodarkę. Rozpraszają młodzież – niech wyjeżdża za chlebem. Polikwidowali wielkie zakłady, bo to w dużych zespołach ludzkich rodzą się bunty przeciwko reżimom. W świecie coraz bardziej panoszy się dyktatura liberalizmu. Przestrzega przed nią Ojciec Święty Benedykt XVI, przestrzegał Jan Paweł II. Prezydent Obama, składając przysięgę, wypowiedział słowa: „Tak mi dopomóż Bóg”. Trzeba zapytać, jaki Bóg? Skoro jest za aborcją, nawet tą późną, w 9. miesiącu życia dziecka, za układami jednopłciowymi na prawach małżeństwa. Jaki to Bóg? Wielu nie zwróciło uwagi na wypowiedź ks. kard. Francisa George’a z Chicago. Widząc tę rosnącą nienawiść do Jezusa Chrystusa, do Kościoła, on powiedział tak: „Jak dalej tak pójdzie, to ja jeszcze, mam nadzieję, umrę w łóżku, ale już mój następca – w więzieniu, a jego następca zostanie męczennikiem”. To wszystko zmierza w kierunku prześladowania ludzi, którzy chcą żyć w prawdzie, w zgodzie z prawem naturalnym, z prawem Bożym. To, co się dokonuje dzisiaj, jest wbrew naturze. I w te zmagania wpisuje się walka o media.

Ksiądz Adam Boniecki wyraził pogląd, że prawda powinna się obronić siłą samej prawdy, sugerując, że walka o media, o porządek etyczny w wymiarze państwowym czy światowym jest niewskazana, wręcz szkodliwa.

– Pan Jezus powiedział: „Wy będziecie mi świadkami aż po krańce ziemi”. Nie powiedział, że prawda ma zostać sama, tylko że my mamy być jej świadkami. A więc my musimy się zaangażować. Nasza walka o media to walka o to, aby chrześcijańskie świadectwo popłynęło na cały świat, bo świat jest dziś globalny. Ojciec Święty nadesłał list w dwudziestą rocznicę Radia Maryja, a w lipcu powiedział wprost, że pozdrawia Rodzinę Radia Maryja modlącą się na Jasnej Górze o katolickie media. Wiem także, że podczas naszej pielgrzymki do Rzymu 7 listopada Ojciec Święty zrobił wszystko, byśmy byli jak najlepiej przyjęci, co świadczy o jego poparciu dla nas. To, że Mszy św. przewodniczył najbliższy współpracownik Papieża – sekretarz stanu, te wszystkie „znaki” nie tylko w Bazylice św. Piotra przy ołtarzu. W dyplomacji liczy się także to, kto jest zaproszony do ołtarza, razem z Papieżem stoją osoby najważniejsze (rossi), które on sam zaprasza. Ważne też, kto przemawiał przy ołtarzu, a nawet to, że ołtarz był ozdobiony tak jak na celebry papieskie. I słowa sekretarza stanu. On przecież nie mówi we własnym imieniu, lecz reprezentuje Stolicę Apostolską. W dyplomacji wszystko się liczy. I to zostało powiedziane. Bardzo ważne, że cztery razy upomniał się o Telewizję Trwam Episkopat Polski in gremio, Rada Stała Episkopatu i poszczególni biskupi, ks. kard. Stanisław Dziwisz, ks. kard. Stanisław Nagy, przewodniczący Konferencji Episkopatu, przewodniczący komisji Episkopatu ds. mediów, ks. abp Sławoj Leszek Głódź odpowiedzialny za Telewizję Trwam. I co? I nic. Jakby głos Kościoła się nie liczył, nie biorą go pod uwagę.

Jak zatem rozumieć przekaz płynący z Krajowej Rady, że „Telewizja Trwam nie jest medium katolickim, bo nie ma asystenta kościelnego”?

