A. Maciejewski o zbliżających się wyborach na prezydenta Krakowa: Krakowskie wybory będą zderzeniem partii politycznych, które będą chciały potraktować Kraków jako pole doświadczalne przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się za rok
Wybory samorządowe to nie są wybory parlamentarne. Niemniej jednak zbliżają się wybory parlamentarne i tutaj pojawiają się dwa marzenia. Jedno z nich to marzenie mieszkańców Krakowa, czyli wybór prezydenta, który dokończy kadencję i będzie lepszy niż Aleksander Miszalski. To jednocześnie będzie zderzenie partii politycznych, które będą chciały potraktować Kraków jako pole doświadczalne przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się za rok. Niewątpliwie tutaj dojdzie do zderzenia interesów, bo z jednej strony są Krakowiacy, którzy chcą wybrać włodarza, a z drugiej strony są partie polityczne, które chcą zaproponować rozwiązania pod różnym szyldem – mówił Andrzej Maciejewski, politolog, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Po odwołaniu prezydenta Krakowa w referendum uwaga mieszkańców skupia się już na nadchodzących przedterminowych wyborach. Choć stawką będzie wybór nowego włodarza miasta, wielu obserwatorów spodziewa się, że kampania szybko nabierze ogólnopolskiego charakteru. Dla partii politycznych Kraków może stać się bowiem poligonem doświadczalnym przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. O możliwych scenariuszach i politycznych kalkulacjach mówi ekspert.
– Wybory samorządowe to nie są wybory parlamentarne. Niemniej jednak zbliżają się wybory parlamentarne i tutaj pojawiają się dwa marzenia. Jedno z nich to marzenie mieszkańców Krakowa, czyli wybór prezydenta, który dokończy kadencję i będzie lepszy niż Aleksander Miszalski. To jednocześnie będzie zderzenie partii politycznych, które będą chciały potraktować Kraków jako pole doświadczalne przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się za rok. Niewątpliwie tutaj dojdzie do zderzenia interesów, bo z jednej strony są Krakowiacy, którzy chcą wybrać włodarza, a z drugiej strony są partie polityczne, które chcą zaproponować rozwiązania pod różnym szyldem. Jak pogodzić te interesy? Tutaj może się okazać, iż nie będzie to takie proste. Na pewno będzie wysyp kandydatów, bo każda partia będzie chciała zaproponować osobę po to, żeby być mimo wszystko zaakcentowanym. Nie zdziwię się, że wielu liderów pomniejszych partii wystartuje w wyborach nie po to, by zostać prezydentem, ale żeby jego partia nie została wygumkowana z przestrzeni politycznej – stwierdził Andrzej Maciejewski.
Relacje między Prawem i Sprawiedliwością a Konfederacją od miesięcy są przedmiotem politycznych spekulacji. Choć obie formacje rywalizują o podobnego wyborcę to dzielą je istotne różnice programowe. Dodatkowo pytania budzi przyszłość samej Konfederacji, która już raz doświadczyła wewnętrznego rozłamu.
– Bez wątpienia pomiędzy Konfederacją a Prawem i Sprawiedliwością jest różnica zdań. Nie nazywałbym tego konfliktem czy większą wojną. Tutaj jest programowa różnica. Z drugiej strony pamiętajmy, iż Konfederacja sama nie jest jednorodna, ona już przeżyła jeden rozłam. Pojawia się pytanie czy dwa ugrupowania, które tworzą partię do końca ją zostaną, bo tutaj może być naprawdę dużo różnych scenariuszy i różnie może się ułożyć – akcentował politolog.
Całą rozmowę z Andrzejem Maciejewskim można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




