fot. PAP/Paweł Supernak

B. Kempa: Ws. migracji rząd Włoch doszedł do tego samego wniosku, co my

Minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa powiedziała, że w sprawie migracji obecny rząd Włoch doszedł do tego samego wniosku, co Polska wcześniej. Tak odpowiedziała w Rzymie na pytanie PAP, jak ocenia nową, zaostrzoną politykę migracyjną rządu Włoch.

„Włosi i rządzący tym krajem doszli do tego samego wniosku, do którego my doszliśmy kilka lat temu, tyle że my stanowczo przeciwstawialiśmy się przymusowej relokacji, ale jednocześnie nie mówiliśmy >>nie, bo nie<< bez uzasadnienia, tylko naszym uzasadnieniem było zorganizowanie w sposób instytucjonalny pomocy na miejscu” – oświadczyła polska minister w poniedziałek w Rzymie.

Dodała następnie: „Kiedy we wtorek będę rozmawiać z włoskim wiceministrem spraw zagranicznych Guglielmo Picchim, też chcę się podzielić naszymi doświadczeniami w sposób bardzo rzeczowy, bardzo spokojny, zaproponować, byśmy może połączyli wysiłki. To jest zawsze możliwe, dlatego że wiemy, że Włosi ponoszą w tej chwili bardzo duże koszty finansowe, ale też społeczne migracji w ostatnich latach”.

„Jest to też nasz partner w Unii Europejskiej, ale trzeba wiedzieć jedno i będziemy o tym też jutro rozmawiać: ludność Afryki za kilkadziesiąt lat będzie stanowiła, jak mówią eksperci, może nawet niemal połowę ludności świata. Naprawdę Europa dopiero stoi przed potężnym zjawiskiem migracji, jeśli nie zorganizuje się w ramach dobrej, mądrej, przemyślanej pomocy rozwojowej, a tego bez woli państw członkowskich nie będzie” – stwierdziła Beata Kempa.

„Zmiana tego myślenia – wskazała – jest świetną okazją do tego, byśmy już zaczęli rozmowy, jak zorganizować się bardzo odpowiedzialnie, bo pomoc trzeba nieść racjonalnie, i jak być o krok przed przemytnikami” migrantów.

„Jeśli razem tego nie zrobimy, przyjdzie nam leczyć jeszcze gorsze skutki. Z tego też i Włosi, i Grecy przede wszystkim, ale i Niemcy, Hiszpanie, Francuzi zdają sobie coraz częściej sprawę” – oceniła.

Jak zauważyła Beata Kempa, „często w Europie jesteśmy posądzani o to, że nie mamy serca, że nie chcemy przyjmować uchodźców, że nie chcemy godzić się na przymusową relokację”.

„To również wybrzmiało we Włoszech, a Włosi ponoszą naprawdę bardzo duże skutki migracji i my to dostrzegamy. Dostrzegaliśmy to również w Grecji, tam zdecydowaliśmy się na pomoc w obozach dla uchodźców” – dodała.

Podkreśliła, że coraz więcej krajów rozumie potrzebę pomocy na miejscu.

W auli św. Jana Pawła II minister otworzyła wystawę na temat polskiej pomocy humanitarnej na świecie.

PAP/RIRM

drukuj