– Ktoś, kto podpowiada Krajowej Radzie, chyba nie do końca orientuje się, po prostu jest niedokształcony w tej dziedzinie. Asystent kościelny – przecież to medium prowadzi zgromadzenie redemptorystów! Tu jest nie jeden asystent kościelny, ale – można powiedzieć – wielu. Może oni by chcieli nam wyznaczyć asystenta kościelnego? Może z TVN?

Blisko 2,5 mln osób podpisało się za koncesją dla Telewizji Trwam. Podpisów nadal przybywa?

– Oczywiście, wciąż trwa akcja zbierania podpisów. Do tych 2,5 mln trzeba jeszcze doliczyć rodziny. Poza tym wciąż są ludzie, którzy mówią, że podpisaliby się, ale nikt do nich nie podszedł. Inni znowu wyznają otwarcie, że boją się podpisać, bo trzeba podać wszystkie dane osobowe, a oni obawiają się np. utraty pracy albo że im zabiorą emeryturę.

To lęk jak za komunizmu, gdy za odmienne poglądy władza represjonowała.

– Ludzie boją się, ale do czasu. W pewnej chwili bariera strachu pęknie.

Były prezes Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych zarzucił ostatnio publicznie Telewizji Trwam, że został nieprawdziwie oskarżony na antenie o zmianę katolickich poglądów w sprawach etycznych. Z kolei na łamach jednej z gazet stwierdził, że niegdyś Ojciec zapowiedział mu, że go zniszczy. Ojciec rozdaje polityczne karty?

– Każdy z nas ma prawo obserwować polityków, którym oddajemy władzę. Mamy prawo, a nawet obowiązek oceniać ich działania od strony moralnej. To nie znaczy, że sięgamy po władzę. Polityka to jest roztropna troska o dobro wspólne. Bardzo często ci, którzy nazywają siebie politykami, nadużywają władzy. Nagonka na mnie trwa od początku, gdy zaczynałem tworzyć Radio Maryja. Pamiętam, jak postawiłem pierwszą wieżę antenową, teren był jeszcze nieogrodzony, i ktoś podjeżdża pod tę wieżę, mignął mi legitymacją i pyta, co tam jest u góry. Jego aroganckie zachowanie kazało mi być ostrożnym, więc odpowiedziałem: „Proszę sobie wejść i zobaczyć!”. Nazajutrz zobaczyłem pierwsze szkalujące artykuły w „Gazecie Wyborczej”. Ja jeszcze wtedy nie znałem tej gazety, bo pracowałem poza Polską. A potem zaczęła się, także w innych mediach, nagonka. Pamiętam, gdy już Radio rozpoczęło nadawanie, znajomy kapłan, doktor teologii ze Szwajcarii, z którym modliliśmy się razem w maleńkiej kaplicy przed Matką Bożą, przerwał nagle modlitwę i mówi: „Oni cię zabiją, oni ci tego nie darują!”. Zapytałem, dlaczego. A on na to: „Bo oni nie darują mediów. Ja znam te struktury, zabiją cię w mediach!”. I tak się dzieje. Od początku sączą kłamstwa, oszczerstwa. Wiedzą, jak psychologicznie działać na ludzi, więc piszą, że mam ogromne pieniądze, opływam w dostatki, maybachy, apartamenty i tym podobne głupstwa. Ktoś na antenie kiedyś opowiadał, że w moim rodzinnym mieście przyszli do niego z jednej stacji i dawali półtora tysiąca złotych, żeby powiedział coś złego na mnie, ale on się nie zgodził. Chcą odebrać dobre imię. To, co usłyszałem, wpisuje się w tę kampanię i współbrzmi z zachowaniem przewodniczącego Krajowej Rady. Proszą, żeby im dać ochronę, czują się prześladowani. Jest na to takie powiedzenie: Kat robi z siebie ofiarę, a z ofiary – kata. Nigdy nie mówiłem, że kogoś zniszczę, byłoby dla mnie straszne nawet tak pomyśleć. Człowiek nigdy nie powinien niszczyć człowieka, a tym bardziej jest to obce katolikowi i kapłanowi. Nigdy w życiu, jak długo sięga moja pamięć, nie użyłem sformułowania „ja cię zniszczę”. To jest nieprawdą. A co do tej i innych wypowiedzi, to można wiele mówić, ale ja milczę. Na pewnym etapie nabrałem dystansu do wielu spraw. Wychodzę z założenia, że jeśli masz coś do kogoś, to przyjdź i powiedz. Nawet jeżeli masz żal, upomnij twego brata w cztery oczy, a później przy świadku, a wreszcie powiedz Kościołowi. Ale nie chodź do pogan, bo katolicy nie mogą się tak zachowywać. Nie mogą chodzić do pogan i jeszcze mówić nieprawdę. Nam w Polsce potrzeba rozmowy ze sobą, nawet jeśli mamy różne poglądy na pewne sprawy. Media mają służyć wzajemnemu komunikowaniu się. My mamy się między sobą dogadywać, a nie dogadywać sobie nawzajem. Nie podoba mi się, gdy słyszę ludzi pretendujących do wysokiej pozycji w hierarchii społecznej, którzy nawzajem sobie ubliżają w mediach. Wpisują się tym w to szatańskie „divide et impera” – dziel i rządź. Jest takie polskie przysłowie: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Trzeba dążyć do zgody na fundamencie prawdy.

