fot. PAP

Alarmy powodziowe na Podbeskidziu

Alarmy powodziowe zostały ogłoszone w nocy z czwartku na piątek w powiecie Sucha Beskidzka w Małopolsce i na Żywiecczyźnie (Śląskie), a także w gminach Skoczów, Wisła, Ustroń i Brenna na Śląsku Cieszyńskim – wynika z informacji strażaków.

W rejonie Suchej Beskidzkiej we znaki najmocniej dawały się mieszkańcom lokalne potoki. Z kilku zalanych mieszkań strażacy ewakuowali ponad 20 osób, którzy zostali umieszczeni w budynku starostwa i schronisku młodzieżowym. „W ciągu nocy odnotowaliśmy około 200 zdarzeń. Udrażnialiśmy przepusty i wypompowywaliśmy wodę z piwnic. Na szczęście rzeki opadają” – powiedział w piątek rano rzecznik suskich strażaków Łukasz Białończyk.

Strażacy ratowali zagrożone miasto Żywiec. Przy budowie mostu w centrum miasta drogowcy rozebrali część wału na rzece Sole. Groziło, że spiętrzone wody wedrą się tamtędy do miasta. Strażacy zasypywali wyrwę głazami. Ogółem interweniowali w powiecie ok. 150 razy.

Na Śląsku Cieszyńskim stan alarmowy przekroczyła rzeka Wisła w miejscowościach Wisła, Ustroń i Skoczów, Brennica w Brennej i Olza w Cieszynie. Strażacy poinformowali, że do odwołania zamknięty został most drogowy na Wiśle, który łączy centrum z osiedlem położonym za rzeką. Stany alarmowe przekroczone są również w powiecie bielskim. W okolicach Bielska-Białej wylewają lokalne potoki m.in. w Szczyrku, Buczkowicach, Wilkowicach, Porąbce i Czechowicach-Dziedzicach.

„To była niespokojna noc. Wciąż napływały zgłoszenia o podtopieniach piwnic. Lokalnie mogą też wystąpić utrudnienia na drogach” – powiedział dyżurny bielskiej straży pożarnej. W rejonie Wadowic w Zachodniej Małopolsce strażacy nocą przede wszystkim udrażniali przepusty i wypompowywali wodę z kilkunastu piwnic.

 Poziom Skawy, głównej rzeki w rejonie, jest wysoki, ale jak wynika ze słów strażaków, zagrożenie wywołują przede wszystkim lokalne potoki jak Choczenka w Wadowicach, czy Frydrychówka w gminie Wieprz, która przestała mieścić się w korycie. W powiecie pogotowie przeciwpowodziowe zostało wprowadzone w gminie Stryszów. Z powodu wysokiego stanu wody w Wiśle nieczynna jest przeprawa promowa na drodze powiatowej ze Spytkowic do Poręba Żegoty.

Po nocnych opadach deszczu rzeki w Małopolsce przekraczały w piątek rano stany alarmowe w 29 miejscach. Strażacy interweniowali w ciągu ostatniej doby ponad 1,6 tys. razy. W całym regionie ewakuowano w sumie 51 osób – podał rzecznik wojewody Jan Brodowski. Bez prądu jest wciąż ok. 38,5 tys. mieszkańców Małopolski.

Alarmy przeciwpowodziowe obowiązują w czterech powiatach: myślenickim, suskim, nowosądeckim i tarnowskim oraz w siedmiu gminach: Biecz, Bobowa, Gnojnik, Krościenko, Łapanów, Skawina i Szczawnica. W 12 przypadkach władze lokalne ogłosiły pogotowie przeciwpowodziowe. Strażacy mieli najwięcej pracy w powiatach: limanowskim, nowosądeckim i nowotarskim. W Nowym Sączu w nocy workami z pisakiem umacniali wały przy ulicach Lwowskiej i Baczyńskiego.

„Trudna jest sytuacja w Jordanowie, gdzie zagrożone zalaniem są zakłady pracy. Tam wysyłamy pluton przeciwpowodziowy” – powiedział rzecznik małopolskiej straży pożarnej Sebastian Woźniak. W Barcicach (powiat nowosądecki) ze względu na ryzyko wystąpienia osuwiska strażacy ewakuowali mieszkańców dwóch budynków, w Dąbrowie (pow. nowosądecki) ewakuowano 10 pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej, w Suchej Beskidzkiej (pow. suski) – 15 osób z trzech budynków, a w Osieczanach (pow. myślenicki) – 12 osób z domków letniskowych.

Jak podaje straż w Krzyszkowicach (pow. myślenicki) wezbrany potok porwał samochód, podróżujący nim opuścili pojazd o własnych siłach. W miejscowości Kamienica w powiecie limanowskim rzeka Kamienica podmyła most na drodze wojewódzkiej 968. Z powodu opadów i silnego wiatry bez prądu jest wciąż ok. 38,5 tys. odbiorców w: Krakowie, Tarnowie oraz w gminach: Nowy Sącz, Nowy Targ, Limanowa, Bochnia, Dąbrowa Tarnowska i Tuchów.

Jak poinformował Jan Brodowski, stany alarmowe przekroczone są na 29, a ostrzegawcze na 16 wodowskazach. „Główne rzeki pozostają w swoich korytach. Nigdzie nie doszło do przerwania wałów. Nie ma ofiar, w całym regionie ewakuowano 51 osób” – powiedział rzecznik wojewody. Według synoptyków w ciągu najbliższych godzin w Małopolsce nadal może intensywnie padać.

Po intensywnych opadach deszczu w ośmiu punktach pomiarowych w woj. śląskim poziom rzek przekracza stan alarmowy – podały w piątek rano służby kryzysowe wojewody. Mimo to, dotychczas nie odnotowano poważniejszych problemów. Dyżurna Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach powiedziała, że w województwie doszło do niewielkich podtopień, ale nie było potrzeby ewakuacji. Ze względu na podwyższony stan wody przy pobliskim moście zamknięta została droga powiatowa w Ochabach (powiat cieszyński), przy skrzyżowaniu z drogą krajową 81.

Zorganizowano tam objazdy przez drogi: S1 i 81. Zamknięta jest też droga w kierunku Złatnej w powiecie żywieckim, ale nie z powodu silnych opadów, lecz zalegających drzew, które przewróciły się w wyniku silnego wiatru. W piątek rano służby kryzysowe miały informacje o ośmiu przypadkach przekroczenia stanów alarmowych. Tak jest m.in. na Wiśle w Goczałkowicach i Skoczowie, na Olzie w Cieszynie i na Sole w Żywcu. W regionie w 12 miejscach przekroczone były stany ostrzegawcze, m.in. na Odrze w Krzyżanowicach.

Około 1,2 tys. odbiorców w południowo-wschodniej części Świętokrzyskiego nie ma prądu, z powodu wichur jakie przeszły nad regionem w nocy z czwartku na piątek – poinformował w piątek Józef Białogoński z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Kielcach. „W południowej części województwa, głównie w rejonie energetycznym Staszów, nieczynne pozostają 32 stacje transformatorowe. Około 1,2 tys. odbiorców energii elektrycznej nie ma prądu” – powiedział Białogoński.

Według Wojewódzkiego Centrum Zarzadzania Kryzysowego na terenie województwa nie ma zdarzeń związanych z intensywnymi opadami deszczu. „Na terenie naszego województwa żadna z rzek nie przekroczyła stanów ostrzegawczych” – powiedział Białogoński. Interwencje strażaków dotyczą głównie usuwania skutków silnego wiatru, m.in. połamanych drzew. W Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego odnotowano około 60 interwencji.

PAP

 

 

drukuj