Czy wysunięcie tych zarzutów przez Giertycha w momencie, gdy rozpoczął się konkurs o ostatnie cztery miejsca na multipleksie 1, może być wykorzystane przeciwko Telewizji Trwam?

– Zważywszy na szum robiony wokół tej sprawy, to się w jakiś sposób wpisuje w kampanię, która ma nas zdyskredytować. Ale może to być także próba odwrócenia uwagi od tego, co dzieje się w Sejmie. Przecież teraz izba pracuje nad uznaniem układów homoseksualnych oraz nad testamentem życia i eutanazją. Może więc media chcą tym sporem odwrócić uwagę opinii publicznej, aby ktoś inny przeprowadził swoje? Nad przygotowaniem tego rodzaju manewrów pracują sztaby specjalistów od manipulacji.

Był Ojciec wielokrotnie obrażany w mediach. Składał Ojciec jakieś skargi do sądu?

– Proszę zobaczyć, jak Papież jest atakowany, jest chyba najbardziej atakowaną osobą w świecie. W Polsce atakuje się ludzi Kościoła i patriotów, którzy chcą coś zrobić. Nie prowadzi się z nimi dialogu na argumenty, ale obrzuca inwektywami. Nigdy nie poskarżyłem się do sądu, gdy mnie obrażano, bo jak bym się czuł jako kapłan, występując przeciwko komuś? W Piśmie Świętym stoi wyraźnie: nie chodźcie do pogan do sądu w swoich sprawach! Ja wiem, że żyje się krótko na tej ziemi i będzie Sąd Ostateczny, na którym każdy zda sprawę, ja też. Mogę się nie zgadzać z czyimś postępowaniem, ale kiedy będzie potrzebował ode mnie pomocy, to ja mu pomogę, tak jak uczył Pan Jezus. Z drugiej strony bywają sytuacje, gdy do sądu trzeba wystąpić, bo chodzi o ważne dla chrześcijan sprawy. Pamiętam, jak ks. Zdzisław Peszkowski wystąpił o obronę dobrego imienia Ojca Świętego przeciwko jednej z gazet. I co, czy Ojca Świętego przeprosili? Gdybym chciał iść ze swoją sprawą do sądu, to musiałbym złożyć tysiące skarg. Rocznie otrzymujemy ok. 3 tys. takich wypowiedzi w gazetach, nie mówiąc już o telewizji i radiu. Musiałbym nie wychodzić z sądu. Lepiej zatem zająć się przemianą sumień, aby były prawe. To jest praca na lata. Gdyby media służyły tej sprawie, Polska lśniłaby, stałaby się przykładem dla świata, a Polacy byliby arystokratami ducha.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj